LinR

Użytkownik
  • Zawartość

    21
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

33

O LinR

  • Tytuł
    Zwykły
  • Urodziny 13 Grudzień

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Warszawa
  1. Nie wiem, czy aktualne, ale jeśli sukienka faktycznie jest w takim kolorze jak ta ze zdjęcia, to odradzam każdy z wymienionych kolorów. Bordo/wiśniowy ubóstwiam, ale nie połączyłabym tego z różem. Chyba sięgnęłabym po coś śmietankowego/ kremowego/ ecru, choć przyznaję, że wybór nie jest prosty. Generalnie jednak blondynce biel nie pasuje, a taki już lekko śmietankowy jak najbardziej i nie powinien się gryźć z kolorem sukni. Do butów też będzie pasował ;] Wówczas jako odskocznię kolorystyczną dodałabym czarną, jak najprostszą kopertówkę. Coś w tym stylu (skoro wieczór i bal, to nawet połyskliwe wykończenie może przejść) https://www.wittchen.com/torebka-damska,p1210506#851492
  2. Mówimy o zupełnie innym przypadku. Biała koszula to baza, czarne wiedenki i granatowy garnitur to taka podstawa, że większość panów ubierających się klasycznie, posiada je w swojej garderobie. Sytuacja w której kobieta miałaby się czuć zdublowana tylko dlatego, że inna pani założyła klasyczne, czarne szpilki, albo białą koszulę (nawet identyczną), czy klasyczną małą czarną, byłaby tak samo absurdalna, ale nie o to chodzi. Sukienka jest głównym elementem kreacji. Jeśli jest charakterystyczna ze względu na krój, kolor, czy też wzór (albo wszystko jednocześnie), pojawienie się na przyjęciu osoby ubranej tak samo, kończy się dyskomfortem obu pań. Prowadzi często do porównań (zaczynając od wybranych dodatków, tego jak sukienka leży i komu pasuje bardziej). Ekwiwalentem w świecie męskim mógłby być tylko pan ubrany w bardzo charakterystyczny garnitur. Ogólnie jednak, chyba nie ciężko domyślić się, że kobieta (wydaje mi się, że u wielu panów jest zresztą podobnie), szykując strój na jakąś okazję, chce wyglądać dobrze, może nawet wyjątkowo i sprawić ogólnie dobre wrażenie, gdyby było inaczej, zakładalibyśmy wszyscy identyczne odzienie kierując się tym, czy jest praktyczne (choć oczywiście powodów dla których poświęcamy czas i uwagę ubiorowi jest ogólnie wiele i to obszerny temat, mam jednak nadzieję, że nie muszę się rozwodzić nad nimi wszystkimi- zakładam, że bywalcy tego forum wielokrotnie już to przerabiali i każdy wie, że to też m.in. wyrażanie szacunku do otocznia etc.). W skrócie jednak: po coś poświęcamy na to czas. Wydaje mi się, że kobiecie, która trafia na sobowtóra, jest najzwyczajniej trochę przykro, że jej przygotowania nie przynoszą pełnych efektów i nie chce być przedmiotem porównań, które mogą nastąpić (choć oczywiście nie muszą, ale świat nie jest łaskawy, więc raczej nastąpią). Nie oznacza to jednak, że wszystkie kobiety się tym mocno przejmują i że wszystkie myślą tak samo. Ja osobiście wolałabym się z nikim nie zdublować, ale nie umrę z rozpaczy, ani złości/zawiści, jeśli zdarzy mi się taka sytuacja. Na szczęście nie trafiłam nigdy na przyjęcie z panią ubraną tak samo, ale chyba z 2-3 razy minęłam się z kimś na ulicy, a kilka razy zdarzyło mi się usłyszeć jak ktoś komentuje mój ubiór ,,widziałam tę sukienkę, chciałam ją kupić"/,,o, to jest ta sukienka, którą przymierzałam"- to ostatnie nic strasznego, ale dziwne uczucie, kiedy na moment robię za wystawowego manekina. Inna sprawa to fakt, że charakterystyczne kolekcje roku 20XX, są później ewidentnie przestarzałe, ale to akurat też nie mój ból. Również nie przywiązuję uwagi do aktualnej mody i tego, czy coś jest jeszcze w obiegu, czy wg. niektórych już nie. Wydaje mi się, że na tym forum widać również, że kobiety też polecają sobie produkty i marki. Panowie, widzę, że moja wzmianka obudziła chęć stworzenia obrazu kobiet, które za wszelką cenę chcą być oryginalne i unikatowe, inaczej gotowe są zatruwać atmosferę swoim niezadowoleniem. Bez przesady. Podkreślę więc tylko, bo może faktycznie wymaga to uściślenia, chciałam napomknąć, że osobiście wolę nie trafiać na kogoś ubranego tak samo. Świat się jednak nie zawali, jeśli tak się stanie. Kobiety są różne. Jedne przejmują się tym bardziej, inne mniej, a może są i takie, co nie przejmują się tym wcale. .
  3. Nie chciałabym trafić na przyjęcie na którym ktoś ubrał się tak samo i w sumie dziwnie się czuję, kiedy mijam na ulicy kogoś w tym samym ubraniu (co na szczęście dzieje się bardzo rzadko, ale w dużych miastach jednak się zdarza). Nie mówię przez to, że jest to zbrodnia i największe zło, ani nie pałam z miejsca niechęcią do ,,sobowtóra" ;] (choć kiedyś słyszałam, że dwóch panów pojawiających się na przyjęciu w takiej samej bluzce może stać się przyjaciółmi, ale dwie kobiety już tylko wrogami). Niemniej, wolałabym takich sytuacji unikać. Pan nie czułby się dziwnie, trafiając na kogoś w takim samym garniturze? Nie pytam złośliwie odbijając piłeczkę, raczej ciekawi mnie inny punkt widzenia.
  4. Podzielę się moim prywatnym hymnem. Mam na nich straszny nawrót. Odgrzebałam winyle, zakupiłam CD do samochodu. Nic się nie starzeją. klik
  5. Fakt, Orsay ma często ładne kroje i wzory, tylko gorzej z jakością materiału. Zraziło mnie to strasznie i przestałam tam zupełnie zaglądać, ale chyba się przełamię i rzucę okiem, co nowego wprowadzili. Minus jest taki, że to bardzo popularna i łatwo dostępna marka. Prawdopodobieństwo, że spotka się na ulicy kobietę idącą dokładnie w tej samej sukience, jest więc spore.
  6. @AdamM Dziękuję pięknie. Mandarin... to ma sens (widocznie inspirowane azjatyckim ubiorem). Nie mogę jednak znaleźć żadnej dobrej współczesnej prezentacji, jak to nosić.
  7. Panowie, pozwoliłam sobie odkopać to zdjęcie. Czy ktoś mógłby mi wskazać nazwę kamizelki nr 442? Z góry przepraszam, jeśli już się gdzieś przewinęła, widocznie przeoczyłam.
  8. Ktoś mi kiedyś polecił sklep Bławatny. Działają przez internet, jak i stacjonarnie na pewno w Warszawie, ale chyba też w Katowicach, Bydgoszczy i Krakowie. Oczywiście fakt, że skupują końcówki od wielkich domów mody, nie musi oznaczać, że to najlepsze tkaniny, ale byłam w sklepie stacjonarnym w Warszawie, znalazłam kilka ciekawych materiałów. Nie wykluczam jednak, że gusta Panów są bardziej wybredne ; ) Jeśli ktoś akceptuje jakość Hugo Bossa, to przełknie i to.
  9. Hm, też zastanawiało mnie, czy czarna sukienka na tak ,,radosną" okazję to dobry pomysł (choć wciąż lepszy, niż założenie białej/ecru- widziałam niestety takie przypadki), ale faktycznie, wszelkie zasady chyba już odeszły w niepamięć. Coraz częściej widuję kobiety w zwykłych, letnich kreacjach, założenie długiej sukni byłoby więc w obecnej sytuacji już przerysowaniem, a ubrana tak kobieta zostałaby posądzona o chęć skradzenia wieczoru pannie młodej. Maxi zostają więc na sylwestrowe okazje i bale : ) Z mojej strony mogę podrzucić takie marki: Kasia Zapała w większości fajne kroje, dobrej jakości materiały http://butik.kasiazapala.com/pl/2-sukienki Marie Zelie http://mariezelie.com/kategoria/sklep/sukienka-melia-czerwona wg mnie taka bardziej na co dzień, nie ma też podszewki, ale przynajmniej w składzie króluje bawełna. Taranko wypuszcza też czasami klasyczne kroje, ale trzeba uważnie szukać, pośród sukienek z wiskozy i bawełny, trafiają się tak samo te plastikowe z krojem rodem z podstawowych sieciówek. https://www.e-taranko.com/pol_m_E-SKLEP_WYPRZEDAZ-DO-70-_SUKIENKI-1255.html Mam też świetnie uszytą, piękną klasyczna sukienkę z wiskozy od Potis&Verso, ale teraz też nie mogę znaleźć niczego ciekawego na ich stronie. http://potisandverso.com/pl/ Risk made in Warsaw mają głównie kobiece kroje i naturalne tkaniny, ale drespodobne- nie mogę się jakoś do tego przekonać, może jednak komuś się spodoba. https://www.riskmadeinwarsaw.com/t/risk-for-her/sukienki?page=4 eaterie naturalne tkaniny, miły klimat, jednak zdecydowanie nie weselny https://aeterie.com/kategoria-produktu/ubrania/sukienki/ Wspomniane Szyjemysukienki też oferuje możliwość uszycia ładnej sukienki i z dobrego materiału, ale nie w podstawowej cenie. Dla mnie większość powyższych to casual. Choć jak wspomniałam, moje obserwacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że taki właśnie styl zagości na polskich weselach niebawem na stałe. Nie znam też chyba żadnej marki, na którą można niezawodnie liczyć oczekując jakości wykonania, dobrego materiału i klasycznego kroju, który nie czyniłby z kobiety bezkształtnej bryły. Sama obecnie stawiam na szycie. Kolor/wzór, krój, materiał + dopasowanie do sylwetki. Tego się nie znajdzie na sklepowej półce w ludzkiej cenie. Chyba, że ma się wielkie szczęście. Swoją drogą, ostatnio trafiłam na opinię, że nie powinno się zakładać na wesele czerwonej sukienki. Ciekawa jestem, czy jest to jedynie prywatna opinia znajomego, czy powszechnie postrzegany nietakt. Jeśli to drugie, to jestem królową nietaktu (połowa wyjściowych sukienek w tym kolorze, ciężko uniknąć ich noszenia).
  10. Wiśniowe buty pięknie wyglądają do białej/ śmietankowej sukienki. Nie wiem, czy nie przeszłabym od razu do takich na Pani miejscu. Jaki bukiet jest w planach? Czerwone róże by wówczas pasowały jak ulał : ) Polecam razem z drobnym bluszczem- miałam taki na swoim ślubie. Jeśli jednak nie lubi Pani mocnych akcentów, pastelowobłękitne buty też będą fajnie wyglądać i kwiaty można dobrać do tego tak, żeby całość jakoś współgrała. Nude również będą ok. Wszystko zależy od dodatków, stylu sukni i ,,typu" Pani urody. Jak wspomniano wyżej, można też zawsze przemalować, ale imo to zbędne podwajanie kosztów. Przemalowałam jedną parę, nie do końca jestem zadowolona.
  11. @-Bay- dziękuję : ) tak, jeśli mierzyć kopertę wraz z uchwytem na pasek, to z 36 mm będzie. To cud, że jakoś mieszczę to na nadgarstku, ale generalnie ta prostota w połączeniu z czerwonym sekundnikiem kupiły mnie zupełnie, więc pewnie nawet gdyby zegarek był za duży, nie odmówiłabym sobie tej przyjemności i nosiła na upartego.
  12. Co prawda wypatrzył go sobie mój mąż, ale ja przejęłam przez ,,zasiedzenie".
  13. Zerkałam na forum od dawna, od jakichś 2 miesięcy zaczęłam się nieco udzielać, ale już zupełnie niedawno zaczęłam przeglądać wątki spoza kobiecej elegancji i odnalazłam ten temat. Wypadałoby więc się przedstawić i przywitać jak należy. Witam wszystkich : ) Na imię mam Agata i właśnie włączam się w ideę budowania swojej szafy (jak i ogólnie wizerunku) w bardziej świadomy sposób.
  14. Hm, osobiście mi to nie przeszkadza. Ogólnie też wydaje mi się, że takie ,,podgięcia" są standardem (domyślam się, że pełnią jakąś istotną rolę w całej konstrukcji). W tych od C.H. też występują, tylko jest to słabo widoczne na zdjęciu. Co do trendów, to mam wrażenie, że renesans przechodzą właśnie typowe szpilki (tak sądzę patrząc po wystawach sklepów z damskim obuwiem i problemach jakie często napotykam szukając butów dla siebie, ale mogę się mylić- słabo orientuję się modzie i trendach). Mnie z kolei niezbyt podobają się te szpile, zwłaszcza z ostrym czubkiem, który mam wrażenie wydłuża strasznie stopę. Plus, jak wspomniałam, jest to zazwyczaj niewygodne obuwie, nienadające się do noszenia przez dłuższy czas, co jak Pani Iza sama zauważyła, zmusza do ,,poświęceń" (tylko po co?). Gusta są jednak różne. Szanuję to. Długie, zgrabne nogi na obcasie same się wybronią. ; ]
  15. Czy konkretnie w tych powyżej- nie wiem. Mogę za to poświadczyć, że można chodzić w bardzo podobnych (obcas 12,5 cm) i to bez sławetnych ,,poświęceń/cierpień w imię piękna". Chodzę bo lubię, bo tak mi się podoba (i niestety stale trafiam na ścianę ludzi, którzy nie mogą tego zrozumieć). Popieram też moją Przedmówczynię. W butach na stabilnej platformie chodzi się dobrze i tak- również potwierdzam, nawet biega (w moich najwygodniejszych szpilkach do zadań specjalnych wbiegłam na szczyt ruin po dawnych Delfach). Trochę powtórzę się z tym, co napisałam w temacie pt. Na szpilce czy płaskie - jakie obuwie dla kobiet, ale może warto: platforma sprawia, że buty są stabilniejsze i podeszwa nie chwieje się/nie wygina na boki niezależnie od obcasa. Palce nie zderzają się bezpośrednio z podłożem (a niestety szpileczki na płaskiej podeszwie to najczęściej milimetry dzielące je od ziemi i czuć każdy kamyczek, nierówność, twardość, w dodatku cały nacisk idzie właśnie na palce- nie, dziękuję). Platforma/podsuwka sprawia też, że faktyczna różnica między poziomem na którym jest pięta i palce, jest mniejsza, więc mimo tego, że patrząc na taki but wydaje się, że chodzenie w nim jest bardziej karkołomne, jest tak naprawdę ogólnie wygodniej. Są też podsuwki/platformy kryte. Wygląda to czasami lepiej. Sama wychodzę jednak z założenia, że dopóki nie jest to przesadnie duża platforma, to nawet widoczna, nie wygląda źle. A oto moje obecne czerwone lakierowane czółenka. Już ocierają się o ideał, ale to jeszcze niezupełnie to.