Koledzy, jeśli mogę...
Dieta polegająca na spożywaniu hotdogów i czekolady jest takim sobie pomysłem z kilku względów:
1. Brak urozmaicenia to ograniczenie dostarczanych składników odżywczych (bardzo ważna kwestia) i brak urozmaicenia (jakiś czas dasz radę, ale na dłuższą metę?)
2. Hotdog to buła (białe pieczywo ma wysoki indeks glikemiczny) i słabej jakości ?mięso?
3. Czekolada ma wysoki indeks glikemiczny
Jest kilka podstawowych zasad sensownej diety
1. Regularność posiłków - organizm dostrojony do regularnych posiłków (u mnie świetnie sprawdza się 3 godziny) przestaje akumulować, bo nie ma potrzeby
2. Ograniczona objętość - niezależnie od ilości kalorii, posiłki spore objętościowo rozpychają żołądek i uczą jedzenia do syta (od posiłku powinno sie wstawać z lekkim niedosytem i dać uczuciu sytości kilka minut na dotarcie)
3. Urozmaicenie - ograniczenie się do dosłownie kilku powtarzanych potraw szybko nudzi, zamęcza organizm i pozbawia go rozmaitych i potrzebnych składników
4. Niski indeks glikemiczny - tu sprawa jest odrobinę skomplikowana, ale spróbuję. Mam nadzieję, że będzie ciekawie:
Wyobraźmy sobie pewnego głodnego Stefana...
Trzustka Stefana (a także każdego z nas) produkuje 2 ważne i wzajemnie regulujące się hormony - insulinę i glukagon. Wydzielanie tych hormonów przez trzustkę zależy od poziomu cukru we krwi. Zacznijmy od tego, że niski poziom insuliny odpowiada za poczucie głodu. Ilośc insuliny we krwi jest proporcjonalna do poziomu cukru. Jeśli poziom cukru jest niski, Stefan jest głodny.
Jako, że pokarmy słodkie są najłatwiej dostępne i najszybciej rozwiązują problem niskiego poziomu cukru, Stefan kupuje i wciąga drożdżówkę, Snickersa albo inną słodką przekąskę o wysokim stężeniu cukrów prostych, a więc i o wysokim indeksie glikemicznym. Cukry proste są błyskawicznie trawione i wciągane do krwi (cukier działa w mózgu ośrodek nagrody, więc po jego spożyciu czujemy się szczęśliwsi i jest nam generalnie lepiej). Gwałtowny wzrost poziomu cukru we krwi powoduje równie gwałtowny i obfity wyrzut insuliny, której rolą jest wciągnięcie cukru do komórek. Jako, że Stefan nie ucieka w tej chwili przed niedźwiedziem, to też jego chwilowe potrzeby energetyczne nie są wysokie. Cukier, który nie został natychmiast wykorzystany zostaje więc w komórkach przekształcony w tłuszcz (tłuszcz jest dla organizmu formą magazynowania nadpodaży energetycznych).
Ale wróćmy do hormonów, bo to one są tu kluczowe - jak napisałem na początku, insulina i glukagon wzajemnie się regulują. O ile rolą insuliny jest zredukowanie poziomu cukru we krwi, tak rolą glukagonu jest redukcja poziomu insuliny. Jeśli Stefan zjadł "słodkie" i wyrzut insuliny do krwi był obfity, mózg Stefana wysyła trzustce sygnał, że i glukagonu potrzeba w dużej ilości. Następuje silny wyrzut glukagonu, który gwałtownie obniża poziom insuliny we krwi, co pociąga za sobą wilczy głód i kółko się zamyka.
ALE UWAGA! Ważne jest nie tylko to, że jedzenie słodkich rzeczy szybko nas zapycha, a potem równie szybko sprawia, że jesteśmy głodni i nie tylko to, że niewykorzystany cukier jest przekształcany w tłuszcz. Nie mniej ważna jest kwestia naszej biednej trzustki, która na zmianę zmuszana jest do gwałtownych wyrzutów insuliny i glukagonu, co prostą drogą prowadzi do jej przeciążenia i uszkodzenia. Odżywiając się "na słodko" generujemy w trzustce przeciążenia na tyle szkodliwe, że po pewnym czasie dochodzi do jej uszkodzenia i rozwoju cukrzycy typu II (która jest charakterystyczna dla ludzi dorosłych i z nadwagą)!
********************************************************
Jak zatem jeść, jeśli nie mamy okazji poradzić się wyspecjalizowanego dietetyka i nie mamy czasu na spędzanie codziennie 2 godzin w kuchni na przygotowywaniu zdrowych posiłków?
1. Po pierwsze jedzmy regularnie i bez głodzenia się
2. Po drugie jedzmy niewiele na raz
3. Po trzecie ograniczmy podaż cukrów prostych (soki, słodycze, napoje słodzone, owoce o wysokim indeksie glikemicznym, białe pieczywo, biały ryż itp.)
4. Po czwarte starajmy odżywiać w sposób zróżnicowany
5. Po piąte - w dobie łatwo dostępnych pokarmów przetworzonych warto pomyśleć jak odżywiano się kiedyś i do czego nasze organizmy są naturalnie przystosowane - dużo warzyw, mało mięsa (widzieliście kiedyś chudego sprzedawcę w mięsnym?).
6. Po szóste - cukry
- Najlepiej mało
- Najlepiej w postaci owoców i pełnowartościowych soków
- Najlepiej nie na wieczór, żeby był czas i możliwość spalenia (poza tym pozostały na zębach cukier niszczy zęby!)
- Najlepiej po jakimś większym posiłku jako dodatek
Tego typu podejście o tyle ułatwia sprawę, że to nie jakaś specjalna "dieta" z konkretnymi wymaganiami i nie wymaga ślęczenia w kuchni z przepisami od dietetyka. Nie wymaga też specjalnych wyrzeczeń, a jedynie zauważenia jak paskudnie i nieregularnie nauczyliśmy się odżywiać. Bez specjalnego kombinowania można wpaść np. do Lidla, kupić kilka 1-dniowych soków grejpfrutowych (grejpfrut obniża łaknienie), kilka opakowań pomidorków koktailowych, mini marchewki, kilka wiejskich serków, jajka do gotowania na twardo, jabłka, jakieś fajne sery (można w dedykowanym sklepie), łososia wędzonego, filety z kurczaka, składniki do jakiejś prostej sałatki, jakieś ciemne pieczywo itp.
Jeszcze jedna rada z dentystycznego obowiązku - po spożyciu cukrów nie pędzimy od razu szczotkować zębów, ale płuczemy usta kilkukrotnie wodą. Szczotkowanie odkładamy o jakieś 40 minut. Kwestię świeżości oddechu załatwiamy miętową gumą do żucia.