Skocz do zawartości

degaulle

Użytkownik
  • Postów

    126
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez degaulle

  1. To dlatego, że decyduje nie tyle wzrost, co długość odcinka, na którym znajduje się krawat To oznacza, że ważniejsze od wzrostu są: długość nóg i szyi (może się okazać, że na 180cm składa się przede wszystkim długa szyja i długie nogi), a także sylwetka (czy ktoś się mocno prostuje, czy nie). Jeśli odległość od szyi do pasa wynosi 45 cm (przy wzroście 180cm żaden problem), to krawat na węzeł prosty powinien być krótszy niż 1,5metra, a większość w sklepach niestety nie jest.
  2. Przy ślubie Wilhelma też widziałem dominację węzłów prostych. Ojciec Panny Młodej miał pięknego windsora zawiązanego chyba. U Karola wygląda swoją drogą na trochę zbyt mały przy tym kołnierzu. Węzeł prosty jest uniwersalny, poza urokliwą asymetrią wydaje się poszerzać ramiona. Zauważyłem, że w blogosferze (w tym zagranicznej) panuje podobnie przekonanie jak na tym forum: że węzeł prosty jest najlepszy. Bardzo możliwe, że często ludzie go wiążą, bo jest najprostszy, choć to nie musi być argumentem przeciw niemu
  3. W sumie każdy krawat można zawiązać bylejako. Węzeł prosty można zawiązać bardzo zgrabnie i elegancko, choć to głównie zależy od grubości samego materiału, szczególnie w miejscu wiązania węzła. Przy szerokich krawatach, 4inH wygląda bardzo dostojnie. A właśnie o asymetrię chodzi. Asymetria dodaje charakteru i podkreśla wiązanie. Proszę zwrócić uwagę, jak często na dostojnych uroczystościach Panowie mają zawiązany węzeł prosty (jeśli dobrze widzę, to tak było na ślubie Wilhelma). Czy mi się wydaję, może ktoś mnie poprawi, czy książe Karol nie miał właśnie 4inH na swoim drugim ślubie? Nota bene jedną z wielu przyczyn, dla których muchę powinno się mieć wiązaną, a nie na gumce, jest właśnie fakt, że jest "zbyt perfekcyjna". Widać, że nie jest zawiązana, bo jest zbyt symetryczna (oczywiście to tylko jeden z powodów).
  4. Four in hand. Najprostszy i najuniwersalniejszy. Osobiście bardzo go lubię. Wybranie węzła to pewien sposób na indywidualność (raz tego, raz innego). Niestety długość krawata może nas w tym ograniczać.
  5. To chyba bardziej problem dotyczący umiejętności wiązania krawata, a w zasadzie jego braku (Buzek) niż dopasowania długości. To nie jest kwestia wiązania. Panowie powyżej mają rację. Największym problemem jest 4inH, bo on zabiera najmniej materiału. Obojętnie kiedy zawiążemy 4inH, to supeł ukradnie za każdym razem praktycznie tyle samo materiału (czyli o taką samą długość skróci tylną część krawata, przy założeniu, że przednia jest stała, czyli ma dojść do pasa spodni). Jeśli skrócimy krawat pod kątem 4inH do spodni z wyższym stanem, to potem tego krawata nie zawiążemy na windsora przy spodniach ze stanem niższym, bo zabraknie materiału.
  6. Will Boelke w temacie zbyt długiego krawata http://asuitablewardrobe.dynend.com/201 ... -long.html Oczywiście doradza skrócenie, ale dopuszcza włożenie do spodni tylnej części krawata. Co ciekawe, uważa, że najgorszą opcją z możliwych jest zmiana węzła. "Whatever you do, please do not adjust your tie length by tieing a Windsor or a half Windsor." Czyli lepiej włożyć tylną część krawata do spodni aniżeli zmieniać węzeł z 4inH na Windsora, bo to coś jakby zmieniać osobówkę na jeepa, bo nam się pulpit nie podoba. Najlepiej rzecz jasna skrócić u krawca, choć wtedy możemy sobie uniemożliwić wiązanie innych węzłów z tego krawata.
  7. Język to piękna rzecz, za pomocą której ludzie mogą się komunikować. Co więcej, jest to przestrzeń życia, w której człowiek może najbardziej zaimponować elegancją i szacunkiem wobec drugiej osoby. Nigdy nie odniosłem się do Pana w sposób niegrzeczny, a przynajmniej starałem się nigdy tego nie robić. W ostatecznym rozrachunku stuprocentowe jedwabie, bawełny i wełny to tylko martwa materia, nad którą panujemy po to, aby okazywać sobie wzajemny szacunek. Wydaję mi się, że gdybyśmy odbywali tę rozmowę "w realu", to z pewnością by się Pan tak nie odezwał, więc dlaczego robi to Pan na monitorze? Zapewniam Pana, że po drugiej stronie siedzi żywa osoba, która Pana słucha. Pomijając to wszystko, bynajmniej nie jestem wyznawcą "relatywizmu" w ubiorze, jest to diagnoza zupełnie nietrafiona; zapewniam, że musiał Pan odnieść mylne wrażenie. Być może wynikające z mojego wcielania się w rolę promotora wiary w wypadku smokingu. Co do meritum, być może to jest guzik jubilerski, ale ciężko to stwierdzić na pierwszy rzut oka. Nie wiem, z jakiego okresu jest ten rysunek i w jakim okresie koszule na guziki jubilerskie zaczęły być kojarzone ze strojem wieczorowym.
  8. 1. A co ? 2. Musisz tak agresywnie?
  9. Trochę ma Pan racji, ale trochę Pan nie ma racji. Zgadzam się ogólnie, że musi istnieć jakieś "uzasadnienie racjonalne", ale kiedy zaczniemy wchodzić w szczegóły co to jest uzasadnienie racjonalne, to możemy mieć nie lada problem i wkroczyć na śliski grunt. Bo jak na przykład uzasadni Pan wyższość fraka nad smokingiem? Przecież tylko tym, że "tak się nosiło" i przyjęło, że jedno jest formalniejsze od drugiego. Wiele jest męskich zwyczajów, które ukształtowały się, a można by się ich czepić. Takim przykładem może być nieczarna i niebiała kokardka, którą mężczyźni czasem noszą pod szyją (smoking i frak to wyjątek). Zupełnie nie wiadomo, dlaczego. Logika męskiego stroju wiąże się z krawatem i pod tym względem mucha to jednak dziwadło (ja tak nie uważam). A jakaż to jest racjonalność i zdrowy rozsądek, żeby szyć kamizelki w taki sposób, żeby nie zapinały się ostatni guzik? Co do guzików nie ma Pan racji z prostej przyczyny - jeden guzik widać nawet przy krawacie i szpilce do krawata, jeśli na mężczyznę nie spojrzymy frontalnie, lub, co się często zdarza, krawat nie leży idealnie w 100% (kiedy nie ma szpilki). Także oczom postronnych ukazują się te nieszczęsne guziki czasami nawet przy krawacie. Gdyby miał Pan rację koszule bez listw w ogóle nie miałyby racji bytu. Powinno się produkować tylko i wyłącznie z listwą. Jak rozumiem dla Pana dopuszczalne są tylko koszule na spinki i dżentelmen nie nosi tych na guziki. W przeciwnym wypadku ukazując mankiet, pokażemy bieliźniany guzik. Takich przykładów "damskiej", jak to Pan ujął, argumentacji jest mnóstwo w męskim stylu. A tak w zasadzie to nawet więcej, bo to właśnie w męskim stylu argument historyczny jest tak silny, skoro styl jest wyznaczany długookresowo.
  10. Roetzel pisze bzdury (niejedyne). Muszka jest do stroju dziennego ok. Problem muszka+guziki: guziki jubilerskie wyglądałyby do stroju dziennego niestosownie. To samo dotyczy guzików bieliźnianych. To, czy są z masy perłowej czy nie, nie ma znaczenia, perłowe wyglądają też bieliźnianie. Dżentelmen powinien zresztą zawsze mieć guziki z masy perłowej. Popularnym, choć mało dokładnym testem jest stukanie guzikiem o zęby. Głuchy odgłos świadczy o tym, że to nie jest masa perłowa. Do muszki należy po prostu nosić koszulę z krytą listwą zapięciową. Zawsze jak słyszę, że ktoś w sprawach ubierania się mówi "należy", to zastanawiam się, czy to jest jego prywatna opinia, czy przestudiował uważnie historię stroju formalnego i wie, że dżentelmeni nosili coś tylko w jeden sposób. Tu jak widać listwy nie ma i guzik widać. Intuicja podpowiada mi, że panowie nosili bez skrępowania muszki i odkryte guziki i nikt się tym specjalnie nie przejmował.
  11. Rzeczywiście podeszwa wygląda fatalnie. Jeśli tak się zużywa, to lepiej kupić sobie Gino Rossiego, albo Ryłko. Moje stare Ryłko i GR po pięciu latach tak nie wyglądają.
  12. degaulle

    Buty, trochę taniej

    G&B: http://www.gordon-bros.com/classic.php Niestety G&B nie ma najbardziej podstawowej rzeczy ze wszystkich, porządnych plain oxfordów. Także tej cenie chyba coś innego za taki model.
  13. Czyli stawiasz wyżej Meerminy od przykładowo Loaków, Prime Shoes, Bexleyów, czy Tyrwittów?
  14. Dzięki. Tym bardziej zniechęca mnie to do kupowania online, chociaż w dzisiejszych realiach to i tak jedyna rozsądna opcja. Chciałem się skusić na Meerminy właśnie.
  15. A jak to w zasadzie jest z tymi butami typu Prime Shoes i podobnymi? Wykonanie jest bardzo solidne, eleganckie, ale dlaczego są takie niewygodne i bardzo twarde dla stopy? Na przykład buty Ryłko są delikatniejsze i bardziej miękkie dla stóp niż PS. Czy to wynika z tego, że niższa jakość materiału pozwala na większą wygodę? Myślę, że po tańczeniu w PS, miałbym obrzęki na nogach. A w Aldenach tego efektu nie ma, ale są znacznie droższe... czy ktoś zna wytłumaczenie dla tego? Czy to różnica w materiałach?
  16. W sumie na jakiej podstawie można stwierdzić, że coś jest "smokingiem", lub zbliżone, lub nieudolnie kopiuje, a coś nie? Myslę, że te jedwabne, lub jedwabopodobne (wtedy jest coś smokingopodobnego), klapy to jednak wyznacznik. Bez tego jest zwykła marynarka, nie?
  17. No, ale to do zdjęcia przecież tylko. Takie małe oszustwo nie gorsze niż pudrowanie twarzy
  18. Dzięki za odpowiedzi. Nie wiem, czy wariant z tyłem do spodni nie jest lepszy niż wariant między guziczki koszuli.
  19. Wkładanie w spodnie wygląda źle. Skrócić krawat lub wiązać grubsze węzły. Nie chodzi o włożenie przedniej części (a to źle wygląda, chociaż na niektórych starych zdjęciach można dostrzec takich panów). Przednia będzie na wysokości środka paska, tylna jest za nią schowana i jej nadwyżka wchodzi do spodni. Kiedy marynarka jest zapięta (co przecież powinno być normą), to tego nie widać. Kiedy jest odpięta na moment, to dłuższa tylna część jest schowana za tą przednią. Dostrzec to można tak często jak dostrzega się szelki - które przecież też powinny być niewidoczne. Pomysł z grubszym węzłem jest niedobry, bo przecież 4 in hand to klasyka, a poza tym węzeł to ważny sposób wyrażania się. Mam zmienić 4inH na full windsora, bo krawat jest za długi? Dodam jeszcze, że skrócenie krawata wcale nie rozwiązuje sprawy, bo to z kolei fiksuje krawat na jeden węzeł. Co jeśli to jest krawat, który czasem chcemy zawiązać inaczej niż 4inH? Jeśli dostosujemy na przykład długość krawata do spodni z wysokim stanem, żeby się dało zrobić four in handa bez wystawania tylnej części (powiedzmy długość do kołnierza 41 cm), to potem już takiego krawata możemy nie zawiązać w windsora do spodni z niższym stanem i paskiem (powiedzmy 48 cm), bo możemy mieć za mało materiału na zabawę w taki węzeł.
  20. Witajcie, szperam trochę po wątkach i nie znalazłem jednoznacznie odpowiedzi na pytanie, co z krawatami, które są za długie. Krawaty niestety często są robione tak jakby pan miał mieć 190 cm, mieć krótkie nogi i najlepiej nosić spodnie na biodrach. W przypadku, gdy któryś z tych wariantów nie jest spełniony, rośnie szansa, że druga część krawata po zawiązaniu będzie dłuższa niż przednia. Co sądzicie o tym, żeby wkładać tę drugą końcówkę do spodni? (ale nie przednią oczywiście). I jak sobie z tym inaczej poradzić? Wiem - robić krawaty na zamówienie, ale czy to jedyne wyjście? Pomińmy sytuację, gdy druga końcówka jest odrobinę dłuższa i można sobie pozwolić na sprezzaturę i noszenie jej na wierzchu.
  21. To prawda, ale ja tylko się zastanawiam, czy to było jakieś podwójne dno. Czy myślisz, że naprawdę celowo zrobili dla wybrańców taki trick, że ubrali Bonda źle? Czy też może to zaniedbanie obsługi filmu?
  22. A ja bym odpowiedział przewrotnie: są za długie dla Włocha. Myślę, że Anglicy nie narzekali Potwierdzam. Jak podpatrywałem krojczych-fashionistów to nosili, jak na forumowe standardy, długie nogawki o szer. 20-22 cm, często z mankietem. W zasadzie nie było nogawek o szer poniżej 20 cm. W rzeczy samej. Roetzel w swojej książce wyróżnia styl brytyjski i włoski noszenia nogawek i stwierdza, że Anglik jadący na Kontynent zwraca uwagę długimi i szerokimi nogawkami. Z kolei Włoch jadący na Wyspę zwraca uwagę nogawkami przykrótkimi i wąskimi. Widzę, że na forum dominują tendencje włoskie
  23. A ja bym odpowiedział przewrotnie: są za długie dla Włocha. Myślę, że Anglicy nie narzekali
  24. Też tak myślałem, ale czytałem gdzieś skrupulatną analizę stroju ślubnego Bonda i tam podawali, że to dark blue Bardzo przyjemnie się ubrał. Celowo nie poszedł w strój w pełni formalny, bo suknia Panny Młodej była skromna, a nie wystawna. Swoją drogą Bond nosił dwa razy strój formalny (żakiet). Raz robił to Roger Moore w ostatnim swoim filmie o Bondzie na Royal Ascot. Wybrał kolor szary mniej formalny. Wyglądał świetnie. Drugi raz w następnym filmie z Daltonem, kiedy Bond poszedł na ślub - totalna katastrofa. Złamany kołnierzyk, widoczne zapięcia ascota i uwaga: ascot już zawiązany! Doprawdy niegodne Bonda. Do tego żakiet w kolorze jasnoszarym, co na ślub wydaje się słabym pomysłem. Do tego żakiet wygląda na za duży (wypożyczony pewnie). Jedyne usprawiedliwienie może być takie, że Bond przywdział strój, który narzucił Pan Młody (Felix) i nie chciał się stawiać. Ale znając Bonda, to by się postawił i przekonał Felixa, żeby wszystkich inaczej ubrać.
  25. James Bond na swoim ślubie miał strollera z ciemnogranatową marynarką i wyglądał świetnie (nawet spodnie miał bez pasków). Już to kiedyś gdzieś wklejałem chyba. http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQwEOWgL9KL8bw2nZgVJYeX2l1eey6VtOOqjJE1LcMB9wsdPHlCFw
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.