Byc moze prowadzimy nieco inny tryb zycia. Ale ja nie otwieram ani paczek ani wina (niestety) kilka razy dziennie. A jezeli juz, to robie to w domu/biurze (mam caly zestaw roznych nozy i nozyczek do wyboru). Nie zdarza mi sie tez koniecznosc ciaglego przykrecania srub i srubek. A jezeli sie zdarzy, to do tego mam srubokret. A i na bankietach na ktorych warto bywac tez scyzoryk moze sie nie przydac, bo czesto jest tam kontrola bezpieczenstwa...
Jezeli mieszkasz i pracujesz w miescie, to scyzoryk (noz, siekiera, pila sznurowa) noszony do garnituru jest objawem taniego szpanu (przyznam, ze scyzoryk najmniej) i checi popisania sie swoim kozactwem. Nie zmienia to faktu, ze w innych okolicznosciach moga byc to przydatne narzedzia.