Skocz do zawartości

degaulle

Użytkownik
  • Postów

    126
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez degaulle

  1. Pasek chyba też może być elementem ozdobnym do zestawu mniej formalnego. Można chyba sobie wyobrazić zestaw klubowy, w którym pasek jest rozwiązaniem dodającym uroku (błyskającym przy rozpiętej marynarce)? A zresztą bardziej ekstremalnie - jak na przykład w dzisiejszą, lub wczorajszą pogodę (37 stopni), nosimy elegancką koszulę i eleganckie spodnie, ale bez marynarki, czy kamizelki. Co w tej sytuacji lepiej mieć? Szelki, czy pasek?
  2. Trochę mnie martwi, że w celu noszenia szelek należy wypruć szlufki. Zamyka to opcje korzystania ze spodni na dwa różne sposoby. Jak bardzo faux paus jest noszenie szelek razem ze szlufkami? Rozumiem, że nie jest tak tragicznie jak sandały ze skarpetkami, ale czy jest to Waszym zdaniem do przełknięcia?
  3. W takim układzie nie znam do końca realiów. Coś polecacie do sprawnego, szybkiego zamówienia online?
  4. Raczej chodzi o materiał w paski, przypominający te ze strony Dr Kilroya (http://andrewsandpygott.files.wordpress ... hmeres.jpg). Wiem, że można kupić drogie wełny angielskie, albo włoskie za cenę garnituru z wieszaka na takie spodnie, ale szukam tańszej alternatywy.
  5. Nie wiecie, gdzie można dostać polską wełnę na spodnie sztuczkowe?
  6. A myślałeś o tym, żeby uszyć kamizelkę? Można znaleźć na rynku ciekawe mieszaniny wełny z jedwabiem, które nie gwałcą kieszeni. Z kolei uszycie kamizelki nie jest takim zadaniem, które wymaga czasu wybitnego krawca. Możesz to zrobić u kogoś tańszego. Aha. I dzięki temu możesz uszyć dwurzędową kamizelkę, która jest wspanialsza od typowej jednorzędówki
  7. Na pewno i jedna, i druga kamizelka zadziała. Przychylam się do opinii Dra, że skoro krawat jest spokojny, to dobrze by było wprowadzić trochę ciepłego koloru kamizelką. Ja akurat wybrałbym odwrotny zabieg: szara kamizelka, a kolor wpuścić na krawat. Choć jak pokazuje przykład brata Kate Middleton, to może zrobić i jedno, i drugie Aczkolwiek brat Panny Młodej miał tutaj specyficzną rolę i nie był Panem Młodym.
  8. Treść usunięta, nie związana z tematem. Moderator I moje następne pytanie - z jakiego materiału mieli kamizelki goście na ślubie księcia Williama?
  9. Swoją drogą zacząłem chyba nieświadomie jeszcze większe piekło niż wojnę o materiał z poszetki. Teraz pytanie brzmi, jaki materiał jest najlepszy na kamizelkę do strollera, albo morning coat. Z tego co wkleiłem powyżej wynika, że w momencie, w którym kamizelka oddzieliła się kolorystycznie od garnituru, to robiono ją z lnu. Ale dlaczego nie iść w bawełnę? Ci, którzy używali argumentu przeciwko bawełnianej poszetce, muszą go użyć przeciwko kamizelce, bo jest większa. Nie może więc powtarzać faktury koszuli i musi być z nie-bawełny. Ale dlaczego nie jedwab? Ci, którzy protestowali przeciwko jedwabnej poszetce, muszą powtórzyć ten sam argument do kamizelki, bo przecież będzie się świeciła bardziej niż poszetka. Wełna? Za bardzo podobne do reszty stroju. Może kaszmir? Ok, ale może być za ciepło. Chyba len będzie najlepszy, ale w takiej sytuacji, jeśli chcemy minimalizować powtarzanie się faktur, to poszetka powinna być bawełniana. Ha
  10. 1. Ten pretensjonalny ton nie był miły. 2. Zawartość informacyjna Twojej wypowiedzi nie była prawdziwa, o ile za ekstrawagancję nie uznajmy stroju formalnego. Dr Kilroy "Materiały odpowiednie do kamizelki do żakietu to wełna, kaszmir, jedwab, bawełna i len." http://macaronitomato.blogspot.com/2010 ... malny.html "Kamizelki z reguły są wykonane z lnu w kolorach jasnoszarym, beżowym, płowym itp. lub na bardzo oficjalne (ale nie świąteczne) okazje z wełny w kolorze czarnym." http://www.szarmant.pl/moda-slubna-meska http://www.gentlemansgazette.com/stresemann/ : (ciach) Will Boehlke treść w języku obcym usunięta ze względu na brak (pobieżnego) tłumaczenia. Moderator http://asuitablewardrobe.dynend.com/201 ... tcoat.html
  11. Ale tak jak napisał Pan Adam Granville. Częstujemy poszetką, która wiadomo, że jest bardzo zadbana. Pani z niej korzysta i nie oddaje jej od razu, bo musi ją uprać, co daje kolejną okazję do spotkania. No dobra, rozumiem argumenty za lnianą. Jest to bardziej "współczesne", bo to inna faktura i obecnie jest to już tylko funkcja dekoracyjna. Aczkolwiek podnosi to walor właściwej reakcji. Pani bowiem byłaby wniebowzięta, gdyby w razie potrzeby zręcznym ruchem bez zawahania zaoferować jej w potrzebie właśnie zawartość brustaszy. Z wrażenia pewno by oniemiała Tak, czy inaczej, chociaż przy wyborze len/bawełna jestem 60/40 na korzyść lnu, to nie widzę nic nietrafionego w tym, żeby poszetka była bawełniana. Argumenty są na tyle silne, żeby przeważyć na korzyść, ale nie na tyle silne, żeby całkowicie odrzucić wariant bawełniany tak bardzo jak odrzucamy wariant jedwabny, czy nawet poliestrowy. Gdy mowa o wyborze BIAŁEJ poszetki przy sumie 100 len dostaje ode mnie 40 punktów, bawełna 35 punktów, jedwab 25 punktów, nylon zaszczytne 0. Aha, pozwolę sobie dorzucić do pieca jeszcze. Jeśli problem z bawełną leży w tym, że faktura jest ta sama co koszuli, to co w przypadku morning dressa, kiedy to kamizelka jest LNIANA i widać jej znacznie więcej niż koszuli, która jest zakopana pod żakietem i kamizelką? Nie wspomnę już o tym, że przy winchesterowskiej koszuli biały będzie tylko kołnierz, ha! I co? Kamizelka się nie gryzie, bo jest zazwyczaj marengo, albo płowożółta? Ale przecież może też być biała (Dr Killroy dopuszcza również lawendową). Czyż wtedy nie będzie nam się gryzła lniana poszetka z fakturą kamizelki bardziej niż tylko z kołnierzem naszej koszuli?
  12. Ano właśnie Panowie wydaję mi się, że nie trafiacie w sedno. Ja nie wyobrażam sobie, żeby dżentelmen wyciągał z wewnętrznej kieszeni marynarki, albo spodni (!) chusteczkę i dawał damie, która właśnie musi otrzeć łzy. Poszetka co innego. Biała, ładna, widoczna i wiadomo jak się z nią obchodzi dżentelmen. Nie używa jej, a już nawet sam sposób noszenia wskazuje, że dotykał jej swoimi paluchami w sposób minimalny. Wyciąganie z kieszeni chusteczki i oferowanie jej kobiecie jest kompletnie nieestetyczne. Wyciągnięcie jej jednym ruchem ręki z brustaszy przy minimalnym dotyku jest wykonywane z gracją. Zresztą wyobraźcie sobie, że Wasza siostra (której jeśli nie macie, to mieć możecie, jak mawiali w "Misiu") nagle musi przetrzeć twarz. I nagle zjawia się dżentelmenów dwóch, z których każdy oferuje jej chusteczkę. Jeden wyciąga białą z tylnej kieszeni spodni, a drugi sięga po swoją białą poszetkę. Chyba nie muszę pytać, którą wybierze i którą byście chcieli, żeby ona wybrała?
  13. Dzięki. Ale czy nie jest tak, że historycznie poszetka miała służyć jako pomoc dla Pani w potrzebie. Łezka, czy kłopoty z noskiem, trzeba było podać właśnie poszetkę, więc powinna być bawełniania, a nie lniana zgodnie z historyczną tradycją?
  14. To jest zasada obowiązująca w ekstremalnym przypadku: stroju formalnym. Lepiej wtedy mieć poszetkę nie-jedwabną, żeby nie świeciła jak krawat (bawełnianą lub ponoć najlepiej lnianą). Ale kiedy mowa o stroju nie formalnym trochę więcej jedwabiu nikomu krzywdy nie zrobi. Mnie osobiście drażnią ceny poszetek. Podejrzewam, że marże na nich są wyraźnie większe niż na krawatach. Moim zdaniem powinno się sprzedawać krawaty i poszetki razem z tego samego wzoru. W końcu przy wycinaniu krawata zostaje trochę materiału, który można spożytkować na poszetkę. Oczywiście nie należy ich nosić jednocześnie, co nie zmienia faktu, że taki poszetkowy odpad może być wykorzystany z innym krawatem.
  15. Oo, dzięki wielkie. To już coś. Choć oczywiście argument trochę sypie się, ponieważ współcześnie faktura białych koszul jak również ich odcień mogą być bardzo, bardzo różne i mała szansa, że będą wyglądać jak poszetka. Natomiast trzymając się historycznego podłoża bawełniana będzie chyba lepsza dla kobiety niż lniana
  16. Dzięki, nie widziałem tego (ciężko było ten temat znaleźć), ale nie odpowiada to na moje pytanie. Odpowiada, dlaczego nie jedwab - bo się świeci, i to sam napisałem. Ale dlaczego nie bawełna? Biała bawełniana (nie wełniana) poszetka wygląda tak jak lniana. W zasadzie jest nie odróżnienia wizualnie z odległości większej niż 50 cm Ale może się mylę.
  17. Swoją drogą, mam pytanie o poszetki, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi. Jeśli chodzi o materiał, osobiście toleruję len, jedwab i bawełnę. Czy jest jakiś code, który materiał najlepiej wybierać? Rozumiem, że jedwab się świeci i to go wyróżnia, ale różnicy między lnem a bawełną specjalnej nie widzę (jeśli chodzi o wrażenia wizualne oczywiście). Tymczasem najczęściej doradza się ludziom białą lnianą poszetkę na ważne uroczystości. Czy jest jakieś sensowne uzasadnienie za tym stojące, czy równie dobrze może to być bawełna, albo nawet mało święcący jedwab?
  18. Ja nie przeczę, że można "dać radę". Ja tylko mówię, że pytanie "za jaką cenę dam radę" nie jest niegodne dżentelmena. I wybór strollera zamiast zestawu żakiet+smoking ze względów finansowych nie oznacza, że ktoś jest "przebrany". Może trzeba kupić kilka koszul mniej. Może kilka par butów mniej. Może srebrne, albo stalowe spinki zamiast złotych. Może krawat z gorszego jedwabiu. Itd. A może tańsze leki dla babci chorej na Alzheimera.
  19. A zresztą co tu mówić o ograniczeniach finansowych. Kazus Stresemanna powinien być dosyć jasny. Dla wygody można dostosować ubiór, który nie powinien nazbyt tracić na swojej formalności. Przecież on też złamał obowiązującą modę, porzucając żakiet, bo miał dość ciągłego przebierania się. Na tej samej zasadzie stroller to świetne wyjście na ślub. Zwłaszcza, że po ślubie i życzeniach, często młoda para wskakuje do samochodu i jedzie prosto na wesele, na obiad, co rozpoczyna od razu imprezę. Kiedy Pan Młody ma zdjąć żakiet i przebrać się w smoking? Po obiedzie? Po pierwszym tańcu, czy jak zapadnie zmrok? Zamiana samych spodni wydaje mi się dużo bardziej subtelna.
  20. Dr jak zawsze znajdzie subtelne wyjście z problemowej sytuacji
  21. Hmmm, czy dżentelmen w żakiecie czy fraku przejmuje się jakimiś 4 klockami, w jedną czy drugą stronę, wydanymi na szmatki? Śmiem twierdzić, że jeśli masz z tym problem to będziesz przebrany, a nie ubrany. PS pastiżowy? Dziękuję za poprawkę lekko żenującego błędu. Co do pieniędzy, rozumiem sugestię, że styl jest bardzo ważny i często wymaga to wyrzeczeń finansowych. Niemniej jednak są granice tych wyrzeczeń. Ktoś, kto myśli, że finansowe rozważania nie grają roli w doborze garderoby, ten żyje w świecie fantazji. Na miejscu Pana Młodego wybrałbym strollera właśnie ze względów finansowych. I w żadnym wypadku nie ośmieliłbym się go określić mianem "przebranego", tylko dlatego, że wziął pod uwagę kwestie pieniężne. Wedle tego rozumowania pożyczenie żakietu, albo białej marynarki (jeśli by ktoś na parę dni życia pojawił się w tropikach) będzie również "przebieraniem", a nie "ubieraniem", bo przecież "parę klocków w tę, czy we w tę" nie powinno grać roli. W historii świata wielu dżentelmenów bankrutowało, traciło swoje firmy, domy. Czy przestawali być dżentelmenami, dlatego że sprzedawali część swojej garderoby? Nie przesadzajmy. Z ograniczeniem budżetowym muszą się liczyć wszyscy. Choćby i ci bogaci. I nikt temu nie może zaprzeczyć. Kupując zestaw frak+strój dzienny zamiast strollera, będziecie mieli koszulę wizytową mniej, wiedenki mniej, albo garnitur do pracy mniej. Ekonomii nie da się oszukać. Nawet jeśli ktoś pobiegnie do Providenta po lichwiarską pożyczkę.
  22. Jeśli ktoś przy wyborze garniturów kieruję sie modą, to zgodzę się. Ale jeśli ktoś wybiera garnitur, mając na uwadze klasyczną męską elegancję i własne proporcje ciała, to będzie elegancki i stosownie ubrany zawsze. Otóż to. Dżentelmena nie powinna obchodzić moda męska, lecz styl. A styl jest ponadczasowy.
  23. Osobiście wyznaję zasadę, że jeśli członkowie rodziny królewskiej pozwalają sobie na założenie jakiejś kreacji, to są albo kontynuatorami tradycji, albo "trendsetterami". W związku z tym ubranie się tak jak oni nie może być uznawane za wielki błąd. Stąd od razu odpowiedź - jasne, a czemu nie? Ważne tylko, żeby kamizelka tonowała koszulę.
  24. Czyli jesteśmy przy tym, na czym stanęliśmy. Żakiet jak najbardziej. Smoking, czy frak do Kościoła to swoiste nuworyszostwo (a może frak jako strój dworski? ). Pytanie, które mnie nurtuje, to z czego to wynika. Odzieżowy zachód słońca wyznacza jasną linię. Nas jednak interesuje przypadek krytyczny. Na przykład co jeśli ślub jest o 17 w zimie i słońce już zaszło. Moje poczucie estetyki mi podpowiada, że należy nie zakładać smokingu, czy fraku na tę uroczystość. Nie potrafię tego twardo uzasadnić i szukam wsparcia. Być może wiąże się to z faktem, że smoking kojarzy mi się od razu z cygarem i whiskey, jednak coś mi mówi, że to zły pomysł wkroczenie w sacrum w tym stroju. I wychodzi na to, że 90% eleganckich mężczyzn (nie wszystkich, tylko eleganckich) powinno pójść w strollera. Bo jeśli chcą być w pełni eleganccy muszą zakupić żakiet na ślub, a potem smoking na wesele. Co oznacza dla większości nadmierne szastanie pieniędzmi. Rozumiem, że Pan Młody wydaje 3-4 tysiące na strój (co i tak u mnie wywołuje kręcenie głową), ale 6-8 tysięcy wydaje się w wielu przypadkach doprawdy przesadą (średnia krajowa 3,5). Bo trzeba mieć dwie "marynarki", dwie pary spodni, dwie koszule, dwie pary spinek, dwie pary "krawatów" etc. Tylko buty się mogą uchować w sumie do obydwu kreacji. Dodam też, że jestem przeciwnikiem fraka na wesele ze względu na tańce, które się tam odbywają. O ile Pan Młody w smokingu tańczący do Elvisa Presleya wygląda wybornie, o tyle we fraku będzie wyglądał jak pastiszowy statysta z filmu Moulin Rouge.
  25. W sumie dwa pytania od razu pozwolę sobie zadać o tego strollera. 1. Jaką założysz kamizelkę? W kolorze marynarki, czy bardziej ukłon w stronę żakietu i wersja odmienna od marynarki, ciemnoszara (czy też płowożółta)? 2. Zmieniasz spodnie po mszy na wesele? (żeby był tradycyjny garnitur). Jak rozumiem, to jest jedyna zmiana w garderobie, czy kamizelkę też ściągasz?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.