Skocz do zawartości

stock

Użytkownik
  • Postów

    135
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

O stock

  • Urodziny 20.04.1983

Informacje o profilu

  • Płeć
    Not Telling
  • Lokalizacja
    Warszawa

Osiągnięcia stock

Zwykły

Zwykły (2/3)

0

Reputacja

  1. To jest tzw. makaronizm, w ten sposób wyraża(ł) się Macaroni i przeszło na innych. Oczywiście poprawne to nie jest.
  2. Tyle że pracownicy E&Y mający na codzień kontakt z klientem najczęściej są w terenie, więc trudno ich spotkać w owym wieżowcu, a ich właśnie przede wszystkim tyczy się DC. Być może widywałeś ludzi od IT, HR, PR i innych liter alfabetu . Oczywiście, że tak. I z tych wymienionych na taki każual mogli sobie pozwolić najczęściej tylko pracownicy IT. Ścisły dresscode to ściema, ale garnitur jest (najczęściej) obowiązkowy.
  3. B.B. - moim zdaniem to wyjaśnienie wcale nie jest logiczne i proste. Zresztą uważam, że niejedzenie mięsa z powodu niechęci do sprawiania cierpienia zwierzętom to ważniejszy argument niż "bo to zwierzę pracujące".
  4. Testowałem parę sposobów i udało mi się za pomocą Vanisha w proszku. Sypiesz na plamkę, polewasz gorącą wodą i trzesz. Czynność powtarzać do skutku, najlepiej z pozostawieniem proszku na plamie przez jak najdłuższy czas.
  5. Wody albo proszku, nie ma co do tego zgody. Ja zmieniłem proszek na płyn do prania i pomogło. Najgorsze, że się to bardzo ciężko usuwa, ale się na szczęście da.
  6. Ja szyłem marynarkę pokazaną w CMDNS.
  7. To i ja zadebiutuję dzisiejszym zestawem.
  8. Jakież to? Saint benji - ja doradzę przeciwnie, wkładaj, a efekt wyróżniania się można ograniczyć mniejszym kwiatkiem. Nie ma obawy, i tak to pan młody, a nie Ty, będzie w centrum uwagi. Sam od jakiegoś czasu zawsze noszę kwiatek na weselach.
  9. Przedwczoraj pierwszy raz wypróbowałem żabki na czubkach butów. Po lekturze wątku obawiałem się, że będą hałasować, ale nic takiego nie nastąpiło, nie zauważyłem żadnej różnicy w głośności stąpania . Może to dlatego, że szewc przyczepił je na już dość starte czubki. W każdym razie zastosuję to też w innych parach.
  10. Myślę, że tak, nie jest to chyba bardzo trudne technicznie. Ale nie spodziewaj się raczej wielkich efektów, wydawało mi się, że będzie możliwe istotne poszerzenie, tymczasem przybyło mniej niż 1 cm.
  11. stock

    Buty, trochę taniej

    Ja kojarzę tę cenę już od dłuższego czasu, co najmniej od roku.
  12. Ja również z chęcią się pojawię.
  13. Dodam, że four-in-hand w przypadku takiego krawata prawie zawsze wyjdzie bardzo ładnie, tzn. z łezką.
  14. Tak, to prawda, można pokazać, że jesteś swój chłopak w garniturze, ale musisz pamiętać, że 1. Pierwsze wrażenie może być inne i 2. Być może będziesz musiał podjąć dodatkowy wysiłek, aby innych do tego przekonać. Do kwestii "im wcześniej tym lepiej", naprawdę nie jestem przekonany i tutaj chyba nie ma zasady. Ale nie chcę powtarzać truizmów, to każdy subiektywnie czuje najlepiej.
  15. ale w sumie co w tym złego? na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce. W liceum słuchaliśmy (my w sensie ja i moi znajmoi z ogólniaka) powszechnie Nirvany czy Soundgarden, zabawne byłoby, gdybyśmy chodzili w marynarkach i chinosach. Być może ma znaczenie, że chodzi o jedyne liceum w miasteczku liczącym 30 tysięcy mieszkańców... choć pewnie nie. Fakt, że nie czuliśmy wtedy presji wyścigu szczurów. Zresztą na studiach było podobnie - już pisałem w którymś wątku, że nieliczni osobnicy, którzy na poranny wykład z prawa rzymskiego przychodzili w garniturach, budzili nasze rozbawienie. Sam zacząłem chodzić w garniturze około IV roku studiów, ale tylko dlatego, że jednocześnie zaczynałem pierwsze kroki z pracą, wcześniej ubierałem się jak w liceum, a nawet gorzej , bo eksperymentowałem z fryzurą (raz zapuszczone długie włosy, raz na łysi, raz irokez, dwa razy farbowanie ). W sumie z rozczuleniem to wspominam. Trochę mnie śmieszą takie pojawiające się na forum obserwacje, że mamy do czynienia z jakimś upadkiem obyczajów ubraniowych, gdyż byle marynarka na uczelni jest traktowana jako przesadna elegancja. To tak samo usprawiedliwione jak naśmiewanie się z nas jako "elegancików" przez powiedzmy każualową frakcję. Każdy niech nosi to co lubi, nie ma potrzeby dorabiania do tego filozofii Podpisuję się pod tym. Poniekąd na usprawiedliwienie krytyków garnituru czy poszetki na pierwszych latach studiów jest to, że te elementy włożone przez młodego człowieka kojarzą się ludziom nie z elegancją, ale z zadęciem. A to nie jest cecha mile widziana chyba w żadnej grupie. Najśmieszniejsze jest to, że jak pamiętam swoje studia, w większości przypadków te skojarzenia (z garniturem, nie z poszetką, bo nikt jej nie nosił) były często usprawiedliwione. Sam zacząłem nosić garnitur na uczelnię po rozpoczęciu pracy, na V roku, kiedy już nie miałem prawie w ogóle zajęć. I uważam, że to był właśnie właściwy na to czas. Oczywiście, gdy ktoś zaczyna pracę wcześniej, jest jak najbardziej "usprawiedliwiony".
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.