Doping, to nie jest jeden środek brany przez wszystkich w jednakowej dawce żeby stawiać stwierdzenie komu w jakim stopmiu poprawia wydolność.
Otóż da się. W kolarstwie liczy się przede wszystkim tzw. doping krwi, czyli sztuczna manipulacja hematokrytem, który jest jednym z ważniejszych parametrów wpływających na zdolność znoszenia obciążenia fizycznego w tym sporcie. 90% kolarzy wpadało na takim właśnie dopingu.
Zawodnik A o świetnych predyspozycjach genetycznych i dzięki realizacji dobrego planu treningowego jest w maksymalnej dyspozycji (m.in hematokryt osiąga jego pułap możliwości). Sztuczne podniesienie jego wartości - czyli doping - może dać niewielki przyrost, gdyż zbliżyłby się do granic zagrożenia zdrowia.
Zawodnik B też utalentowany, ale mniej (m.in hematokryt wyraźnie niższy). Dzięki dopingowi zrówna bądź zbliży się do zawodnika A.
Jeśli obydwaj jadą na czysto wygrywa A, jeśli na dopingu zawodnik A lub B (50/50).
Pogląd "wszyscy brali, więc i tak wygrał najlepszy" nie musi być prawdziwy.