Skocz do zawartości

Arkadyjczyk

Użytkownik
  • Postów

    603
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Treść opublikowana przez Arkadyjczyk

  1. Z pokorą przyjmuję uwagi i dziękuję za nie
  2. Nigdy nie twierdziłem, że nosze je do garnituru, aż tak awangardowy nie jestem, natomiast do sportowej marynarki do pracy w bibliotece, już tak
  3. Dziękuję za rady, cóż torba swoje przeszła, służyła mi od podstawówki po doktorat co do paska to boli mnie ta opinia - trudno, pozdrawiam A
  4. Zgodnie z obietnicą zdjęcia torby, robionej z fleszem i bez, oraz paska.
  5. Witam, dziękuje za zainteresowanie. jak najszybciej wstawię zdjęcia, dziś najpóxniej jutro. pozdrawiam
  6. Szanowni Koledzy Stawiam pod dyskusję następujący problem: Dobrze zestawione ubranie kolorystycznie, fakturowo itp, dostosowane do okoliczności jest niewątpliwie cenną zdobyczą cywilizacji zachodniej. Nurtuje mnie jednak coś innego. Gombrowicz, skądinąd potomek ziemian a więc człowiek wyposażony w wiedzę i umiejętności na temat męskiego wyglądu twierdził, że w męskiej sylwetce coś powinno zgrzytać, nie pasować. Idąc tym tropem staram się w swoich stylizacjach zachowywać pewne drobne indywidualne elementy, które bronią mnie przed posądzeniem o metroseksualizm czy nie daj Boże co jeszcze gorszego. Mianowicie. Z dawnych, harcerskich czasów posiadam pas skórzany wojskowy, z piękna, prostą, masywną, ale w doskonałym stanie mosiężną klamrą. skóra jest zużyta, poprzecierana, niemniej uważam, że dodaje on mojej sylwetce niezbędnej drapieżności. Drugim elementem jest torba, którą jako młodziutki chłopak idący do szkoły dostałem w prezencie od Ojca. Jest to monterska torba ze świńskiej skóry, jasnobrązowej, widać na niej jeszcze napis PPTiT (ojciec był technikiem telekomunikacyjnym, w takiej torbie nosił On i jego koledzy narzędzia). skóra i pasek ma drobne plamy, ślady zużycia, była wielokrotnie przeszywana,itp., niemniej skóra jest nie do zdarcia -nie zamieniłbym jej na warte tysiące torby, choćby mi je osobiście projektował i wręczał Lagerfeld czy inni. Ona również towarzyszy mi,nawet przy marynarce czy eleganckim płaszczu i znowuż ten rys drapieżności. Czy uważacie Panowie, że jest to podejście słuszne do wyglądu czy też wręcz przeciwnie. ja uważam, że postępuję słusznie. Pozdrawiam
  7. jest to mój pierwszy post na forum, więc witam wszystkich serdecznie. Problem tego wątku jest ciekawy i istotny. Spotkałem się z problemem tutaj opisanym wielokrotnie, zwłaszcza w momencie przechodzenia ze stylu nazwijmy go studenckiego - jeans, koszula flanelowa, T-shirt, na styl casual i elegancki. O ile sama marynarka + koszula jeszcze nie wywoływały sensacji to już krawat tak, eksperymentowałem z muszkami i chodziłem z nimi na co dzień co wywoływało delikatnie mówiąc uśmiechy politowania. Najdziwniejsze jest to, że pracuje w uniwersytecie i dorabiam sobie w szkole plastycznej, więc pewien uniwersytecko-artystyczny indywidualny styl powinien byc doceniony a nie wykpiony, z poszetkami jeszcze nie eksperymentowałem, a mam zamiar. Swego czasu czytałem uwage pisarza i poety, niejakiego Jacka Dehnela, który nosi się z dandysowska, zgodnie ze stylem końca XIX w./pocz. XX. Zauważył on, skądinąd słusznie, że w Polsce można mieć na głowie kolorowego irokeza i dziurawe spodnie w kratkę tudzież kolczyki w dziwnych miejscach na twarzy i nie powoduje to żadnej sensacji. Natomiast mężczyzna ubrany po ludzku = garnitur, krawat do tego poszetka, a już nie daj Bóg muszka to dziwadło wykpiwane przez tzw. ziomali w dresach i innych. Oczywiście nie powinno się tym przejmować, niemniej problem jest.
  8. Witam wszystkich bardzo serdecznie, forum przeglądam od pewnego czasu i muszę powiedzieć, iż jest bardzo pożyteczne i ciekawe, a dla mnie inspirujące i wyjaśniające mi niektóre rzeczy (że tak zacytuje klasyka . pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.