-
Postów
42 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Osiągnięcia Wojtas
Zwykły (2/3)
8
Reputacja
-
Wojtas zmienił(a) swoje zdjęcie profilowe
-
Bry, ja z krótkim pytaniem. Czy ten garnitur można uznać za "mniej więcej" całoroczny? http://eu.suitsupply.com/pl/suits/soho-szary-paski/P5115.html
-
Sens takiej "małej" garderoby wiąże się w moim przekonaniu z ograniczeniem wyborów do minimum. Uwielbiasz te wszystkie krawaty, poszetki; z pasją czytasz o różnych szkołach krawiectwa ale samemu jesteś wierny kilku egzemplarzom marynarek, spodni etc. Stawiasz na absolutną klasyczną prostotę, która nie rzuca się w oczy, bywa do bólu poprawna lecz nie ekstrawagancka. Wiesz, że wyglądasz dobrze i nigdy nic nie spieprzysz. Po prostu, mając minimalistyczną ale dobrze zbudowaną szafę ubrań zawsze jesteś elegancki, nawet jak o tym nie myślisz a chyba to jest cel tej naszej "zabawy". Im więcej ubrań w szafie tym więcej dylematów "co by tu dzisiaj założyć". Pewnie niektórzy to lubią, ba niektórzy nawet dorobili całą teorię na temat ubierania się ale.... tak prawdę mówiąc to tylko ubrania
-
Jakiś czas temu wyszedłem z podobnego założenia. Zbudowałem więc na nim swoją garderobę, która w skrócie to: 3 marynarki z bawełny(2 granatowe 1 beżowa) 1 wełniana granatowa; 10 par spodni (3 wełniane, 1 dżinsy, 6 chino w różnych kolorach) 15 białych koszul 1 granatowa koszula dżinsowa, 6 par butów (monki, derby, lotniki, sztyblety, driving mocs) 5 swetrów plus kilka poszetek, krawatów (same dziergane) szelki i pasek. O czapkach, bieliźnie i szalikach już nie wspominam. W zasadzie nie mam nic na oficjalne wyjścia ale smart casual w zupełności póki co wystarcza. P.S. zapomniałem o okryciach wierzchnich - 3 płaszcze, dwa cieplejsze, 1 w kratkę na jesień i wiosnę.
-
Dzięki, trochę za późno przeczytałem bo ostatecznie wziąłem 40. Skontaktowałem się jednak z obsługą i poprosiłem o zmianę na 39, zobaczymy jak sprawnie działa taka procedura w MD
-
Serdecznie dziękuję za odpowiedź, kupowanie butów przez internet do dla mnie zawsze ruletka, niemniej czasami inaczej się nie da
-
Panowie proszę o poradę. Zastanawiam się nad kupnem loafersów z MD http://www.massimodutti.com/pl/pl/m%C4%99%C5%BCczyzna/buty/zobacz-wszystko/eleganckie-mokasyny-ze-sk%C3%B3ry-nappa-z-pomponami-c1313029p6954810.html?colorId=700&categoryNav=1313029 Mam stopę 25,5cm zazwyczaj noszę obuwie w rozmairze 40. W przypadku loafersów mam jednak pewne wątpliwości, posiadałem kiedyś dwie zamszowe pary z MD tychże butów i zawsze miałem wrażenie , że mogłoby by ciaśniej. Czy poradzilibyście wziąć rozmiar 39 z nastawieniem na rozchodzenie czy może 40? Z góry dziękuję za odpowiedź.
-
Chyba, że do inwazji doszłoby w późniejszym czasie, poprzedzonym wprowadzeniem nowych rodzajów samolotów, zwiększeniem możliwości desantowych Wehrmachtu i ogólnymi przygotowaniami (daleko wchodzimy w to nasze gdybanie). Jeśli chodzi o wojnę podwodną to o ile dobrze pamiętam podwodna flota Readera Doenitza (poprawiam się )całkiem dobrze sobie radziła w takim na przykład 42', choć fakt, tracili najlepsze załogi w zatrważającym tempie. Niemcy mieli ten problem, że byli zaawansowani technologicznie, ale w pewnym momencie przespali moment i musieli potem nadrabiać zaległości w znaczącym pośpiechu. Taki u boat XXI, wprowadzony wcześniej z pewnością byłby ciężkim orzechem do zgryzienia dla alianckich konwojów i ich obrony. Tak samo programy lotnicze czy rakietowe, wszystko za późno, choć prototypy były już przed wojną.
-
Ewentualnie zagłodzenie poprzez nieograniczoną wojnę podwodną. Royal Navy jak każda flota byłaby podatna na ataki z powietrza. Można byłoby spróbować, zresztą tak jak zamierzano, wyeliminować RAF i osłaniać flotę inwazyjną lotnictwem. Na pewno straty byłyby ogromne ale nie ma pewności, że taka akcja byłaby skazana od początku na porażkę. Zresztą wojnę można też było spróbować wygrać w Afryce. Dakar, Kanał Sueski i Bliski Wschód z pewnością wzmocniłyby strategiczne możliwości Osi, przynajmniej do momentu wojny z USA i ZSRR.
-
Ciekawsza w naszych rozważaniach jest sytuacja, w której ZSRR atakuje Niemcy. Plotek, hipotez i mniej lub bardziej potwierdzonych informacji jest na ten temat całkiem sporo. Najdogodniejszą sytuację czerwoni mieliby w chwili koncentracji wojsk lub samego desantu na Wyspy Brytyjskie. Mimo tego podaje się kilka dat hipotetycznego początku ofensywy - lipiec 1941, wiosna/lato 1942.
-
Carska Rosja była autorytarna, trzymała obywateli pod batem, ale to nic w porównaniu z tym co działo się w ZSRR. Jednak aparat władzy był silniejszy a wolę przetrwania potęgowały bestialskie morderstwa i zbrodnie Niemców na zajętych terenach a także od tyłu - działalność NKWD. Władza sowietów szybko by nie padła. Oczywiście to są tylko gdybania, podparte jakąś tam historyczną wiedzą.
-
Moim zdaniem Niemcy przegrały już w chwili ataku na ZSRR, albo nawet wcześniej, nie doprowadzając do inwazji na UK. Wejście na bezkresne tereny wschodniej Europy uniemożliwiło w zasadzie wykorzystanie doktryny blitzkriegu tak jak w zachodniej Europie, gdzie odległości są mniejsze i łatwo jest robić kotły niszcząc cały potencjał wojskowy przeciwnika. W ZSRR kotły były ogromne ale ciągle za nimi Sowieci mieli się gdzie cofać i tworzyć nowe dywizje. Gigantyczne zasoby ludzkie, sprawna ewakuacja przemysłu za Ural i zaprzepaszczenie współpracy (przez Niemców) z okupowanymi nacjami na początku inwazji w zasadzie było gwoździem do trumny III Rzeszy. Nawet jeśli Moskwa, Stalingrad czy Leningrad by padły to i tak przełom nastąpiłby gdzie indziej. Astrachań? Kujbyszew? Perm? Polacy nie wnieśliby wcale wiele więcej, wojna mogłaby być dłuższa ale wynik podobny.
-
Polska przegrała w pierwszym tygodniu września. To co działo się po przełamaniu obrony granic to była tylko rozpaczliwa obrona i mniej lub bardziej planowe wycofywanie się na kolejne linie obronne, które i tak załamywały się pod naporem pędzących czołgów i wojsk zmotoryzowanych wroga. Jedyna szansa to był przyczółek rumuński, który 17 września przestał w zasadzie mieć rację bytu. Nawet jeśli Francja poszłaby się bić a Brytyjczycy w końcu (zgodnie z umową) zaczęliby bombardować Niemcy to i tak zapewne skończyłoby się to całkowitą okupacją kraju i powrotem do niego wojsk polskich na zachodzie kiedyś tam, po zwycięstwie. Francja nie dotrzymała umowy i gorzko za to zapłaciła. Zresztą mentalność naszych zachodnich sojuszników nigdy się nie zmieniła. Zawsze debatują, nie są zdecydowani i wyrażają zaniepokojenie. Tak było w 39' i tak zapewne byłoby dzisiaj. W przypadku historii alternatywnej i sojuszu z Niemcami, zostalibyśmy Węgrami, które przy większym załamaniu frontu podpisałyby zawieszenie broni z aliantami a potem zostały zajęte przez Wehrmacht. Mniejsze straty w ludności i pewnie materialne ale za to łatka współpracownika Hitlera i pewnie gorsza sytuacja powojenna jeśli chodzi o granice. Z nami czy bez nas, Niemcy i tak by II wojny nie wygrali. Chyba, że przypadkiem, a przypadki zdarzają się jak wiadomo rzadko.
-
ukośnik wskazuje "albo z flaneli albo z letnich tkanin wełnianych" - takie małe sprostowanie
-
Zapewne to pytanie już padło, ale chciałbym zasięgnąć opinii, jak zapatrujecie się Panowie (i Panie?) na połączenie szare flanelowe/wełniane letnie spodnie + granatowa marynarka + błękitna koszula? Piękny zestaw koordynowany, niemniej częściej spotykany w wersji z białą koszulą.
-
Koszule - dyskusje i porady, jakość, ulubione marki
Wojtas odpowiedział(a) na temat w Męska elegancja
Też mnie drażnią te tapatalkowe podpisy ale przyznaję bez bicia, zapomniałem go odznaczyć
