Skocz do zawartości

Michał

Użytkownik
  • Postów

    83
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Michał

  1. Ad. Zaki, ale też inni. Panowie, czy wy rzeczywiście bywacie na weselach/przyjeciach ślubnych, na których goście ubrani są w sposób opisany powyżej? Jeśli tak, to współczuję. A może powielacie nie do końca prawdziwy stereotyp (a może już paradygmat) "polskiej mody ślubnej"? Ja byłem w życiu na może niewielu weselach, ale szczerze mówiąc jakkolwiek zdarzały się wpadki to raczej w stylu: zestaw biznesowy w roli wizytowego. Oczywiscie, nie zauważyłem chyba nikogo ubranego formalnie w rozumieniu klasycznym, nie spotkałem również przypadków stylizacji będących nieumyślną trawestacją takiego stroju (współczesne żakiety z fularami). Zestawy takie, jak opisany przez Zakiego są natomiast uważane chyba, jako modne wieczorowe zestawienia wśród osób związanych z mediami. Mieszkając jeszcze w stolicy, na kilku proszonych imprezach zauważyłem tendencję do prezentowania takiego stylu. Nasi "celebryci" sądzą pewnie, że to udane połączenie "elegancji" i "mody". A można przecież być, jak Lapo Elkann, który choć często przegina, to jednak ma takie wyczucie, że zawsze można mu wybaczyć.
  2. Zgubiłem niestety ją, ale miałem kiedyś taką wariację marynarki klubowej w wersji light (z dodatkiem lnu i w jasnym granacie). Do niej pasowały idealnie.
  3. Nie, Nie . Do chinosów. No chyba, że w piątek jest zaplanowane jakieś spotkanie, wtedy oczywiście w pełnym rynsztunku. Nigdy nie byłem również purystą w kwestii obuwia. Przykładowo (jak z resztą napisałem w innym poście) w zimie nosiłem do garnituru double monksy, chociaż to z pewnością buty nieformalne. Podobnie, jak full brougues (właśnie: istnieje coś takiego, jak 3/4 brougues ?) W kwestii poszetki jestem w pracy natomiast zachowawczy i zazwyczaj noszę białą batystową, jeśli jedwabną to raczej błękity i granaty, żeby nie było zbyt fircykowato .
  4. Oczywiście. W piątki, latem, jak najbardziej.
  5. Kiedyś jak miałem pogadankę z szefową (tak za całokształt) to oberwało mi się za noszenie boat shoes bez skarpetek . Konstatacja była następująca: "Dopiero jak się sporo osiągnie, to można pozwolić sobie na ekstrawagancję w ubiorze"
  6. Jako, że niedawno przeniosłem się do tego pięknego miasta, chciałbym w jakiś sposób skonsolidować informacje nt. wrocławskich rzemieślników i sklepów wartych polecenia. Z lektury forum wiem, że Twins uległ prawdopodobnie (pytałem na Świdnickiej i poinformowano mnie, że HoT zamknięto jakoś w maju/czerwcu). Wiem też, że w Renomie w salonie Vistuli dostępna jest opcja MTM, jak się wydaje relatywnie atrakcyjna cenowo. Tak więc wypada to dosyć skromnie ... Czy na pewno nic poza powyższym?
  7. Michał

    Marka Bally

    Zauważyłem, że na forum nie pojawiła się dotąd dyskusja na temat obuwia produkowanego przez ww. markę. Sam nie jestem jakimś wielkim apologetą tej marki. Posiadam, jednak parę tych butów - podwójne monki, które od nowości miały podeszwę podszytą gumą i świetnie sprawdzały się zimą na warszawskich lodowiskach (chodnikach ). Wcześniej miałem też czarne angielki, chyba źle dobrałem rozmiarowo (kupowałem przez internet o wiele taniej, niż pierwszy model kupiony w sklepie stacjonarnym) i po wielu cierpieniach zdecydowałem się ich pozbyć . Podsumowując, sądzę, że są to jedne z ładniejszych butów, jakie można nabyć w Polsce w sprzedaży bezpośredniej (mam na myśli sklepy stacjonarne w Polsce). Czy uważają Panowie tę firmę, jako solidną alternatywę dla marek angielskich czy raczej drogi brand z kategorii "fashion"? Jak plasowałaby ona się w klasyfikacji stworzonej w innym poście? Ma ktoś jakąś głębszą wiedzę na temat ich kolekcji MTO? Tutaj pytam akurat bardzo instrumentalnie, bo mam możliwość skorzystania z okazji zamówienia pary na korzystnych warunkach. PS. OT: Muszę z dumą zakomunikować, że na Dolnym Śląsku również upamiętnia się syrenami godzinę "W" (sądziłem, że ma to miejsce tylko w stolicy).
  8. To mój pierwszy post, więc witam wszystkich serdecznie. Odnośnie wypowiedzi powyżej, żałuje ja natomiast, że zalogowałem się na forum (a w zasadzie odkryłem je) dopiero po wyprowadzce z Warszawy :/. Widzę, że mamy z kolegą o nicku Immune podobne inklinacje po spożyciu . Co do Sogo, to chyba już zamnięte jest, więc moja marynarka klubowa zgineła w jego czeluściach bezpowrotnie . Niestety, tak jest z pieniędzmi w takich lokalach (a z kartą, to już w ogóle ), kiedyś mieliśmy jakieś takie hobby z kolegami i zaliczyliśmy chyba wszystkie warszawski go-go. Jak tak myślę sobie, to według podawanych tu cen pewnie na ze dwa zamówienia u Zaremby by wystarczyło. Aż żal bierze :/. A dodatkowo kac moralny, że było się w takim miejscu. Teraz polecę OT :/ (nawet bardzo), ale mam nadzieję na wybaczenie, z uwagi na pierwszy post . Szczerze mówiąc, kiedy mieszkałem w Wawie, to mijałem pracownię Zaremby codziennie w drodze do pracy i nigdy nie pomyślałem, że można tam uszyć coś wyglądającego nowocześnie. Do tej pory bawiłem się tylko w MTM, na tyle na ile finanse obciążone rozrywkowym trybem życia mi pozwalały . Obecnie, po przeprowadzce do Wrocławia zastanawiam się czy tutaj jest jakaś pracownia krawiecka godna polecenia? Nie widziałem nic w "Przewodniku miejskim".
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.