Skocz do zawartości

Wojtas

Użytkownik
  • Postów

    42
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

O Wojtas

  • Urodziny 08.11.1988

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Polska

Ostatnie wizyty

869 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Wojtas

Zwykły

Zwykły (2/3)

8

Reputacja

  1. Bry, ja z krótkim pytaniem. Czy ten garnitur można uznać za "mniej więcej" całoroczny? http://eu.suitsupply.com/pl/suits/soho-szary-paski/P5115.html
  2. Wojtas

    less is more?

    Sens takiej "małej" garderoby wiąże się w moim przekonaniu z ograniczeniem wyborów do minimum. Uwielbiasz te wszystkie krawaty, poszetki; z pasją czytasz o różnych szkołach krawiectwa ale samemu jesteś wierny kilku egzemplarzom marynarek, spodni etc. Stawiasz na absolutną klasyczną prostotę, która nie rzuca się w oczy, bywa do bólu poprawna lecz nie ekstrawagancka. Wiesz, że wyglądasz dobrze i nigdy nic nie spieprzysz. Po prostu, mając minimalistyczną ale dobrze zbudowaną szafę ubrań zawsze jesteś elegancki, nawet jak o tym nie myślisz a chyba to jest cel tej naszej "zabawy". Im więcej ubrań w szafie tym więcej dylematów "co by tu dzisiaj założyć". Pewnie niektórzy to lubią, ba niektórzy nawet dorobili całą teorię na temat ubierania się ale.... tak prawdę mówiąc to tylko ubrania
  3. Wojtas

    less is more?

    Jakiś czas temu wyszedłem z podobnego założenia. Zbudowałem więc na nim swoją garderobę, która w skrócie to: 3 marynarki z bawełny(2 granatowe 1 beżowa) 1 wełniana granatowa; 10 par spodni (3 wełniane, 1 dżinsy, 6 chino w różnych kolorach) 15 białych koszul 1 granatowa koszula dżinsowa, 6 par butów (monki, derby, lotniki, sztyblety, driving mocs) 5 swetrów plus kilka poszetek, krawatów (same dziergane) szelki i pasek. O czapkach, bieliźnie i szalikach już nie wspominam. W zasadzie nie mam nic na oficjalne wyjścia ale smart casual w zupełności póki co wystarcza. P.S. zapomniałem o okryciach wierzchnich - 3 płaszcze, dwa cieplejsze, 1 w kratkę na jesień i wiosnę.
  4. Dzięki, trochę za późno przeczytałem bo ostatecznie wziąłem 40. Skontaktowałem się jednak z obsługą i poprosiłem o zmianę na 39, zobaczymy jak sprawnie działa taka procedura w MD
  5. Serdecznie dziękuję za odpowiedź, kupowanie butów przez internet do dla mnie zawsze ruletka, niemniej czasami inaczej się nie da
  6. Panowie proszę o poradę. Zastanawiam się nad kupnem loafersów z MD http://www.massimodutti.com/pl/pl/m%C4%99%C5%BCczyzna/buty/zobacz-wszystko/eleganckie-mokasyny-ze-sk%C3%B3ry-nappa-z-pomponami-c1313029p6954810.html?colorId=700&categoryNav=1313029 Mam stopę 25,5cm zazwyczaj noszę obuwie w rozmairze 40. W przypadku loafersów mam jednak pewne wątpliwości, posiadałem kiedyś dwie zamszowe pary z MD tychże butów i zawsze miałem wrażenie , że mogłoby by ciaśniej. Czy poradzilibyście wziąć rozmiar 39 z nastawieniem na rozchodzenie czy może 40? Z góry dziękuję za odpowiedź.
  7. Chyba, że do inwazji doszłoby w późniejszym czasie, poprzedzonym wprowadzeniem nowych rodzajów samolotów, zwiększeniem możliwości desantowych Wehrmachtu i ogólnymi przygotowaniami (daleko wchodzimy w to nasze gdybanie). Jeśli chodzi o wojnę podwodną to o ile dobrze pamiętam podwodna flota Readera Doenitza (poprawiam się )całkiem dobrze sobie radziła w takim na przykład 42', choć fakt, tracili najlepsze załogi w zatrważającym tempie. Niemcy mieli ten problem, że byli zaawansowani technologicznie, ale w pewnym momencie przespali moment i musieli potem nadrabiać zaległości w znaczącym pośpiechu. Taki u boat XXI, wprowadzony wcześniej z pewnością byłby ciężkim orzechem do zgryzienia dla alianckich konwojów i ich obrony. Tak samo programy lotnicze czy rakietowe, wszystko za późno, choć prototypy były już przed wojną.
  8. Ewentualnie zagłodzenie poprzez nieograniczoną wojnę podwodną. Royal Navy jak każda flota byłaby podatna na ataki z powietrza. Można byłoby spróbować, zresztą tak jak zamierzano, wyeliminować RAF i osłaniać flotę inwazyjną lotnictwem. Na pewno straty byłyby ogromne ale nie ma pewności, że taka akcja byłaby skazana od początku na porażkę. Zresztą wojnę można też było spróbować wygrać w Afryce. Dakar, Kanał Sueski i Bliski Wschód z pewnością wzmocniłyby strategiczne możliwości Osi, przynajmniej do momentu wojny z USA i ZSRR.
  9. Ciekawsza w naszych rozważaniach jest sytuacja, w której ZSRR atakuje Niemcy. Plotek, hipotez i mniej lub bardziej potwierdzonych informacji jest na ten temat całkiem sporo. Najdogodniejszą sytuację czerwoni mieliby w chwili koncentracji wojsk lub samego desantu na Wyspy Brytyjskie. Mimo tego podaje się kilka dat hipotetycznego początku ofensywy - lipiec 1941, wiosna/lato 1942.
  10. Carska Rosja była autorytarna, trzymała obywateli pod batem, ale to nic w porównaniu z tym co działo się w ZSRR. Jednak aparat władzy był silniejszy a wolę przetrwania potęgowały bestialskie morderstwa i zbrodnie Niemców na zajętych terenach a także od tyłu - działalność NKWD. Władza sowietów szybko by nie padła. Oczywiście to są tylko gdybania, podparte jakąś tam historyczną wiedzą.
  11. Moim zdaniem Niemcy przegrały już w chwili ataku na ZSRR, albo nawet wcześniej, nie doprowadzając do inwazji na UK. Wejście na bezkresne tereny wschodniej Europy uniemożliwiło w zasadzie wykorzystanie doktryny blitzkriegu tak jak w zachodniej Europie, gdzie odległości są mniejsze i łatwo jest robić kotły niszcząc cały potencjał wojskowy przeciwnika. W ZSRR kotły były ogromne ale ciągle za nimi Sowieci mieli się gdzie cofać i tworzyć nowe dywizje. Gigantyczne zasoby ludzkie, sprawna ewakuacja przemysłu za Ural i zaprzepaszczenie współpracy (przez Niemców) z okupowanymi nacjami na początku inwazji w zasadzie było gwoździem do trumny III Rzeszy. Nawet jeśli Moskwa, Stalingrad czy Leningrad by padły to i tak przełom nastąpiłby gdzie indziej. Astrachań? Kujbyszew? Perm? Polacy nie wnieśliby wcale wiele więcej, wojna mogłaby być dłuższa ale wynik podobny.
  12. Polska przegrała w pierwszym tygodniu września. To co działo się po przełamaniu obrony granic to była tylko rozpaczliwa obrona i mniej lub bardziej planowe wycofywanie się na kolejne linie obronne, które i tak załamywały się pod naporem pędzących czołgów i wojsk zmotoryzowanych wroga. Jedyna szansa to był przyczółek rumuński, który 17 września przestał w zasadzie mieć rację bytu. Nawet jeśli Francja poszłaby się bić a Brytyjczycy w końcu (zgodnie z umową) zaczęliby bombardować Niemcy to i tak zapewne skończyłoby się to całkowitą okupacją kraju i powrotem do niego wojsk polskich na zachodzie kiedyś tam, po zwycięstwie. Francja nie dotrzymała umowy i gorzko za to zapłaciła. Zresztą mentalność naszych zachodnich sojuszników nigdy się nie zmieniła. Zawsze debatują, nie są zdecydowani i wyrażają zaniepokojenie. Tak było w 39' i tak zapewne byłoby dzisiaj. W przypadku historii alternatywnej i sojuszu z Niemcami, zostalibyśmy Węgrami, które przy większym załamaniu frontu podpisałyby zawieszenie broni z aliantami a potem zostały zajęte przez Wehrmacht. Mniejsze straty w ludności i pewnie materialne ale za to łatka współpracownika Hitlera i pewnie gorsza sytuacja powojenna jeśli chodzi o granice. Z nami czy bez nas, Niemcy i tak by II wojny nie wygrali. Chyba, że przypadkiem, a przypadki zdarzają się jak wiadomo rzadko.
  13. ukośnik wskazuje "albo z flaneli albo z letnich tkanin wełnianych" - takie małe sprostowanie
  14. Zapewne to pytanie już padło, ale chciałbym zasięgnąć opinii, jak zapatrujecie się Panowie (i Panie?) na połączenie szare flanelowe/wełniane letnie spodnie + granatowa marynarka + błękitna koszula? Piękny zestaw koordynowany, niemniej częściej spotykany w wersji z białą koszulą.
  15. Też mnie drażnią te tapatalkowe podpisy ale przyznaję bez bicia, zapomniałem go odznaczyć
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.