Skocz do zawartości

degaulle

Użytkownik
  • Postów

    126
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez degaulle

  1. Dzięki. No tak - tylko czy taką koszulę wypada zakładać do takiego stroju? Czy guziki z masy perłowej nie są zarezerwowane do fraka/na wieczór?
  2. Doktorze, z innej beczki. Roetzel w swojej książce pisze, że nie należy łączyć stroju dziennego z muchą. Nie wiem, czy to kwestia widocznych guzików dla niego (w końcu można je zasłonić jakoś), czy czegoś innego, ale trochę mnie to zaskakuje. Z drugiej strony - ma ktoś może zdjęcia kogoś ubranego w muchę na ważnej uroczystości?
  3. Inne pytanie o smoking. Jak to jest z muchą? Przeczytałem, że mucha powinna być z tego samego materiału co lampasy i klapy. Czy tak rzeczywiście jest? Czy też można założyć muchę z innego materiału? I jeśli tak rzeczywiście jest, to co z wariantem midnight blue z ciemnogranatowym połyskiem? Czy wtedy trzeba mieć muchę ciemnogranatową?
  4. No ok. To jest argument. Aczkolwiek ciekawie byłoby na przykład prześledzić, od kiedy wyrobił się zwyczaj, że smoking musi mieć lampasy, skoro jeszcze w latach 20/30 (jak pisał Dr) tak nie było.
  5. Poprawka: nie wymyśliłem, bo coś takiego istnieje. Przeczytaj wpis Doktora - swego czasu nosiło się smokingi bez lampasów. W kilku sklepach, choć wiem, że to słaby argument, widziałem smokingi bez lampasów. Stąd pytanie - dlaczego muszą być lampasy? Czy ta zasada jest aż taka sztywna, że trzeba jej zdecydowanie bronić za wszelką cenę? Nawet w dobie czasów, gdy niektórzy bardzo eleganccy forumowicze forum.bespoke.pl nie mają smokingów, a ci którzy mają zakładają je średnio parę razy na rok? Jakie jest źródło absolutyzmu tej zasady? Wypadkowa gustów? Ostatnie 30 lat? Książki o stylu mężczyzn?
  6. Na przykład, żeby wyglądać bardziej elegancko. Powiedzmy, że idę na jakąś kolację i nie ma zaproszenia "Black Tie", a jednocześnie chciałbym włożyć coś innego niż garnitur, trochę bardziej "dandy". Czy smoking bez lampasów nie może być w takiej sytuacji interesującą opcją?
  7. Potrzeba matką wynalazków, a ja jestem fanem innowacji. Kiedyś pewien Niemiec zaczął "cudować", porzucił strój dzienny dla swojej wygody, a teraz jego pomysł jest absolutną klasyką półformalną. Jak widać kombinowanie może być świetnym pomysłem. Również na ratowanie klasycznej elegancji. Większość mężczyzn nie założy z przyczyn finansowych i formalnych żakietu na ślub. Ale stroller już czemu nie. Gdybyśmy wszyscy w przeszłości nie cudowali, to nie byłoby zestawów klubowych, a żaden z nas nie zakładałby kolorowych spodni, albo skarpetek, które wyglądają jak trzeci krawat. Jeśli myślisz, że się czepiam, albo dyskutuję dla sportu, to źle mnie odbierasz. Moje pytania są autentyczne i chcę się czegoś nauczyć. O lampasy pytałem z dwóch przyczyn. Po pierwsze, nie przepadam za nimi, źle mi się kojarzą, uważam, że mężczyzna za bardzo zaczyna świecić. Zwłaszcza jeśli ma duże piękne zamknięte klapy. Dlatego moje poczucie estetyki nie jestem fanem dodatkowo świecących lampasów. To nie miało być na siłę. Zadałem pytanie, żeby poznać odpowiedzi z formalnego punktu widzenia, ale również subiektywne opinie forumowiczów, którzy są eleganckimi Panami i mają dużo do powiedzenia w temacie. Co do tego, że warto mieć ładny garnitur niż smoking bez lampasów - może z formalnego punktu widzenia. Ale dzisiejszego punktu widzenia. Oto i bowiem plus zadania pytania - dowiedziałem się od Doktora, że można mieć smoking bez lampasów, bo nawiązuje się do jakiejś tam tradycji. Może to być odebrane jako kombinowanie, ale kanonów to nie łamie. A jestem w stanie sobie wyobrazić sytuacje, że lepiej na uroczystą kolację założyć smoking bez lampasów niż garnitur. Takie sytuacje są przecież możliwe.
  8. Przedział zawiera w sobie godziny pracy jak i po pracy. Kiedy jest więcej klientów? Między 14 a 16, czy między 16 a 18? Mówimy o całym centrum handlowym, czy tylko jednym ze sklepów w CH? W kwestii definicji, jak rozumiem, "klient" to jest ten, który generuje obrót? (kupuje produkty).
  9. Definicyjne problemy bywają nieuniknione. Ja uważam, że "luksusem" jest to na co nie może sobie pozwolić masowy konsument. I też stosuję miekkie i stopniowalne podejście - im droższy jest produkt i mniej może sobie na niego pozwolić konsument, tym produkt jest bardziej "luksusowy". Choć przyznam, że jeśli dla Ciebie Wittchen nie jest sklepem "luksusowym", to nie wiem, czy w galeriach handlowych są sklepy "luksusowe". Ale definicje są arbitralne, więc się nie czepiam. Co do czynnika "łatwości"... to nie jest rozprawa naukowa. Kiedy mówię, że łatwiej jest utargować zniżkę, gdy jest mniej ludzi w sklepach, to można to potraktować jak tezę, że łatwiej poruszać się samochodem, gdy większość ludzi jest w pracy. I można przyjąć tę jakościową tendencję (dla której podałem miękkie argumenty), albo można też zacząć pytać o czynnik łatwości, jego kalibrację i takie tam. Bo inaczej teza o poruszaniu się łatwiej samochodem jest "bez sensu".
  10. Z punktu widzenia statystyki moje narzędzia badawcze są niewystarczająco zobiektywizowane. Choć jestem gotów postawić złotówkę na tezę, że liczba klientów rośnie tak jak sugerowałem, podobnie jak korki rosną w tych godzinach, a tu również moje narzędzia badawcze z punktu widzenia statystyki są nieobiektywne. Mniej osób w godzinach pracy to takie subiektywne doznanie, którego ciągle doświadczam, podobnie jak znajome mi osoby. I osoby, które pracują w tych sklepach i mówią mi, jak rosną obroty w dni robocze. To jest dla mnie oczywiste, ale świat się składa z błędnych oczywistości. Pozory mogą mylić. Być może tak nie jest, to przyznam szczerze, że chętnie zostanę oświecony.
  11. Wobec tego przepraszam za brak precyzji i wszelkie niejasności. Starałem się używać odpowiednio miękkich kwantyfikacji. "Można", "najłatwiej", "zazwyczaj". Wiadomo, że tutaj nie ma sztywnych odgórnych zasad. Można tylko mówić o tendencjach, a wszystko zależy od kombinacji wielu czynników. Robiłem już dwa razy podsumowanie. Niech ostatecznym podsumowaniem będzie moja powyższa wypowiedź, w której zawarłem dwie tezy. Dyskusje o dyskusjach są statystycznie rzecz biorąc bezproduktywne i zazwyczaj do niczego nie prowadzą (no niech mnie ktoś teraz zapyta, z jakich doświadczeń to wiem! )
  12. Piszesz z doświadczenia czy wspomniej wcześniej "statystyki" (jakieś źródła?)? Jaki jest właściwie cel tego Twojego pytania?
  13. Oznacza to że w innych godzinach mogą dawać rabaty również tyle że mniejsze. I jeszcze jedna rzecz czy widziałeś tłumy 'po godzinach pracy' w vistulach, wółczankach czy innych wittchenach? Które to tłumy powodowałby dyskomfort sprzedawców w kwestii rabatu? Mówimy obok siebie, a nie naprzeciw siebie. Prosiłbym uprzejmie o przyjazne interpretowanie interlokutora i nie imputowanie mi tez, których nie przedstawiłem. Próbujesz zrobić ze mnie oponenta, a nim nie jestem. To nie ring, tylko rozmowa. Napisałem już dwa razy, że w przypadku sklepów "luksusowych" ta zasada ma mniejsze działanie. Może mieć nawet zerowe działanie. I to jest oczywiste z przyczyn, o których mówisz. Bo w sklepach "luksusowych" nie ma tłumów po godzinach pracy. Tak, w różnych sklepach mogą dawać rabaty mniejsze lub większe. Nigdzie nie napisałem, że sprzedawcy mają ZAKAZ dawania rabatów po godzinach pracy. Każdy sklep ma pewnie własną specyficzną politykę cenową. Zresztą o czym my tutaj deliberujemy? Wszystko zapewne zależy od sklepu i wielu czynników. Ja tylko bronię tego co napisałem na początku, co poniektórzy kwestionowali i co po raz kolejny powtórzę: 1. W sklepach można utargować zniżki. 2. Najłatwiej utargować zniżki w sklepach, w których z różnych przyczyn jest mało klientów (bo np. jest to sklep luksusowy, albo np. są godziny pracy). Jeśli ktoś chce kwestionować którąś z powyższych dwóch tez, to możemy podyskutować. Aha i jeszcze jedno: oczywiście najłatwiej utargować zniżki na droższych produktach.
  14. Po pierwsze 21.XII to zupełnie inny dzień niż choćby 21.VII choć numerek się zgadza(prawie cały). Poza tym mam wrażenie, że po prostu problem jest po Twojej stronie tzn. wstydzisz się przy innych zapytać o rabat Wpływ na rabat niezależnie od pory może mieć np. argument o płaceniu gotowizną, w szczególności w mniejszych placówkach. Jasne, też może. 21.XII to zupełnie inny dzień niż 21.VII, ale użyłem celowo skrajnego przykładu, żeby jaskrawo wyjaśnić zasadę działania, którą ktoś tutaj próbuje kwestionować. Nota bene jest bardzo możliwe, że "supervisor" sugeruje odgórnie sprzedawcom, że w godzinach pracy, lub kiedy jest mniej klientów, mogą dawać większe rabaty. Na dokładnie tej samej zasadzie, na jakiej są happy hours w Bierhalle. To jest niemal identyczna zasada. Ktoś chciał zrobić złośliwe porównanie, ale zrobił merytorycznie świetne porównanie.
  15. Twoje tezy nie odnoszą się do sklepów z luksusowymi towarami, to fakt. Każdy klient musi być obsłużony na wysokim poziomie i nie ma zbywa się szybko klienta aby obsłużyć następnego. Ważna jest długofalowa relacja, bo dobry klient to klient powracający. Bardzo rzadko zdarza się sytuacja, że np. jest trzech sprzedawców i są sprzedawane trzy drogie zegarki/biżuteria trzem różnym klientom a w kolejce czeka inny klient (nie mówię o miesiącach listopad-grudzień bo wtedy jest inaczej). Możesz rozwinąć? Jasne, że każdy klient musi być obsłużony, ważna jest relacja itd. Nie zmienia to faktu, że z czysto fizycznych możliwości jak króla najłatwiej obsłużyć jednego klienta w sklepie. Kiedy jest ich 10, to jest to fizycznie niemożliwe bez umniejszania komfortu innych klientów. Choć jak mówię, sprawa w mniejszym stopniu dotyczy sklepów luksusowych, gdy tradycyjne godziny pracy nie mają takiego znaczenia. Co do godzin pracy, chodzi mi o to, że po godzinie 16 w dni robocze jest więcej klientów w galeriach handlowych.
  16. To taki quasi-oksymoron? Ceny umowne - ceny wynikające z umowy. Każda cena w sklepie jest w zasadzie "umowna", bo musi zostać zawarta umowa sprzedaży. Niemniej jednak w sklepach najczęściej ta umowa jest nam "narzucana" jak gdyby, bo mamy z góry podaną cenę. Kiedy możemy się targować, to bardziej to przypomina "umowę" i "ceny umowne", bo się "umawiamy" na cenę, która nam pasuje.
  17. Jednak mam wrażenie, że te dwie wypowiedzi niosą ze sobą inny przekaz. Pierwsze zdanie może sugerować pewną zasadę handlową, drugie już nie. Ale być może nad interpretowałem słowo pisane. Ja nie widzę znaczącej różnicy między moimi dwoma wypowiedziami. Myślę również, że szkoda naszego czasu na hermeneutykę. Przyjmijmy wobec tego podsumowanie, o którym mówiłem: 1. W sklepach można utargować żniżki. 2. Najlepiej to robić w czasie, w którym nie ma innych klientów, bo wtedy jest największa szansa na upust. 3. Statystycznie jest najmniej klientów w godzinach pracy.
  18. Daj już spokój, to nie do obrony WTF to World Taekwondo Federation czy Wielkie Twierdzenie Fermata? Po pierwsze, liczba sprzedawców jest ograniczona. Jeśli jest się jedynym klientem, to jest się jedynym targującym. Ma się w danej chwili monopol po stronie popytu. Po drugie, jak jest więcej ludzi, to sprzedawcy mają mniejszą możliwość poświęcenia czasu danemu klientowi. Krócej można z nimi negocjonować. Jak sprzedawca dostaje procent od wygenerowanego obrotu, to kiedy w sklepie jest tłum, to może zrezygnować z wyjątkowo wybrednego klienta i zwrócić się do innego mniej wybrednego (konsekwencja wyżej zaznaczonego monopsonu). Po trzecie, jeśli targowanie się jest widoczne przez dużą liczbę klientów, to każdy może zacząć żądać rabatu o kilkanaście procent, co już sprzedawcy się może nie opłacać tak jak w przypadku indywidualnego klienta, mającego w danej chwili wyłączność na kupowanie. To jest elementarna sprawa - obniżki cen są zależne od tego, jak duży jest w danej chwili obrót. To także działa w mikro skali. Powtarzam, za większym polem do negocjacji w czasie, kiedy jest mało klientów, stoi dokładnie ta sama zasada co za happy hours w Bierhalle. W sklepach bardziej luksusowych ma to mniejsze znaczenie. Jeśli chcesz zweryfikować moją tezę, to idź teraz do Smyka i kup jakąś zabawkę. Utargujesz zniżkę. A potem pójdź do Smyka 21 grudnia po godzinie 17. Jestem przekonany, że będziesz miał problemy z utargowaniem żniżki z wielu różnych powodów, o których napisałem wyżej.
  19. A co wtedy z klapami? Czy można wyłożyć je na czarno, a lampasy zrobić na ciemnogranatowo?
  20. Przyłapałeś mnie! Chciałem uszyć midnight blue smoking bez lampasów i do tego "zwykłą" marynarkę!
  21. I po co te wulgaryzmy? Pora pracy ma tyle do rzeczy, ile jest osób sklepie. Jak jest się jedynym klientem (najczęściej w porze pracy), to ma się lepszą pozycję negocjacyjną.
  22. Inni, a do tego dochodzi fakt, że w takich godzinach jest rynek klienta. Mała ilość klientów, mają więcej czasu, mogą szukać dużo lepszych ofert. Mi się tak udało zrobić obniżkę na zegarku, krawacie i właśnie poszetce. Bardzo wątpię, że miałem do czynienia z właścicielami w tych sklepach, bo były to sieciówki. Ale nie odbiegajmy już bardziej od tematu. Kto się chce obruszać, niech się obrusza. Kto nie chce mi wierzyć, niech nie wierzy. Kto chce spróbować, niech spróbuje. Wątek jest o poszetkach, które poza tym najekonomiczniej jest robić podaną przeze mnie metodą lumpeksową.
  23. Zależy od sklepu. A próbowałeś? Nikt nie mówi, żeby w wulgarny sposób się targować. Wystarczy oglądać jakiś produkt, chwalić go, a potem sugerować, że jednak ta cena jest trochę wysoka.
  24. Witajcie, mam pytanie, a w zasadzie dwa o smoking: Rozumiem, że wymagane są lampasy. Jak bardzo obniżona zostaje ranga smokingu, jeśli spodnie są bez lampasów? Czy jest to już duża pomyłka, udawanie, czy tylko pewne obniżenie stopnia formalności? Pytam, bo chodzi mi po głowie smoking midnight blue, a ten jakoś średnio sobie wyobrażam z czarnymi lampasami. Jakoś nie mogę się opędzić od myśli, że ten pasek będzie wyglądał na niebieskim jak pasek na dresie
  25. Nie znacie tego? W wielu sklepach jak wchodzicie do środka i jest całkiem pusto (godziny pracy), to zazwyczaj można się targować ze sprzedawcą. Są autentyczne ceny umowne. Ekonomia sprzedaży piwa niespecjalnie różni się od ekonomii sprzedaży w galeriach handlowych. To towar i to towar.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.