bombelko
Użytkownik-
Postów
29 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez bombelko
-
Może nie tyle, że jest szorstkie bo skóra jest bardzo przyjemna w dotyku... Chyba najlepszym odzwierciedleniem struktury tej skóry jest porównanie jej do nubuku. Nie jest to na pewno tak gładkie jak skóra licowa, po której skarpetka się wślizguje. Cały czas czekam na odpowiedź od Partenope. Ps zdjęcia butów Partenope wrzucę dziś wieczorem, zarówno nowych jak i tych oxfordów.
-
Dobry wieczór, Ja zakupiłem w tym roku dwie pary w Partenope, tj oxfordy i mokasyny - one są już produkcji Partenope. Wykonanie butów jest ok, trochę mam wątpliwości do jakości skóry w oxfordach bo nie mogę ich wypastować na błysk (produktami sapphire). Wrzuce w wolnej chwili zdjęcia - ocenicie. Wczoraj zakupiłem dwie pary zimowych butów na gumowej podeszwie: sztyblety ze skóry grain i koniakowe botki. Jakość na pierwszy rzut oka bardzo dobra, skóry miękkie, podeszwa solidna, szwy ok. Ale mam jeden duży problem, który już się pojawił przy mokasynach i powtórzył się teraz: otóż skóra w środku buta jest jakaś "tępa", struktura takiej skórki brzoskwini, dotyczy wkładki jak i skóry dookoła. Powoduje to tyle, że bardzo ciężko założyć buty jak się ma na stopach skarpetki (bez łyżki ani rusz), gdyż jest bardzo duże tarcie pomiędzy skórą a skarpetką. Wręcz mam wrażenie, że zaraz palcami stopy rozerwie skarpetkę jak będę dalej wciskał stopę na gołą stopę jest lepiej, ale nie zamierzam chodzić w zimowych butach boso... Czy ktoś z użytkowników miał podobny problem z tym w swoich butach? Coś można na to poradzić? Jakieś kremy? Napisałem do Partenope, czekam na odpowiedź. Ps. Moje ostatnie zakupy (z 10% zniżką) to: - https://partenope-shoes.com/pl/za-kostke/163-sztyblety-skora-cieleca-grain-czarne.html - https://partenope-shoes.com/pl/za-kostke/162-quarter-boots-skora-cieleca-cognac.html Buty są dosyć szczupłe, jak to we włoskim stylu. Są bardzo zgrabne, ładnie prezentują się na stopie, nie ma żadnego porównania do jakiejkolwiek polskiej firmy obuwniczej (która polska firma oprócz nord szyje podeszwy, choćby nawet metodą Blake?). Cena? Hmm, ciężko było mi znaleźć buty w podobnej cenie i stylistyce u konkurencji. Loake ma bardzo podobne buty wizualnie ale to są buty za >1200 zł, gdzie w Partenope są za prawie połowę tego. Dziś patrzyłem na berwick i crownhill (wg forumowiczów godny zamiennik Partenope, a nawet lepsze) - znalazłem jedynie takie: https://www.crownhillshoes.com/pl/mezczyzna/balmoral-boots-braz-koniakowy-the-edinburgh Cenowo ciut drozej ale jeżeli się nie rozwiąże problem "tępej" skóry to będę musiał odesłać i szukać dalej.
-
Uff, ulżyło mi:) Jeszcze pytanie z podstaw: czy butonierkę się robi na jednej klapie czy na obu? Widziałem gdzieś zdjęcia garniturów Lapo Elkanna i w większości ma butornierki w obu klapach.
-
Panowie, pozwoliłem sobie odświeżyć wątek ponieważ właśnie co uszyłem sobie garnitur i wśród wszystkich szczegółów, które ustalałem z krawcem pominałęm temat kozerki. Nie zdawałem sobie sprawy, że temat kozerki i jej wysokości jest równie istotny. Temat wyszedł na jaw jak na ostatniej przymiarce jak już powstała kompletna klapa to zwróciłem na to uwagę. Przeglądałem różne fora i trafiłem na ten wątek. W załączeniu przesyłam zdjęcie marynarki - proszę Szanownych Kolegów o opinie. PS. czy z technicznego punktu widzenia jest możliwość podniesienia kozerki?
-
Bardzo fajna symulacja - widać teraz, że rzeczywiście marynarka jest za krótka. Tylko teraz pytanie, czy uda mi się ją wydłużyć... Jest trochę materiału na dole marynarki. @Ernestson, wg Ciebie brustasza nie powinna być przykryta klapą?
-
No tak, ale chciałem mieć jak najgłębsze otwarcie marynarki, stąd pomysł bardzo nisko osadzonego guzika. Dodatkowo, wg mnie klapy wyglądają lepiej jak są dłuższe, ale to tylko moje zdanie.
-
A może ta marynarka wydaje się krótka, ponieważ guzik jest stosunkowo nisko przyszyty i dół marynarki nie otwiera się wystarczająco? Od wczoraj przeglądam setki zdjęć marynarek i ta reguła "kciuka" nie sprawdza się. Odkryłem zależność, że w większości przypadków marynarka kończy się równo na kroku spodni. Czy to jest wg Was prawidłowy wyznacznik długości marynarki?
-
A takie pytanie od strony technicznej: czy w ogóle da się wydłużyć marynarkę?
-
Przed chwilą z czystej ciekawości założyłem raz jeszcze tą marynarke, żeby sprawdzić, czy ona rzeczywiście jest tak kusa jak to wygląda na zdjęciach. Otóż na szczęście w rzeczywistości przy naturalnej pozycji marynarka sięga gdzieś połowy kciuka (może trochę mniej). Także zrzucam winę na pozycję podczas fotografii. To samo pewnie się będzie tyczyć pleców. Czy szelki mogą powodować, że marynarka będzie się nadmiernie marszczyła na plecach? Jak przed chwilą przymierzałem bez szelek to części marszczeń nie było, z tego co widziałem w lustrze. Z kolejną sesją przyjdzie mi poczekać, ponieważ prawdopodobnie oddam spodnie raz jeszcze do przeróbki - niestety szerokość nogawki u dołu jest mniejsza niż obwód mojej łydki i przy siadaniu niemiłosiernie mi się opinają na niej. Nie powoduje to dyskomfortu ale martwię się o trwałość takich spodni.
-
Faktycznie, wygląda teraz trochę kuso. Ale jak poprzeglądałem sobie wątek "Co mam dziś na sobie" to w wielu przypadkach znalazłem marynarki, które sięgają początku kciuka przy swobodnie zwisającej ręce wzdłuż ciała.
-
Panowie, oszczędźcie wstydu i nie poruszajmy tematu butów Wiem, są tragiczne, ale w ostatnim czasie miałem trochę wydatków a kupowanie byle jakich butów mija się z celem. [EDIT] Koszula również jest BADZIEWNA. Skusiłem się niezłą promocją na Grouponie na koszule Próchnika. Teoretycznie w cenie jednej dobrej koszuli kupiłem 3 a praktycznie to zamiast 3 koszul nie mam żadnej... I znowu wychodzi na jaw mądrość życiowa: pazerny dwa (nawet trzy) razy traci :/ Front marynarki w moim odczuciu jest ok, nic się nie marszczy. Jeśli chodzi o plecy, to podczas przymiarek nie mogłem za bardzo na nie spojrzeć, a jak mogłem to byłem w tak nienaturalnej pozycji, że zmarszczenia były czymś normalnym. Mogę jedynie wysnuć przypuszczenie, że krawiec poszedł delikatnie na łatwiznę odpuszczając plecy lub po prostu tak niefortunnie zrobiłem zdjęcie. @Misza, co wg Ciebie z przodu ta marynarka powinna zakrywać? @Skalpel, tutaj muszę podkreślić użyte przez Ciebie słowo - dobre RTW, które wg powszechnych opinii zaczyna się na poziomie 1,500 zł. A jak miałbym doliczyć czas na szukanie tego odpowiedniego (NIENAWIDZĘ chodzenia po sklepach) i dodatkowy czas i pieniądze na krawca (chociażby ze względu na niesymetryczną długość rąk) to czasowo i pieniężnie wyszłoby mnie drożej. Panowie, podkreślam, całość kosztowała mnie lekko ponad 1,400 zł.
-
Buty to kolejna rzecz do wymiany w mojej garderobie. A co do obszycia dziurek - chyba jest możliwość przeszycia na inny kolor, także dam odsapnąć krawcowi ode mnie i tam się udam. Przekonywującym dla mnie jest fakt wspmniany przez @Misza, że będę miał problemy z dobiorem dodatków. Długość marynarki: nie zwróciłem na to wcześniej uwag, przed lustrem wydawało się OK wg mnie. O ile jest za krótka?
-
Witam, W końcu mogę stwierdzić, że zamówienie u zakładzie Państwa Doryniów zostało zakończone. Czas realizacji wydłużył się trochę ponieważ po odebraniu garnituru zauważyłem dwa błędy do poprawki. Błędy wynikały z mojej budowy ciała i nieodpowiedniego kroju, o czym mowa dalej. Od razu na wstępie chciałbym Was przeprosić za jakość zdjęć - nie miałem nic innego pod ręką a chciałem jak najszybciej się "pochwalić" swoim garniturem. Poza tym, bardzo ciężko robi się zdjęcia samemu. Ale obiecuję, że w najbliższym czasie zrobię bardziej profesjonalną sesję, gdzie będzie widać więcej szczegółów, zwłaszcza jak leży na mnie garnitur. Zdecydowałem się jednak przeszyć jedną dziurkę w każdym rękawie nicią w kolorze zbliżonym do koloru podszewki. Oceńcie estetykę tego rozwiązania. Wg mnie nie rzuca się bardzo w oczy ale jednocześnie jest elementem wyróżniającym. Spodnie, jak pisałem wcześniej, z podwyższonym stanem, bez zaszewek od frontu (nie uchwycone na zdjęciach) z mankietami i szerokością u dołu 19cm. Problem właśnie pojawił się w związku z szerokością nogawki u dołu - mam bardzo rozbudowane łydki i przy siadaniu, jak spodnie idą do góry to nogawka się bardzo opinała na łydce tak, że po wstaniu musiałem ciągnąć nogawki w dół, żeby zeszły z łydek. Poprawka polegała na tym, że w okolicy łydek spodnie zostały poszerzone o około 1cm przy zachowaniu 19cm dołem. Teraz jest już lepiej, ale podejrzewam, że następnym razem wezmę chyba 20cm dołem i szerszą okolicą wokół łydek. Poza tym spodnie wg mnie bardzo dobrze leżą. Zastosowane "kolanówki", czyli kawałek materiału wszyty na froncie spodni od pasa do połowy łydki zapobiegający wypychaniu kolan w spodniach, są solidnie wykonane i spełniają swoją rolę jak na razie. Marynarka wykonana na ramie z płótna i przyszytej do niej fizeliny jest miękka i układa się o wiele lepiej niż moja poprzednia klejona. Pachy maksymalnie wysoko, żeby rękaw był stosunkowo wąski. Ramiona bez żadnych wypełniaczy. Problem nr 2 jaki się pojawił to fakt odkrycia niesymetrycznych rąk - prawa (silniejsza) jest dłuższa o około 2cm. Widać to było, jak założyłem koszulę z odpowiedniej długości rękawami i bez zegarka! Zazwyczaj noszę zegarek na lewym nadgarstku i koszula się zatrzymywała na zegarku, sprawiając, że lewy mankiet koszuli nie był tak widoczny jak prawy. Krawiec podszedł do sprawy profesjonalnie i bez marudzenia - skrócił lewy rękaw górą, co mnie zdziwiło, bo sam o to nie prosiłem i myślałem, że delikatnie skróci lewy dołem i wydłuży prawy. Swoją drogą, nawet gdyby tak zrobił, to byłoby to lepsze niż ta rzucająca się asymetria. http://imageshack.us/a/img805/3170/dsc02819u.th.jpg Na koniec zdjęcie z założonym garniturem. Wybaczcie, ale nie potrafiłem zrobić więcej i ładniejszych zdjęć samemu http://imageshack.us/a/img818/6184/dsc02795z.th.jpg http://imageshack.us/a/img802/4599/dsc02811x.th.jpg Garnitur spełnia moje oczekiwania i jest zgodny z tym, co zamawiałem. Ale, jak to zwykle bywa, to zamówienie uświadomiło mi kilka błędów sylwetki i moją niewiedzę na temat niektórych elementów szycia miarowego. Wg mnie rozporek u dołu przy bardzo taliowanej marynarce i mojej sylwetce za bardzo ostaje (prawdopodobnie nie widać tego na zdj) ze względu na umięśniony tyłek, który "odstaje". Poza tym przy mojej budowie chyba nie mogę sobie pozwolić na bardzo wąskie nogawki u spodni. Jedyny minus, jaki mogę zarzucić to potraktowanie po macoszemu okolic pleców i karku - materiał marszczy się i to chyba widać na jednym zdjęciu. Podsumowując, czas oczekiwania łącznie z poprawkami wyniósł około 3tyg przy czym nie pośpieszałem za bardzo zamówienia. Przymiarek było łącznie 3 (nie liczę przymiarek po porawkach). Pani Doryń okazała się bardzo miłą osobą, spełniającą każdy mój pomysł. Jej świadomość panujących trendów jest na pewno o wiele wyższa niż wszystkich krawców, z jakimi miałem okazję pracować, aczkolwiek jeszcze trochę jej brakuje. Mimo wszystko, jak sama się przyznała, przegląda internet, gazety, TV i obserwuje modę męską i stara się wychwycić detale, kroje i inne elementy. Pani Doryń stara się jak najlepiej dobrać krój garnituru do sylwetki klienta i nie raz przychyliłem się w stronę jej porad jeżeli chodzi o niektóre elementy garnituru, co wg mnie dobrze wpłynęło na całokształt. Dbałość o detale wg mnie jest wystarczająca biorąc pod uwagę cenę, za jaką został uszyty garnitur. Jedyne, co może zniechęcać niektórych klientów to fakt, że trzeba samemu kupić materiał. Nie będzie z nim problemu, jeżeli chcemy klasyczne kolory i faktury. Jeżeli jednak chcielibyście coś lepszego to wątpie, żebyście to kupili w polskich sklepach z materiałami. Jeszcze na koniec drobna uwaga. Pani Doryń współpracuję z krawcem o imieniu Włodzimierz, który był obecny przy przymiarkach. Podejrzewam, że to on stoi za krawiectew miarowym męskim a Pani Doryń wykonuje przeróbki i drobne elementy garnituru. Cena zamówienia to 1000zł za igłę. Wszystkie poprawki (które de facto nie były z winy krawca) zostały wykonane za darmo w ramach usługi. Czekam na opinie, zwłaszcza te krytyczne.
-
Klapa będzie w miarę szeroka, zwłaszcza, że guzik mam w miarę nisko położony i klapy same z siebie już są szerokie. Ale dziękuje za pocieszenie
-
Mam pytanie na szybko: czy klapa marynarki powinna zachodzić na brustaszę? W moim przypadku jest to klapa spiczasta (peak lapel).
-
Po przejrzeniu całego wątku mniemam, że projekt nie doszedł do skutku? Czy odbyło się to poza wątkiem? Chciałbym zakupić taki znaczek
-
Dziękuję za porady. Odwiedliście mnie od tego pomysłu ale jeszcze zobaczę, co krawcowa przygotuje za nici na próbę. Zobaczymy, może wymyśli coś ciekawego. @Misza, co to za znaczek SBWB? Jakiś forumowy znaczek?
-
A waga? Czy podklejane marynarki przypadkiem nie są cięższe? Na prawdę teraz żałuję, że nie wziąłem tego nieszczęsnego aparatu... Co do poleconego tematu obszywania dziurek guzików: przyznam, że ten temat to przepychanka i wzajemne obrzucanie się błotem - było niewiele postów tyczących się stricte tematu. A poza tym ja myślałem o nie tak kontrastowym kolorze nici jak pomarańcz tylko stonowane ciemne bordo. Aczkolwiek z tematu wyciągnąłem wniosek, że lepiej jest obszyć jedną dziurkę przy każdym rękawie zamiast wszystkich
-
Dziś byłem na pierwszej przymiarce, niestety nie przygotowany - nie wziąłem aparatu a ten w telefonie to jest raczej atrapa aniżeli aparat. Także ze zdjęć nici, za co przepraszam. Pierwsze wrażenia: bardzo dobre dopasowanie. Spodnie bez zaszewek leżą świetnie. Wysoki stan, jeszcze nie podwinięte mankiety, wąska nogawka - wszystko tak jak być powinno. Marynarka była "rozbebeszona" także tutaj nie mogę się zbytnio wypowiedzieć co do całościowego wykonania. Wiem, że wielu z Was zależało, żeby zrobić zdjęcia marynarki "in progress" no ale pamięć bywa zawodna. Od razu poczułem, że mam na sobie marynarke na płótnie a nie podklejaną - była miękka i wg mnie lekka (może dlatego, że nie było rękawów?). Klapy zdecydowałem, że nie będą stębnowane po krawędzi tylko szew będzie schowany. Ustaliliśmy położenie brustaszy i guzików na froncie marynarki. Rękawy będą wszyte w stosunkowo wąski otwór co daje mi nadzieję, że rękaw będzie dopasowany zamiast worka na "łapę Pudziana". Wszystko wyglądało bardzo dobrze. Jednak oprócz kontynuacji recenzji ten post piszę, aby zasięgnąć Waszej porady: aby zindywidualizować swój garnitur chcę, aby dziurki na guziki marynarki, rękawów i otwór butonierki były obszyte innym kolorem nici niż cały garnitur. Podszewkę będę miał w kolorze bordowym tudzież łosiosiowym (poderzewam, że to żaden z nich ale z rozróżnieniem kolorów u mnie słabo) dlatego zasugerwowałem p. Doryń, aby nić była w tym kolorze ale ciemniejszym, żeby tak bardzo się nie rzucała. Zaproponowała mi cztery opcje: nić w kolorze podszewki, nić w ciemniejszym kolorze podszewki, nić mieszana (połączenie nici granatowej i nici w kolorze podszewki) oraz standard w kolorze garnituru. Te cztery opcje będą naszyte na próbę na kawałku materiału i na drugiej przymiarce będę musiał wybrać. Co wy sądzicie o tym pomyśle? Czy ktoś już z Was miał taki pomysł? Czy obszycie dziurek na froncie (guziki i butonierka) nie będą się rzucały za bardzo w oczy? Przy rękawach to z bogiem sprawa. Czekam na opinie. Na pewno zrobię zdjęcia przy następnej przymiarce!
-
Ceny zdradzę po finalizacji projektu. Pani Doryń nie ukrywała, że za szycie na płótnie będzie zmuszona policzyć więcej za dodatkową pracę i materiał, ale nie powiedziała ile. Co do zaszewek, to sama krawcowa mi też je polecała do mojej sylwetki (185 cm, szczupły, długie nogi). Zobaczymy na przymiarkach.
-
Witam W końcu, po wielu wątpliwościach i setkach przeczytanych informacji w sieci, zdecydowałem się na uszycie garnituru u krawca po raz drugi. Pierwszy raz mnie trochę zraził i musiało minąć trochę czasu aż człowiek wyciąga wnioski ze swoich błędów i decyzji. Dlaczego wybrałem tego krawca? Zauważyłem, że na forum panuje monopol p. Basia. Być może ze względu, że nikt nie próbował w innych zakładach bądź nie ma też alternatywy dla niego. Z kilku adresów przewijących się przez forum drogą eliminacji (czyt. owy zakład krawiecki zlikwidowano) został do wyboru p. Doryń i p. Kubczak. Szybki telefon do obu i wybrałem pierwszego, gdyż zachęcił mnie swoją kulturą osobistą i trafnością udzielonych informacji. P. Kubczak nie chciał nic powiedzieć, bo "on musi zobaczyć i poznać klienta" - nie będę przemierzał pół Łodzi, żeby wyciągnać informację, które dostałem od razu od p. Dorynia. A więc do rzeczy: Zakład mieści się na ulicy Piotrkowskiej 261. Pod tym numerem znajdziecie bramę wjazdową do kamienicy. Owy zakład znajduje się po lewej stronie bramy w... sklepie spożywczym Na szczęście w witrynie jest duża tablica "KRAWIECTWO" na wysokości wzroku, także nie jest tak trudno trafić. Zakład (wielkości celi) znajduje się na tyłach sklepu za zasłoną, ale to nie raczej nie świadczy o niczym. Od razu muszę sprostować jedną sprawę: zakład jest zarejestrowany na p. Tomasza Dorynia ale to jego żona i teściowa/matka zajmują się krawiectwem. Trochę to na początku mnie zraziło (kobieta ma szyć męski garnitur?) ale już po kilku zdaniach zmieniłem zdanie. Pani Doryń (nie śmiałem pytać o jej imię już na wstępie) od razu przeszła do rzeczy i zaczęła wypytywać o szczegóły zamówienia. Była pozytywnie zdziwiona, że prawie wszystkie szczegóły miałem ustalone i wiedziałem, co chcę. Wszystko poparte zdjęciami, co polecam każdemu, kto będzie szył garnitur na miarę - wszystko na zdjęciu widać, nie ma żadnych domówień typu "a bo ja myślałem, że to ma być tak". Szyty garnitur (tylko na powierzonym materiale) będzie jednorzędowy z polskiej granatowej wełny 100's, na dwa guziki (materiał kupiony w sklepie na ulicy Pomorskiej - całkiem spory wybór). Spodnie z podwyższonym stanem na szelki (czyli bez szlufek), mankiet na 4cm, bez zaszewek, szerokość nogawki 19cm. Marynarka taliowana, szyta na płótnie. I tu pozwolę sobie na małą dygresje, bo w tej kwestii byłem trochę uprzedzony co do tego zakładu - ktoś na forum wspomniał, że ten zakład może szyć na płótnie ale nie poleca, bo coś tam (w domyśle klejonka lepsza bo mniej roboty itp). Otóż po wspomnieniu tego ważnego faktu w moim zamówieniu dojrzałem błysk w oczach Pani Doryń i uśmiech na twarzy. Zaraz zawołała swoją mamę/teściową i powiedziała "słuchaj, ten Pan chce garnitur na płótnie". Dosłownie wypowiedziałem krawieckie "sezamie otwórz się". Poczułem, że moje notowania u p. Doryń poszły ostro w górę. Jakoś z większym zaangażowaniem podeszła do tematu:) Wracając do meritum, określiliśmy jeszcze takie szczegóły jak rozcięte rękawy marynarki, klapy marynarki (peak lapel) i kieszeni marynarki. Wypytałem się o przymiarki, czy aby przypadkiem na pierwszej przymiarce nie miał już gotowego garnituru. Pierwsza przymiarka na szczęście jest z samą konstrukcją, bez wszytych rękawów itp. Łącznie będą 2 lub 3. Także czekam z niecierpliwością na telefon. Podsumowując moją pierwszą wizytę, jestem pozytywnie zaskoczony wysoką kulturą i zaangażowaniem pani Doryń. W przeciwieństwie do poprzedniego krawca, u którego szyłem pierwszy garnitur, każdy mój pomysł był do zrealizowania. Nie było pierdół typu "Panie, tak się teraz nie robi, to nie jest modne, to za dużo roboty". Zdecydowanie dużo pomogło przyjście ze starym garniturem i zobrazowanie błędów, popełnionych przy jego szyciu jak również przyniesienie ze sobą wyżej wsspomnianych zdjęć rozwiązań. Postaram się zrobić zdjęcia na pierwszej przymiarce, aby moja recenzja była obszerniejsza. Oby tylko sie zgodzili...
-
Witam ponownie Znów przymierzam się do uszycia garnituru w Łodzi, tym razem muszę go mieć z powodu braków w szafie. Otóż wpierw zajrzałem do dwóch sklepów z materiałami, wspomnianych na forum: - na ul. Pomorskiej - wybór całkiem spory, mają też materiały na podszewki (ogromny wybór). Cena za polską bielską wełnę 120s około 130zł/mb w odcieniu, który mnie interesował (granat) - na skrzyżowaniu Piotrkowskiej i Jaracza - wybór mniejszy, ceny te same. Dzwoniłem też do P. Basia - ma chyba największy wybór materiałów (polskie i importowane w zakresie 100-2000zł/mb), ale nie zapytałem, czy można u niego kupić sam materiał (gdyby ktoś szył u innego krawca). Zdecydowałem się uszyć garnitur u kogoś innego, żeby nie tworzyć monopolu dla p. Basia i zrobić relację z pracy innego krawca. Ograniczyłem się do kilku adresów, wszystkie znalezione na forum. Dziś zrobiłem rozeznanie, oto wyniki: - piotrkowska 261 - p. Doryń Tomasz - plac Reymonta 3 - p. Kubczak - Tymienickiego 25 - Tru Blue (recenzjonowany przez szarmant.pl) Pozostałe adresy znalezione na forum (piotrkowska 18, piotrkowska 82, próchnika/piotrkowska) niestety odnoszą się do zakładów zlikwidowanych. Do Tru Blue nie mogłem się dodzwonić (zmienili numer?). Pan Kubczak nie zachęcił mnie rozmową telefoniczną - ogólnie wszystko powie jak się przyjdzie. Pan Doryń o wiele milej konwersował ze mną - określił mniej więcej cenę, czas zamówienia, technika (normalnie na klejonce, ale może na płótnie) i potrzebę dostarczenia swojego materiału (podszewkę i guziki daje od siebie, ale można swoje). Jutro spróbuję jeszcze zadzownić do Tru Blue, jeśli nie to jutro idę na wstępną rozmowę do p. Dorynia. Czytałem gdzieś opinie, że nie uszylibyście u niego garnituru - ja chyba jednak zaryzykuję i się w końcu przekonamy co i jak. Gdyby ktoś miał aktualny numer do Tru Blue (ten 888 576 576 jest niedostępny) to będę bardzo wdzięczny!
-
Link do relacji jest nieaktywny. Można prosić o właściwy link lub o podzielenie się opinią na forum? Byłbym również wdzięczny za namiary na tego krawca - poszukuję jakiejś alternatywy dla p. Basia
-
No właśnie garnitur szyje po raz drugi, ale pierwszy był tak masakryczną pomyłką, że poprawiałem go z 3 razy dlatego teraz chce mieć doświadczenie, zaufane adresy i wiedzę, abym znów nie miał takich problemów. Wiesz, właśnie rozchodzi się o to, że trzeba trafić na fachowca, a nie pseudo-krawca ...
-
To prawda, kilku już mam spisanych na kartce do odwiedzenia a jeśli chodzi o moje wycieczki do krawców, to tak: krawiec na ul. Nawrot (podejrzewam, że to nie był p. Bas, lecz ktoś inny, zakład kojarzy mi się bardziej z miejscówką koło skrzyżowania Kilińskiego i Nawrot) - jak przystało na łódzkie standardy, zakład wielkości celi w więzieniu. Krawiec to starszy gość z brzuszkiem. Poprawiałem u niego spodnie, nawet było ok. Przede wszystkim nie mówił, że tak się nie robi albo że nie ładnie. A co do garniturów - po pierwsze stwierdził, że garniturów od podstaw nie szył już kilka lat, co już mnie nie napawa nadzieją. Potem stwierdził, że za 1000zł uszyje, ale materiał mój. No i tu moja recenzja się kończy, ponieważ z braku wiedzy, nie wiedziałem o co pytać. Przede wszystkim, co z techniką wykonania garnituru? Co to ta klejonka, szycie na płótnie itp? Może inaczej, która technika jest lepsza (a zatem droższa) i która gwarantuje idealny garnitur. O co jeszcze pytać? Był jeszcze jeden krawiec na Piotrkowskiej (numer nie zapamiętałem, ale na pewno zakład był po lewej stronie idąc od p. Wolności, coś około nr 50-90 ). Tu to już był sajgon. Byłem tam zimą. Zakład to już zupełna nora, choć kilka garniturów/marynarek tam było "in progress". I tu kolejne pytanie: jak poznać po marynarce w trakcie robienia, czy krawiec "nie odawala kaszany"? Z chęcią bym popodróżował po Łodzi, ale chciałbym, żeby moje wizyty były dla Was miarodajne, jeśli chodzi o recenzje
