Wchodzę. O ile jestem przyzwyczajony do krótkich dopasowanych butów, a te nieco wydłużają stopę i dają palcom sporo miejsca, tak jeśli chodzi o szerokość i tęgość są idealne. Stopa siedzi pewnie, a jednocześnie nie mam uczucia idealnego, wręcz uciążliwego jej otaczania przez but.
Też mi się tak intuicyjnie wydaję jednak nawiązałem do wypowiedzi użytkownika Misza, który przytoczył wpis z bloga o wyższości przeszycia nad jego brakiem w kwestii formalności.
Dziękuję za opinię.
I tu drzemie mój największy dylemat. Choć z drugiej strony i tak oxfordy założę głównie do garniturów o podwyzszonej formalności więc ta uniwersalność nie jest aż tak wielka. Do luźniejszych zestawów wolę założyć brązowe buty typu np. monki.
Jak juz wspomniałem nieco wygodniejsze na starcie sa Carlosy ze wzgledu na luz stopy na szerokość. Przyszwa co prawda jeszcze się nie schodzi ale dla perfekcjonistów po kilku wyjsciach sie zejdzie. W Herringach czuje idealne dopasowanie co oczywiscie z czasem tez by się poluzowało. Na weselu przede wszystkim jest loża szyderców w postaci cioć, babć itp. więc zastanowiłbym sie nad tą analogią do Wystawy Psów Rasowych ?
No i liczę że akurat bitek nie będzie, a przynajmniej sztachetę ciezko bedzie znaleźć
Dziękuję wszystkim za rady. Teraz musze to wszystko przegryźć i coś zdecydować