Skocz do zawartości

farloon

Użytkownik
  • Zawartość

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

19

O farloon

  • Tytuł
    Zwykły

Ostatnie wizyty

150 wyświetleń profilu
  1. Przepraszam za kolejny wpis nic nie wnoszący do życia forum, ale wielkimi krokami zbliżamy się do 3 niedzieli od Pana deklaracji. Widzę również, że chyba wrócił Pan do aktywności zawodowej. Moje pytanie zatem brzmi: po której konkretnie niedzieli mogę spodziewać się przesyłki?
  2. Żeby była jasność. Mnie generalnie nie przeszkadzało specjalnie kilka miesięcy opóźnienia - mieć buty naprawione po kilku miesiącach, a nie mieć w ogóle - wybór zdaje się oczywisty. Byłem i jestem w stanie zrozumieć nawet nieaktualizowanie statusów napraw na bieżąco. Gdybym miał świadomość trybu działania Pania Rafała pewnie bym nawet nie monitował w tej sprawie - domyślam się, że informowanie o statusie każdej naprawy zajmowałoby lwią część czasu, który można poświęcić choćby na naprawy właśnie. Ale nie jestem w stanie zrozumieć, jak można kilkukrotnie komuś powiedzieć, że buty są już gotowe, ostatecznie nawet spakowane do wysyłki i niemal w rękach kuriera...i tych butów nie wysłać. Nawet jeśli przez kolejne 1,5 miesiąca choroba kilkukrotnie eliminowała Pana Rafała z życia zawodowego, to jednak jego posty na forum wskazują, że działalność mimo wszystko w tym okresie prowadził. No przepraszam. Z całym moim zrozumieniem dla wpływu choroby na życie zawodowe, z całym współczuciem i serdecznymi życzeniami powrotu do zdrowia - nie godzę się na robienie ze mnie idioty Panie Rafale. Skupiając się w swojej odpowiedzi na podkreślaniu własnej rzemieślniczej rzetelności, jako przyczynie opóźnień tylko zaciemnia Pan rzeczywisty obraz sytuacji. Bo ja ani przez chwilę (po prawdzie tylko na podstawie działalności na forum) w pana rzemiosło nie zwątpiłem, czy go nie podważyłem i póki co jakiś czas otrzymywałem informację, że buty są naprawiane - cierpliwie czekałem. Ale jeśli w okresie od 8 czerwca (kiedy to podobno miał Pan spakowane buty i miał je wysłać następnego dnia) - był Pan w pracy chociaż 2-3 dni - to cała pańska argumentacja - jakich by uczuć, czy to współczucia, czy podziwu nie wzbudzała - jest tylko robieniem z tata wariata. I dziwi mnie, że tak zacne grono użytkowników przyznając Panu reputację za sobotniego posta tego nie dostrzega. Nie ukrywam, że jestem tym faktem lekko zszokowany - pośrednio - o ile w miarę poprawnie rozumiem język polski - zarzucono mi brak klasy. Przykre - bo szczegółowość opisu sytuacji miała tylko zwiększyć tego opisu rzetelność. Szczególnie, że jestem praktycznie anonimowym użytkownikiem vs "stary forumowy wyga"... Rozumiem. że irytację mogło w Panu Panie Rafale wzbudzić moje podsumowanie, że nie mam butów, ani pieniędzy za naprawę, mogące sugerować, że je Pan sprzeniewierzył. Absolutnie taka sugestia nie była moim zamiarem - opisałem po prostu fakty w sposób jak najmniej je wartościujący. Spodziewam się, że kiedyś buty do mnie dotrą - ale w odróżnieniu od tego, że w chwili obecnej nie mam ani ich ani pieniędzy - to tylko przypuszczenie. Jako, że prosząc mnie , bym nie odnosił się do ostatniej korespondencji i nie upubliczniał jej zamyka Pan w pewien sposób dyskusję, to pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że za jakiś czas będę mógł tu po prostu napisać :"buty dotarły, temat z mojej strony zamknięty". I tak ze swojej strony temat ten potraktuję do tego czasu, coby nie wzbudzać już niepotrzebnie negatywnych emocji. Tymczasem ślę najszczersze życzenia powrotu do zdrowia
  3. Chciałbym w tym wątku opisać przebieg naprawy mojego obuwia w firmie szewc24. Bez cienia wątpliwości stwierdzam, że nigdy jeszcze nie zostałem jako klient żadnej firmy usługowej potraktowany w tak fatalny sposób. Do napisania tego posta skłoniła mnie bezsilność - zwyczajnie straciłem nadzieję na odzyskanie butów, a moja cierpliwość - obiektywnie patrząc wręcz ekstremalna - już się wyczerpała. Także dolewam tę łyżkę dziegciu do beczki miodu jaką wydaje się być działalność Pana Rafała. Robię to w nadziei, że może ta publicznie wbita szpilka trochę go ocknie i pomoże usprawnić pewne procedury działania - z korzyścią dla biznesu i klientów...Nie ukrywam, że może go skłoni również w końcu do wysłania mi butów. Do rzeczy. W punktach przedstawię po prostu historię "naprawy". Ocenę pozostawiam forumowiczom. 1. W połowie października 2016 wysyłam do szewc24 dwie pary butów. Damskie szpilki narzeczonej (ułamany obcas) i moje brogsy na gumowej podeszwie (nic specjalnego, ale bardzo je lubiłem, ze względu na ładny kolor i wygodę). Brogsy wymagały miejscowego szycia cholewek (puściły szwy) i ew. podklejenia rozwarstwionej podeszwy. 2. Po kilku dniach w rozmowie telefonicznej ustalamy zakres naprawy obu par. z rozmowy tej pamiętam również, że na pytanie o czas naprawy padła odpowiedź mniej więcej:"wysyłam na maila podsumowanie rozmowy i rozliczenie, czekam na przelew i zabieram się do pracy"- z kontekstu wynikało ewidentnie, że nawet uwzględniając przerwy technologiczne (np. na związanie kleju) nie powinno to przekroczyć kilkunastu dni. 3. Na następny dzień (dokładnie: 25 października, wiadomość mam wciąż na serwerze poczty) otrzymuję maila z rozliczeniem naprawy i danymi do wpłaty. 20zł mocowanie obcasa w szpilkach, 100zł buty męskie (szycie+wymiana fleków całościowa+miejscowe podklejenie otoków i spodów). Plus kurier - łącznie 135zł. Przelew puszczam niezwłocznie - wydaje się, że jeszcze tego samego dnia. 4. Po kilku kolejnych dniach dostałem telefon, że nie ma sensu jednak naprawiać damskich butów (za duże uszkodzenie, buty dość tanie - nie warto), i że klejenie brogsów wymaga sporo pracy i potrwa bo wymaga stopniowego punktowego klejenia co kilka dni. Bezproblemowo przystałem na to, żeby szpilki po prostu wyrzucić i nie miałem problemu z wydłużeniem się czasu naprawy brogsów - w zimie i tak nie planowałem w nich chodzić. 5. status naprawy można śledzić za pomocą panelu klienta na stronie. sprowadzało się to w skócie do tego, że buty są w naprawie. 6. Przyszła zima, spadł śnieg - więc spokojnie sobie czekałem - nie śpieszyło mi się, a pewnie w okresie przedzimowym to huk roboty z renowacją/impregnacją/zelowaniem itd...Niemniej trochę dla przypomnienia się wysłałem w kilkudniowym odstępie 2 lub 3 maile (niestety ich nie zachowałem) z zapytaniem o status naprawy. Pozostały bez odpowiedzi. 7. Czy to był jeszcze grudzień, czy już styczeń, ale doczekałem się telefonu - bez odniesienia się do braku odpowiedzi na maile - ale przynajmniej dostałem informację, że "buty nadal są naprawiane, ale to bardzo skomplikowane uszkodzenie - gdyby było wiadomo wcześniej, to by się p. Rafał nie podjął" No ale się podjął i działa dalej.. 8. Kolejne tygodnie...Zerkam na status zamówienia na stronie, a tam przy moim zleceniu widnieje status :"zakończone". Zgłupiałem. czekam na wszelki wypadek kilka dni czy przypadkiem kurier nie zapuka do drzwi. Nie zapukał. Piszę kolejne maile. Zero odzewu. Dzwonię. Nikt nie odbiera. Nie oddzwania. 9. Jako forumowicz widzę codzienną aktywność pana Rafała na forum. Postanawiam skorzystać z tego kanału komunikacji. 3 kwietnia piszę do p. Rafała wiadomość prywatną. Pokrótce opisuję historię zamówienia, zdając sobie sprawę, że nie musi być niczym wyjątkowym. Nie ma co ukrywać: treść wiadomości wskazywała na moje podirytowanie sytuacją (cytując początek wiadomości: "Dzień Dobry, Jako, że nie sposób się do Pana dodzwonić, na maila nie dostałem odpowiedzi chyba nigdy, a na polecany kontakt przez formularz na stronie dla klientów też nie doczekałem się żadnej reakcji, kontaktuję się przez forum, bo widzę, że na to Pan ma czas. ", ale zważywszy na okoliczności wydaje mi się, że była wręcz ponad normę uprzejma, łącznie z zachowaniem form grzecznościowych. Inny cytat: "...Apeluję tylko o trochę więcej szacunku do klientów, albo chociaż usprawnienia sposobów komunikacji, bo przykro, żeby jeden z najlepszych fachowców w branży w ten sposób tracił obecnych i przyszłych klientów. Z poważaniem, ..." 10. Tego samego dnia otrzymuję odpowiedź na forum z prośbą o numer telefonu (podpisałem się imieniem i nazwiskiem, wydawałoby się, że to powinno wystarczyć do identyfikacji zamówienia). Pan Rafał wspomina o problemach technicznych na przełomie roku, które przypisały niektórym zamówieniom status "zakończone" mimo, że wciąż były w realizacji. Wspomina, że na warsztacie mają kilkaset par obuwia...No czyli duży zakład, trzeba się wspomóc technologią, a ta bywa zawodna...ale zadzwonimy i wyjaśnimy sytuację. Dla mnie ok. 11. Tego samego dnia odpisuję podając numer telefonu i godziny w których proszę o kontakt przez najbliższe dni (nie zawsze mam możliwośc odbierania telefonu, ale dałem możliwość zarówno kontaktu popołudniowego jak i wieczornego). Jako, że po wiadomości Pana Rafała oczyma wyobraźni widziałem wielki magazyn, gdzie moja mała para butów zwyczajnie się zawieruszyła przez chochliki techniki - ton zmieniłem na niemal sympatyczny - ot już taki wyrozumiały jestem. 12.Nadchodzi 11 kwietnia. Zacytuję dosłownie swoją wiadomość z tego dnia: " Mija tydzień, kontaktu telefonicznego z Pana strony nie było, zważywszy na to, że problemy z kontaktem stanowią treść "reklamacji" zaczyna to być mocno ironiczne. także przypominam się po raz kolejny. pozdrawiam," 13. Pan Rafał odpisuje, że od początku zeszłego tygodnia jest chory, nie był jeszcze w zakładzie, ale jutro pójdzie, żeby przynajmniej puścić paczki i wtedy zadzwoni. Wspomina, że pracuje sam i nie ma go kto zastąpić. Ok. Rozumiem. Tylko moja wizja wielkiej firmy, w której jest problem z namierzeniem zamówienia jakby tak jakoś się ulatnia;) 14. 3 dni później Pan Rafał pisze, że pamięta o kontakcie, ale musiał się dobrze wykurować - wieczorem podjedzie do zakładu i zadzwoni. Z tego co pamiętam telefon dzwoni dzień lub dwa później - nie ma problemu. 15. W rozmowie telefonicznej Pan Rafał wspomina, że generalnie to strasznie kłopotliwe zamówienie - że dopiero dostał nowy super klej który mu podoła - bo wcześniej to i tak nic z tego nie wychodziło...Jednym słowem - mamy połowę kwietnia - i zaczynamy naprawę opłaconą 25 października. Wcześniej się nie dało. Ale jako, że nowy klej działa zupełnie inaczej (tu dostałem skrótowy opis działania - faktycznie brzmiało dobrze) - no to będzie zrobione. Pan Rafał obiecuje, że buty będę miał w okolicach majówki - tylko nie może jeszcze się określić czy przed czy już po. Ale będzie w ogóle w Warszawie, to może podrzucić nawet osobiście. 16. 8 czerwca. Znowu zacytuję dokładnie swoją wiadomość (wciąz najpewniejszy kanał komunikacji: forum): "ja sie tylko niesmialo przypomne, ze obiecal mi pan buty w okolicach majówki, podrzucone osobiscie w czasie pobytu w warszawie lub wyslane kurierem." Tu już komunikat był jasny, a jak patrzę to i nawet bez dzień dobry, czy pozdrowień - chyba jednak coś zaczeło we mnie pękać na lato... 17. z tego samego dnia dokładny cytat wiadomości pana Rafała:" Dzień dobry, Jutro zostanie nadana paczka kurierem UPS. Mam już spakowane buty. Oprócz sklejenia zastosowałem jeszcze wewnątrz taką specjalną pastę "szpachlującą". Generalnie udało się ostatecznie uratować buty, a raczej otok i spody, chociaż z perspektywy czasu, gdybym wiedział jak słaby materiał to jest i ile z tym było problemu, to pewnie od razu powiedziałbym, że tylko w grę wchodziłaby tylko kompleksowa wymiana spodów. Pozdrawiam, Rafał " Przyznam, że bardzo uprzejmie. Jako osobie pracującej na codzień w usługach nadal mi brakuje choćby jednego małego "przepraszam" przez te pół roku...ale ok - najważniejsze, ze buty do mnie przyjadą. 18. 30 czerwca. zacytuję dokładną swoją wiadomość: " czy paczka zostala nadana? bo do mnie nie dotarla" przeczytana - brak odpowiedzi. Tu zaznaczę, że tygodniowo kurierzy - w tym UPS - nawiedzają mnie co najmniej kilka razy - NIGDY się nie zdarzyło, żeby nadana paczka do mnie nie dotarła i "zaginęła" gdzieś po drodze. No ale jak już nawet na forum z Panem Rafałem nie ma kontaktu - to pozwoliłem sobie już na upublicznienie całej historii - z obserwacji forum - czasem to magicznie wręcz wpływa na przyśpieszenie pewnych procesów. status naprawy obecnie widoczny w panelu klienta przy moich butach: "buty zostaną wysłane 15.05.2017" Także w podsumowaniu: może i rzemieślnikiem jest pan Rafał wybitnym. Nie miałem możliwości się niestety o tym przekonać. Butów nie mam. Pieniędzy za naprawę nie mam. Nawet zwykłego forumowo-koleżeńskiego "sorry głupio wyszło" się nie doczekałem. No to sorry. Głupio wyszło.
  4. Producenci, marki butów: Yanko

    Mam dosc swieze Yanko z podobnego modelu (zamsz+skora) i tez niemal od razu podobnie sie "posiateczkowaly". jako, ze butow nie ogladam w zblizeniu, a z perspektywy, z ktorej je ogladam wygladaja swietnie to nosze i sie nie przejmuje.
  5. Producenci, marki butów: Yanko

    Potrzebuję porady osób z większym doświadczeniem w temacie balmorali/yanko/oxfordów ogólnie. Otóż zamówiłem barmorale Yanko, konkretnie Yanko 755YH niger/chesnut marron w rozmiarze 11. Lekko się obawiałem, bo wydawało mi się, że moja stopa to raczej płetwa i szczerze to nie sądziłem, że się zmieszczę - bardziej wziąłem je dla porównania, na ile trzewiki typu 525YH na kopycie 960 (te wziąłem w rozmiarze 10,5) są optycznie cięższe od balmorali na 915. Z pewnym zaskoczeniem wszedłem w balmorale bez większego problemu. Mało tego - jestem w stanie bez szczególnego problemu od razu zawiązać je tak, że przyszwa się schodzi całkowicie. Jednak niepokoi mnie nieznany mi wcześniej ucisk w niższej części podbicia, na wysokości dolnej części szwu od przyszwy (od wewnątrz stopy). wkleilem zdjęcie z zaznaczeniem miejsca ucisku (skorzystałem ze zdjęcia ze strony sklepu - gdyby to był problem to proszę saphir.pl o zgłoszenie) Jako, że mam jak na razie tylko jedną parę oxfordów i nie pamiętam, żeby im towarzyszył taki dyskomfort, toteż nie wiem, czy jest to w miarę normalne i czy "na szwie" buty się rozejdą tak, że nie będzie to stanowiło problemu. Tym bardziej, że rzecz dotyczy tylko prawej stopy - widocznie odrobinę tęższej. Poza tym buty stopę obejmują ściśle, ale nigdzie nie uciskają. Co ciekawe - trzewiki cisną w tym miejscu podobnie - ale może stopa była już zmęczona przez przymierzanie balmorali. Zaznaczam, że wcześniej, poza jedną parą oxfordów, nie miałem butów, które byłyby mocno dopasowane - w garderobie wciąż dominują przyduże derby, trampki itp. Tyle, że oxfordy na początku cisnęly mnie w palcach, ale nie pamiętam, bym czuł dyskomfort w podbiciu - tutaj jest dokładnie odwrotnie. Co dziwne, bo jak wspomniałem przyszwa się schodzi, a pomny na to, ze większość użytkowników 915 pokazuje jednak zdjęcia ze sporym V, myślałem, że sytuacja, kiedy przyszwa się schodzi, a but w tej okolicy uciska (nawet po poluzowaniu) raczej mnie nie spotka. Podsumowując: proszę doświadczonych użytkowników o opinię, czy taki dyskomfort w pierwszym kontakcie z 915 jest typowy i but powinien się bez większych problemów dopasować za jakiś czas, czy raczej nie mam co na to liczyć i powinienem je sobie odpuścić.
  6. Buty, trochę taniej

    szkrytian: Powiem tak: w miejscu gdzie pracuję, osoby na sali mają zmiany często po kilkanaście godzin, posadzka jest śliska i często mokra. Każdemu kelnerowi pracującymi w takich warunkach odradzę buty na skórzanej podeszwie - szkoda kolan. W takich butach amortyzacja jest żadna, a i tak dajecie nogom mocno w kość. Do tego fajnych butów też mi by było szkoda na to, co buty przeżywają w takich okolicznościach (zahaczanie, rozlewanie, przydeptywanie, mokra podłoga, potłuczone szkło itp;). Pomijam śliskość podeszwy bo można podzelować. Ale jeśli akurat masz to szczęście robić w gastronomii trochę spokojniejszej, zmiany raczej nie przekraczają 10ciu godzin, podłogę być może masz np. drewnianą a nie kamienną, miejsce jest takie, że się nie nabiegasz (jak na kelnera) no to można spróbować (choć mimo wszystko nadal odradzam zarowno skórzaną podeszwę jak i inwestowanie więcej niż 400-500zł). W tej kwocie to bym szukał lekko przecenionych np. gordon&brosów na kopycie levet - bardzo wygodne, nie najdroższe (nie jest aż tak szkoda), a całkiem wytrzymałe. Pamiętaj, że jednym z warunków trwałości przyzwoitych butów skórzanych jest ich rotacja - tzn. ze masz co najmniej dwie pary i nie nosisz tej samej pary dzień po dniu tylko dajesz jej odpocząć na prawidłach. Jeśli będziesz miał jedną parę to jako kelner zajedziesz ją w kilka miesięcy. Żeby nie było - można po takiej posadzce biegać po kilkanaście godzin na skórzanej podeszwie i przeżyć - sam to robię. Dlatego z doświadczenia serdecznie odradzam zanim się w to wpakujesz:)
  7. Kamizelka - dyskusje i porady

    OTMK: mam od nich 3 kamizelki: 1 z wieszaka, dwie szyte na mnie (stacjonarnie można było u nich zamówić kamizelkę na wymiar wybierając materiał z całkiem bogatego próbnika wełen...w cenie kamizelki z wieszaka). Po kilku miesiącach intensywnego użytkowania w sumie nie mam się do czego przyczepić i mocno polecam. nie wydaje mi się, żeby gdziekolwiek w tej chwili za te pieniądze można było dostać kamizelki choćby zbliżonej jakości (poza pieczołowicie wyszukanym bespoke). Warto zaznaczyć, że za niecałe 300zł mamy kamizelkę wierzch100% wełna, podszewka 100% bawełna (łącznie z plecami). Widzę, że na stronie pojawiło się sporo nowych modeli. Nie wiem, czy to ta sama seria/szwalnia/itp. co poprzednie (te co ja użytkuję). Podpowiem, że w próbniku w sklepie były znacznie ciekawsze kolorystycznie opcje:)
  8. Forumowa poradnia stylistyczna

    Jak faktycznie masz rozbudowane bicepsy to metalowych raczej nie polecam. Z rozciągliwością nie powinno być problemu, ale takie mocniej rozciągnięte opaski przyjmują formę raczej sprężynki niż opaski i po paru godzinach zaczyna się robić nieprzyjemnie - mocno odczuwalnie wrzyna się to to w ciało. A i takie rozciągnięte opaski mocno tracą na stylowości;)
  9. Wyprzedaże w sieciówkach

    ostatnia faza wyprzedaży w marks&spencer. mz. warte zainteresowania swetry w klasycznych fasonach, z naturalnych materiałów. ceny wełnianych swetrów, w tym np. merino+kaszmir ok. 75zł. z innych rzeczy: fajnie szyta marynarka w krate - 100% wełna: ok 170zł. byłem w warszawie na marszałkowskiej - swetrów jeszcze trochę było, innych rzeczy wartych zainteresowania - pojedyncze sztuki.
  10. Miler Spirits & Style

    Jestem posiadaczem granatowej kurtki zamówionej w przedsprzedaży. Dodam, że posiadaczem szczęśliwym:) Nie mam natomiast porównania z innymi kurtkami pikowanymi, gdyż ta jest moją pierwszą tego typu. Niemniej: jakość wykonania oceniam wysoko - wykończenie bardzo dokładne, żadnych wystających nitek, itp. Na żywo prezentuje się o wiele lepiej niż na zdjęciach reklamowych, gdzie wg mnie model ma kurtkę zwyczajnie za dużą. Właściwości termiczne - nadal ją noszę i z marynarką i szalikiem (czasem cienkim swetrem pod marynarką) jest ok - raptem kilka dni było takich, że nie podołała. Ze swojej strony polecam - jak będę miał chwilę postaram się wrzucić jakies foto.
  11. Mała renowacja

    Środki kupione pod kątem dbania o zupełnie inne buty, także liczymy tylko za zużycie - więc pewnie nie więcej niż by kosztowało jedno piwo w knajpie - a radość i praktyczny wymiar tak spędzonego czasu - bez porównania większe:) Swoją drogą sens ekonomiczny jest na dość odległym miejscu zainteresowań wiekszości forumowiczów;)
  12. Mała renowacja

    Dobry wieczór wszystkim! Witam się pierwszym postem w tym wątku, gdyż był chyba dla mnie najbardziej inspirujący i mocno przyczynił się do mojego "nawrócenia" Zaraz po tym, gdy zapałałem świeżą miłością do klasycznego obuwia i męskiej elegancji, postanowiłem przejrzeć szafę w poszukiwaniu materiału do ćwiczeń. Nie było go dużo - mało które buty postanowiłem zostawić Jednak gdy zobaczyłem te buty stwierdziłem, że zaslugują na szansę. Przechodziłem w nich 5 zim - nie wiem jak to przetrwały, bo tak jak i o inne moje buty dotychczas - praktycznie w ogóle o nie nie dbałem. Ot czasem przetarłem z większego brudu wilgotną szmatką, albo nasmarowałem pastą błyskawiczną...Także w ramach pokuty wziąłem je na tapetę i nie żałowałem świeżo kupionych kosmetyków. Ktoś mógłby powiedzieć, że na zniszczone kilkuletnie buty z jakiejś sieciówki szkoda sapphira - ale z drugiej strony...czemu nie;) Z gorliwością neofity wziąłem się do działania: 1. Oczyszczenie szczotką i wilgotną szmatką. 2. Oczyszczenie desalterem. 3.. Oczyszczenie renomatem. 4. Nakremowanie renowatorem. 5.. Na następny dzień natłuszczenie dubinem. 6. 3 dni później polerka. 7. Nakremowanie czarnym pommadierem. 15 minut później polerka. 8. lokalne wklepanie i polerowanie z 10minutowymi odstępami pommadiera w najgłębsze rysy (pewnie od kocich pazurów). 9. druga całościowa warstwa pommadiera. polerka (wszystkie polerki bawełnianą szmatką). 10. pasta pate de lux (przezroczysta - jakoś nie pomyślałem przy zakupach, że przyda się też czarna). polerowanie szmatką, potem pończochą. 11. kolejna polerka z minimalną ilością pasty i kropelką wody. Efekt nie jest idealny - ale jak na pierwszy raz chyba całkiem nieźle. przed: po:
×