Uprzejmie tylko chciałbym zasugerować, że jeśli ktoś regularnie kupuje za granicą kartą do rachunku w PLN, prawdopodobnie traci na tym więcej niż można stracić na tych mitycznych ukrytych opłatach, więc proponowałbym konto walutowe i kartę walutowa i jeden z internetowych kantorów - wszystko może tu być ze opłat, a spread w internetowych kantorach jest akceptowalny. Kartę kredytową mam 10 lat, jest wygodna, nie kusi, nie place opłat i odsetek, a różnych bonusów w międzyczasie sporo dostałem np. patelnie, wiertarki, loty i.t.d. Karta kredytowa jest dobrym narzędziem do płatności, trzeba ją po prostu spłacać na czas, natomiast pomysł, żeby wydawać pieniądze tylko dlatego, że są łatwo dostępne na karcie jest absurdalny, równie dobrze mogę wydać wszystkie oszczędności.