-
Postów
105 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez pawelbb
-
Zrobiłem to. Te namydlone wcześniej obszary wyglądają wtedy o niebo lepiej, ale w dobrym świetle widać różnicę.
-
No niestety, to nie kwestia wypłykania mydła. Po naprawdę porządnym wypłukaniu buty są nadal znacznie jaśniejsze niż przed zastosowanie mydła.
-
xkoziol, podziwiam Twoje pedagogiczne podejście .
-
Jeśli chodzi o te wpisy, to chociażby poniższy . Nawet w instrukcji jest mowa o wilgotnej szmatce, a nie mokrej. Bardzo dziękuję za pomoc!
-
Raz czytam wpisy, że broń Boże nie zawilgocić skóry, a teraz, żeby spłukać wodą....
-
Racja, to też dwa razy przeczyściłem wilgotną szmatką, może za mało dokładnie? No nic, popróbuję jeszcze w mikroskali na drugim bucie .
-
Wypróbowałem na tych butach Aldo. Po użyciu mydła (jednorazowym), buty przetarłem wilgotną szmatką i pozostawiłem do wyschnięcia. Po kilkunastu minutach skóra drastycznie pojaśniała. Było widać bardzo wyraźnie, że kolory nieprzetarne mydłem różnią się od tych przetartnych. Przetarłem to jeszcze raz szmatką i później, po wyschnięciu, pokryłem "Saphir Onguent" brązowym. Teraz wygląda OK. Zastanawiam się, czy na tych butach mydło nie zostawi trwałych śladów.
-
To ja się dołączę do krytyki. Buty z Baty rozpadły mi się po 2 miesiącach. Po udanej reklamacji (w czasie której musiałem powoływać się na różne ustawy, biura konsumentów i opinie prawników z tychże biur, bo chciano mnie oszukać) dostałem nową parę, która też się rozpadła - dajcie spokój...
-
Ciężko powiedzieć czy kolor jest bliski (szczególnie dla ślepego na kolory). Szkoda, że nie ma takiego "maźnięcia" obok tubki, tak jak jest w przypadku kremów .
-
Na pewno zrobię tu jakieś zakupy i chyba zdecyduję się na ten balsam i mydło regenerujące. Tylko: jaki kolor balsamu? Brązowy czy bezbarwny? Jeśli bezbarwny, to czy niszczy on obuwie bardziej niż kolorowy? Być może zadaję głupie pytania, ale mam nadzieję, że nie stracicie szybko cierpliwości .
-
Przebrnąłem przez wątek i teraz wiem, że nic nie wiem. Nie wiem jaki środek powinienem zastosować do pielęgnacji swoich nowych butów: http://www.aldoshoes.com/us/men/shoes/dress-lace-ups/97446702-aloysiau/22 . Czy może być to krem SAPHIR Pommadier http://multirenowacja.pl/saphir-pommadier-50ml-krem-do-obuwia-butow.html ? Który kolor będzie odpowiedni? Tam jest wiele odcieni, a ja mam, niestety, daltonizm i nie jestem w stanie sam ocenić . Ciemn brąz? Proszę o wskazówkę.
-
Bardzo dziękuję wam za pomoc. Mogłem poradzić się wcześniej. Kolejne pytania będę zadawał w wątku ogólnym. Ten można zamknąć - dla porządku. Pozdrawiam!
-
Akurat na te stosowałem krem bezbarwny z Wojasa http://wojas.pl/produkt/12682 . Efekt widać na obrazku. Po położeniu kremu i późniejszym wypolerowaniu but wygląda jak nowy. Po dwóch dniach znowu wychodzą te białe załamania. Teraz kupiłem te buty http://www.aldoshoes.com/us/men/shoes/dress-lace-ups/97446702-aloysiau/22 Już naprawdę nie wiem, co powinienem do nich stosować. Wątek o pielęgnacji nie daje mi pewnej odpowiedzi. Pani sprzedająca mi buty poleciła to: http://www.aldoshoes.com/us/accessories/shoe-care/clean/54958118-471_045/0
-
-
Nie rozumiem, czytam ten wątek! Spokojnie, doceniam czas, jaki poświęciłeś na napisanie odpowiedzi. Ok, tylko buty nie mają jednolitego koloru - to jest brąz który nieco ciemnieje w kierunku czubków. Chyba, że niejednolitość koloru nie jest istotna i i tak stosuje się pasty kolorowe.
-
Ok, ale czy pasta do butów kupiona w Wojasie lub Aldo powinna widocznie niszczyć skórę po 2 zastosowaniach?
-
Panowie, Nie wiem na czym polega problem i co źle robię. Jakiś czas temu kupiłem nowe buty i po każdym kolejnym pastowaniu coraz bardziej tracą kolor - skóra jaśnieje, pojawiają się nawet białe obszary w "porach/załamianiach skóry" (skóra naturalna). Buty czyszczę zwykłą, bezbarwną pastą dostępną w popularnych sklepach. To samo zaczyna się dziać z innymi butami z innej firmy. Czy popełniam jakiś błąd przy pastowaniu? Najpierw czyszczę buty wilgotną szmatką, następnie po wyschnięciu nakładam pastę. Pozostawiam do wyschnięcia i poleruję szczotką z końskiego włosia. Dziękuję za pomoc!
-
Mam pytanie dotyczące długości nogawki. Na pierwszej fotografii od lewej są spodnie bez podwijania, a na dwóch następnych nogawka jest podwinięta. Proszę o radę: czy spodnie są rzeczywiście za długie? Skracać u krawcowej czy podwijać jak na fotce? Jeśli skrócić to bardziej niż podwinięcie czy właśnie tyle ile widać na fotce? Mam kilka par spodni w takim rozmarze. Mam dwa różne buty: na lewej nodze półbuty, na prawej nodze trochę wyższa podeszwa i cholewka.
-
Miszka, te buty ze skepu Bata?
-
Ci co do pociągów PKP wchodzą przez okno wiedzą najlepiej z czym to się je .
-
Pamiętam jedną zabawną historię kiedy wracałem znad morza PKSem. W środku drogi autobus zatrzymał się i stoi, stoi i stoi, mija z 10 minut... W końcu pasażerowie krzyczą do kierowcy "paaanie, co tak stoimy?! Jedźmy w końcu!". Na to kierowca "no czekamy na tę panią, na zakupy poszła!". Babka wcześniej poprosiła kierowcę, żeby zatrzymał się przy sklepie i poszła robić zakupy. Autokar pełny ludzi, gorąco, duszno... Jak wróciła z dwiema pełnymi siatkami to dostała niezły opiernicz od pasażerów .
-
Możemy porozmawiać o sposobach na radzenie sobie z chamstwem, bo narzekać, że to zjawisko występuje nie ma co. Jeśli macie taką ochotę, to administrator może zmienić nazwę tematu na inną .
-
Nie chodzi tutaj o sprawę honoru. Groźby dresiarzy po mnie spływają, ja potrafię się obronić w razie czego, nie boję się ich. Chodzi własnie o taką znieczulicę, o której pisze arche. Zapluty przystanek autobusowy nie powinien przeszkadzać tylko mi. Jeśli już się pojawia osoba, która zwróci chamowi uwagę, to zaraz powinno obok mnie stanąć 2 kolejnych facetów, żeby cham widział, że to nie on jest tutaj osobą dyktującą swoje zasady. Niestety, ludzie wolą odwrócić głowy, odejść, nie widzieć, a potem narzekać, że przystanek zdemolowany, że rozkład jazdy podarty, że ściany pomazane grafficiarskimi bohomazami. I tak samo jest z tym staniem w kolejce. Jedna osoba zwraca uwagę, a pozostali udają, że nic się nie stało. Dlaczego chamstwo zawsze ma wygrywać tylko dlatego, że ludzie boją się reagować?
-
Bardzo wam dziękuje za rady i komentarze. Jeśli idzie o zwracanie ludziom uwagi, to miałem w zwyczaju robić to często, teraz się trochę poddałem. Raz miałem takę sytuacje w pociągu SKM. Stoi kolejka po bilet na przodzie pociągu (bo kasa już była zamknięta). Stoję grzecznie w kolejce i wpycha się kobieta przed mój nos i kupuje bilet. Mówię przy wszystkich "przepraszam, tutaj jest kolejka, teraz była moja kolej". Wszyscy kolejkowicze wraz z panem konduktorem popatrzyli na mnie z uśmiechami na twarzy. Pewnie pomyśleli "raany, idiota robi aferę o byle co". I to ja poczułem się głupio. Kobieta z niezadowoleniem kręcąc głową poszła na koniec. Raz zwróciłem dresiarzowi uwagę, żeby nie toczył śliny na przystanku autobusowym (siedzi i ślini na chodnik). Chciał mi "zajebać", ludzie udają, że nie widzą i nie słyszą... W jakim świecie ja żyje? ;)
-
Nie wiem czy to forum to odpowiednie miejsce do takich spraw, ale chciałbym się was o coś poradzić. Sprawa jest trywialna, ale sprawia mi pewien kłopot. Często wychodzę gdzieś z narzeczoną. Na przykład ostatnio byliśmy w operze, gdzie przy odbieraniu ubrań z szatni robi się duży tłum. Szatnię obsługuje kilka starszych pań, które w pośpiechu i stresie starają się sprawnie wydawać płaszcze. Ludzie tłoczą się, przepychają, nie ma żadnej kolejki, każdy "na chama" wpycha swój numerek obsłudze szatni. Kto się lepiej wepchnie, ten szybciej stamtąd wyjdzie i będzie w domu całe 87 sekund szybciej. Ja w takich sytuacjach zachowuję spokój. Staję w miejscu, kładę numerki na dłoni, wyciągam rękę i tak czekam aż pani sama go ode mnie weźmie. Moja narzeczona ma pretensje, że wszyscy są sprytni, a ja "jak zwykle grzecznie czekam na swoją kolej". To tylko jeden przykład. Raz jechaliśmy autokarem i oczywiście zrobiła się bitwa o to, kto pierwszy z pasażerów wciśnie obsłudze autokaru swoje torby, żeby schowali je do tego schowka na dnie autobusu. Kto szybciej pozbędzie się bagażu ten szybciej wsiądzie i wybierze sobie lepsze miejsce (a to przy oknie, a to z tyłu, a to z przodu...). Ja "jak zwykle czekam grzecznie na swoją kolej". Narzeczona ma pretensje, bo teraz zostały już tylko miejsca na górze autokaru, a tam trzęsie itp., itd. Tak się dzieje w wielu miejscach. Masz dwie możliwości: - albo jesteś kulturalny i czekasz na swoją kolej, ale wtedy masz gorsze miejsce, wychodzisz ostatni, stoisz zamiast siedzieć... i tak dalej; frajer jesteś, - albo masz dobre miejsce, pierwszy wejdziesz do lekarza, szybciej wyjdziesz z budynku ale kosztem bycia cwanym chamem. Bo dla mnie to chamstwo. Proszę o komentarze, rady. Co wy robicie w takich sytuacjach?
