Skocz do zawartości

Żorż Ponimirski

Sympatycy
  • Postów

    2 635
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Treść opublikowana przez Żorż Ponimirski

  1. Najbardziej znany przypadek to głód w Holandii w latach 1944-45 i trwałe wyciszenie pewnych genów odpowiedzialnych za gospodarkę cukrową (IGF2) u tych ludzi nawet 60 lat później (artykuł cytowany ponad 2400 razy https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2579375/ ). Tym niemniej jest tu pewne ALE, bowiem wyciszenie dotyczy tylko osób, które albo już żyły w tym czasie albo były w łonie matki. Jest to poważna komplikacja takich badań ponieważ kobieta w ciąży z dziewczynką ma w sobie 3 generacje (ona sama, jej dziecko i komórki jajowe płodu) tak więc trudno jest czasem odróżnić wpływ jakiegoś czynnika na dwa pokolenia niżej epigenetyką i przekazaniem cech potomstwu, a ekspozycją potomstwa w czasie życia płodowego. Najbardziej zaawansowane badania nad przekazywaniem markerów epigenetycznych potomstwu dotychczas wykonano na szczurach traktowanych jakimś herbicydem. Spadek wagi potomstwa był przekazany po linii męskiej cztery pokolenia w dół i znaleziono nawet znaczniki wyciszenia DNA w komórkach spermy.
  2. Najgorzej właśnie udowodnić korelację bez związku przyczynowo-skutkowego. Przed tym tylko ostrzegam i obędzie się bez gwoździ
  3. Dokładnie. Post dla osób, które są już fit nie był badany. Tak samo jak wpływ takiego postu np. na terapię innych, niezwiązanych zaburzeń. Tym niemniej, mamy w naszej "grupie badawczej" dwóch takich ancymonów 23 letnich, którzy biegają co drugi dzień półmaraton w tempie bodaj 3min50s na kilometr i oni raczej robią to pod kątem optymalizacji zużycia kalorii (konsumują około 5000 dziennie).
  4. Niestety, koledzy mówią o ważnej zasadzie - don't drink your calories. Ja się tego trzymam, dlatego do obiadu ewentualnie wytrawne wino.
  5. @Runior w metaanalizie opublikowanej w NEJM nie badano takiego typu diety, ale moim zdaniem ona może mieć odwrotne skutki do oczekiwanych. Zbytnie przedłużenie okresu postu (tutaj całkowita głodówka) do 24h może wprowadzić w hipoglikemię i prowadzi do wyrzutu kortyzolu z nadnerczy (hormon stresu). Nie mówiąc już o tak prozaicznych sprawach jak możliwe omdlenia, bóle brzucha, głowy itp. Zauważ, że ten bardziej radykalny schemat w artykule to 5 dni całkowicie normalnego jedzenia i dwa dni z 500 kalorii. Nigdy do zera. Założenia intermittent fasting w schemacie 8/16h to wcale nie ograniczenie podaży kalorii, ale sprawienie, aby organizm nie musiał trawić i uruchamiać insuliny kilka razy dziennie na przestrzeni powiedzmy 12-14h. Jeśli ostatni posiłek mam powiedzmy o 18, przez noc spokojnie wszystko się trawi, a do śniadania o 10 uruchamiamy zapasy glikogenu z wątroby także nie ma w organizmie wolnych zasobów do odłożenia oponki Zaskakującym aspektem tej diety intermittent fasting jest to jak mało inwazyjna dla życia ona jest i nie trzeba się z niczym katować, a działa
  6. Proszę nie mieszajmy nauki mechanistycznej z dietetyką. Podałem tylko zbiór badań wskazujących na zalety głodówki na poziomie organizmów żywych. Jeśli implikujesz udział konkretnego czynnika transkrypcyjnego (akurat siedzę w foxo) to ludzie, którzy publikują o nim od 15 lat wciąż się kłócą czy jest onkogenem czy supresorem nowotworowym na przykład (ciekawostka - jest jednym i drugim zależnie od kontekstu, tzw. reostat). Dodatkowo mieszasz trochę pojęcia - wpływ czynnika transkrypcyjnego na procesy naprawy DNA to nie jest ani genetyka ani epigenetyka tylko transkryptomika, ale nie ma to znaczenia. Wpływ diety na jeden konkretny i wyizolowany proces biologiczny jakim jest naprawa DNA zależna od Foxo3 jest metodycznie nie do udowodnienia na poziomie organizmu wielokomórkowego (miliony współistniejących zmiennych). Jest to podobna sytuacja do bardzo często stosowanej w medycynie korelacji mutacji w dowolnym (czyt. ulubionym przez daną grupę badawczą) genie ze skutecznością terapii przeciwnowotworowej - czasem nawet wyjdzie istotnie statystyczna, ale co z tego jeśli diagnozowany pacjent ma medianę 17 współistniejących mutacji? Możemy o tym dyskutować godzinami, bo robię to zawodowo, ale nie wiem czy na poziomie tak szczegółowym jak konkretny czynnik transkrypcyjny będzie to zrozumiałe dla ogółu, więc postaram się jednak używać prostszych analogii.
  7. @Andells miło słyszeć, że jesteś z nami, a my z Tobą Kolejną zaletą tej diety, a raczej sposobu odżywiania jest bardzo dobre uporządkowanie rytmu posiłków. Przy braku dużych aktywności dla faceta jak ja +/- 90 kilo wystarcza mi rano około 10 micha müsli, około 14 typowy lunch z mięskiem, warzywem i karbo, a około 18 albo jak my to nazywamy "second lunch", jeśli jeszcze siedzimy w pracy, albo po prostu duża kolacja w domu. Wyrzuciłem z diety oprócz płynnych kalorii (piwo, napoje słodzone itp.) także łatwoprzyswajalne karbo czyli biały makaron i pieczywo. Cała reszta została po staremu i świetnie działa.
  8. Panowie, najbardziej uznane pismo medyczne na świecie (New England Journal of Medicine) opublikowało niedawno bardzo ciekawą metaanalizę wpływu okresowych głodówek na zdrowie, kondycję i inne aspekty życia badanych organizmów (myszy, człowiek). Postaram się podsumować w kilku zdaniach ten artykuł: - głodówka jest dla Was dobra - głodówka wydłuża życie badanych organizmów - głodówka zmniejsza tzw. insulinooporność - głodówka zapewnia poprawne BMI Ktoś powie, Żorżu - nihil novi sub sole - żrę mniej to i ważę mnie. Niby tak, ale nie do końca. W głodówce okresowej chodzi raczej o ściśle zdefiniowane okresy z i bez jedzenia. Testowano kilka schematów, dwa główne to 5 dni jedzenia normalnego, a dwa z bardzo niską podażą kalorii (np. po 500 kalorii dziennie), a drugi to normalna podaż kalorii, ale w bardzo określonych godzinach (tzn. jemy wszystkie dozwolone kalorie w ciągu 8 godzin, a przez 16 nie jemy kompletnie nic. Tutaj uwaga, można pić wodę, herbatę czy kawę, ale cukier, mleko czy nawet kropla soku z cytryny nie jest dozwolona - wyzwalają one wyrzut insuliny jak po posiłku). Nie bylibyśmy naukowcami, gdybyśmy nie zrobili eksperymentu na ludziach tzn. przeszliśmy z kolegami z pracy na tę dietę 2 lutego 2020. Mówiąc szczerze, bez aktywności fizycznej ani bez jakiegokolwiek ograniczenia kalorii (oprócz ograniczenia czasowego) ubyło mi kilka cm w pasie, jeśli ktoś chce dołożyć do tego jakąkolwiek aktywność fizyczną to nie ma problemu, ale musi zmieścić dodatkowe kalorie w dozwolonych 8 godzinach. Bardziej zaawansowani koledzy testują właśnie 6h jedzenia na 18h postu. Uważam, że dla zabieganych, którzy chcą zadbać o linię przed latem bez zbędnego wysiłku jest to ciekawa i naukowo potwierdzona strategia nejmra1905136.pdf
  9. Żorż Ponimirski

    pióro

    Był w moim dalszym kręgu zainteresowań, bo spodobała mi się schowana stalówka w L2000, a w Capless to wiadomo - ekstremum. Choć nie pisałem Pilotem to dla mnie nie do przejścia byłby raczej klips w miejscu, w którym chwyta się pióro. Patent z chowaniem z jednej strony fajny, a z drugiej taki długopisowy. Pióro to jednak pewna celebra, niektórzy dadzą się pokroić za długość skoku gwintu skuwki, a tu...pstryk i jest. Dla mnie jak na razie wśród piór są przyrządy do pisania (np. moje Lamy, które noszę w torbie do pracy bez etui), małe arcydzieła, którymi bałbym się pisać (Visconti Krzyśka czy jakaś piękna Montegrappa), vintydżowe zabytki (Sheaffer z litego srebra) a także Montblanc Majstersztyk, który dla mnie wygląda plastikowo, ale ponoć jest symbolem statusu.
  10. Żorż Ponimirski

    pióro

    No teraz to alles klar Co do wygody użytkowania pióra ze stalówką vs pióra kulkowego to rozumiem, ze zaleta tego drugiego to brak konieczności częstego nabijania? Nie wiem czy pióro na naboje nie rozwiązuje tego problemu całkowicie? Wtedy wszystko się rozbija o osobiste preferencje i przyzwyczajenie do pisania stalówką - mnie jako wtórnemu dysgrafowi przyszło to dość łatwo. Wstyd się przyznać, ale chyba nigdy nie miałem w ręku dobrego pióra kulkowego i przez dłuższy czas myślałem, ze to nazwa bardziej wypasionego długopisu renomowanych producentów.
  11. Żorż Ponimirski

    pióro

    Wiem, ze Twój cały wpis był utrzymany w konwencji żartu, ale zaciekawił mnie ten fragment. Jeśli nie pióro z tłoczkiem oraz nie na naboje to jakie jest to hardcorowo-prawilne? Maczane w kałamarzu?
  12. Żorż Ponimirski

    pióro

    Się wpierdzieliłem. Na Lamy2000 to se wyrwę Helmuta z działu kadr, albo operatora autoklawu.
  13. Żorż Ponimirski

    pióro

    @Krzysiek_W @Koval pytałem o to samo na poprzedniej stronie używając tej samej analogii. Zostało mi wyjaśnione, że pasek w Omedze przecież też ma cenę z kosmosu
  14. TieLBi Mallorca, wychodzi z zimowego cienia. EDIT: serio nie wychodzicie? Angela ma wywalone i każe pracować. Za to burdele, kościoły i place zabaw zamknięte - dla każdego coś miłego.
  15. @Krzysiek_W Z tych dwóch Sinn. Rozważasz może Eternę Royal Kontiki GMT PVD? Z super tanich opcji jest jeszcze G-Shock GA-2100 (nie pamiętam kodu wersji stealth), który nazywają Casioak
  16. Żorż Ponimirski

    pióro

    @lubo69 - szybko im poszło. Dajcie proszę znać jak wrażenia i wykonanie piór, bo to były bardzo dobre oferty. Czy zamówił ktoś pióro wieczne Diplomat ze złotą stalówką?
  17. Czy mógłbyś podać jakieś wybitne przykłady nietrafionych rekomendacji lub win niewartych swojej ceny? Z winami jest trochę jak z książkami - życia nie wystarczy, żeby choć dotknąć okładek. Może więc warto także podać takie do których się wraca. Ja mam z ostatniego roku trzy pozycje, które może nie będą łatwo dostępne, ale kupiłem każdą po kilka razy: 1) Hiszpańska Garnacha Miracle by El Mariscal https://www.vicentegandia.es/en/producto/el-miracle-by-mariscal/ To wino i ser Manchego - wymiękam. 2) Czerwone Cuvee od Hammel&Cie z Palatynatu. Oryginalnie dostępne w Lidlu, ale może da się wyhaczyć też poza. http://winemissionary.com/2019/12/22/2018-hammel-liquid-love-edition-cuvee-rot-red-pfalz-germany/ Wino zaskakuje na początku aromatami...stajennymi, ale jest w pewnym sensie wytworne. Ma bardzo głęboki kolor, pasuje do wędzonek jak i do pizzy. Kupowałem na początku zeszłego roku flaszkę w jakichś regularnych odstępach czasu, aby za namową teściowej, której bardzo posmakowało zamówić trzy skrzynki. Było to chyba pierwsze wino, które aż tak mnie uwiodło. 3) Madiran Ecuyer d'Or. https://www.leons-weinhaus.de/ecuyer-d-or-cuvee-selection-2017-madiran-sud-west?gclid=Cj0KCQjwx7zzBRCcARIsABPRscNlkN6AIsriMS4aIN5h5dBKJTtZbVRzh4L9dgVhbYygFT7lbLOgFsYaAuYPEALw_wcB Mało znana w Polsce apelacja/region z podnóża Pirenejów, która jest ojczyzną szczepu Tannat, który z kolei jest narodowym dobrem Urugwaju. Wino nazywane papierem ściernym w płynie. Do confit z kaczych ud (również z regionu Madiran) nie ma lepszej opcji.
  18. Czy użytkuje ktoś kurtkę typu Field Jacket z mieszanki 80% wełny i 20% poliuretanu (VBC)? Zastanawiam się nad czymś smart/przeciwdeszczowym na wiosnę, ale nie mam pojęcia czy taka mieszanka tylko lekko opóźnia przemoczenie tkaniny czy jest niemal całkowicie wodoodporna? Jak też jest z oddychalnością tego typu materiałów?
  19. Mam nadzieję, że raz na zawsze, bo jesteś wyjątkowo nieprzyjemnym typem. I to nie pierwsza tego typu dyskusja z Twoim udziałem. Koledzy powyżej kulturalnie wymieniają się uwagami, a od kiedy napisałeś, że się więcej nie udzielasz, nie pisałem (nikt nie pisał) żadnego posta w odniesieniu do Ciebie, ale Ciebie korciło poodpisywać w jakimś dziwnym "passive-aggressive voice". Tak jakby istniała jedna, Twoja, najTwojsza interpretacja tekstu pisanego. Przeczytaj jeszcze raz ostatnią stronę tego wątku i powiedz czy ktokolwiek odnosi się do tego co piszesz w jakikolwiek negatywny sposób? Albo w jakikolwiek sposób? Może to jest problemem?
  20. No chyba na tym polega szkolenie, że mówi się do ludzi, którzy nie wiedzą jak coś zorganizować Byłem na spotkaniu z osobami, które chciały zainwestować ich własne lub zarządzane pieniądze w nasze pomysły, a nie z panią Basią z działu przedsiębiorczości Urzędu Wojewódzkiego tak dla jasności. Znasz Oncoarendi? Jej współzałożycielem jest promotor moich prac dyplomowych, z którym pracowałem przez 7 lat w Polsce. Mój obecny współpracodawca z Polski jest w radzie naukowej Selvity, więc może po prostu mów ze swojego doświadczenia, a nie ogólnie o współpracy nauki z biznesem. ...
  21. Byłem kiedyś na szkoleniu z komercjalizacji wyników naukowych (co ważne w Polsce, a nie w USA). Pierwszą zasadą jaką przekazali nam Venture Capitalists było abyśmy do spółki wchodzili tak jak się urodziliśmy - całkiem nadzy. Radzili aby przeprowadzić intercyzę, przekazać cały majątek żonie i nie mieć oficjalnie niczego czym możnaby odpowiadać. To tylko jeden z przykładów, ale bez mała 7 z 8 godzin dziennie byliśmy raczej ostrzegani przez ewentualnymi ryzykami i przed tym co może pójść źle, a nie zakładać, że koniunktura zawsze będzie. Przyznam, że na mnie zrobiło to dość piorunujące wrażenie.
  22. Byłem własnozębnym świadkiem używania przez jednego dentystę trzech foteli dla trzech pacjentów jednocześnie - ale to było w USA
  23. @Andells, "Choć bieda przygniata Wszystko ma swoje priorytetyNiestetyWszystko ma swojeWady, zaletyHierarchia wartościObowiązki, przyjemności"
  24. Żorż Ponimirski

    TK Maxx

    Byłem dziś w okolicznym TK. Szukałem czerwonych sztruksów znanej włoskiej manufaktury, wyszedłem z 6 butelkami czerwonego włoskiego wina...wspieram jak mogę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.