Panowie, nie do końca jestem w stanie stwierdzić, czy piszecie na poważnie, czy też nie poznałem się jeszcze na forumowym sarkaźmie, ale strasznie mnie śmieszą niektóre wypowiedzi. Pragnę zauważyć, że w ACTA jest wyraźnie napisane, że przepisy wprowadzane na podstawie umowy nie mogą naruszyć prawa wewnętrznego państwa, prawa do prywatności, chronienia informacji poufnych, wolności słowa, czy prawa do sprawiedliwego procesu. Po drugie, pomijając fakt, że ACTA jako umowa międzynarodowa ma charakter ogólny i to od władz ustawodawczych zależy jej interpretacja, tak naprawdę wszystkie (z bardzo nieznacznymi wyjątkami) przepisy w niej ujęte już od dawna obowiązują na mocy porozumienia WTO TRIPS z 1994 r. lub w Kodeksie Prawa Cywilnego. W tym drugim przypadku zdarzają się być nawet dużo bardziej restrykcyjne. Kolega saint benji chlubnie obnosi się z faktem przeczytania ACTA, ale jak widać bez znajomości kpc niewiele z tego wynika. Nawiązując do podanego przykładu - jeżeli tylko część zasobów łamie prawo autorskie (link, zdjęcie, film) to decyzja należy do sądu, który w takim wypadku nakazuje usunięcie wybranych treści. "Zamknięcie" przez sąd całego serwisu w takim wypadku nie jest stosowane (ew. bardzo rzadko), choć jest możliwe i bez ACTA na mocy ustawy prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994r.
EDIT: Zastosowanie wspomnianych środków tymczasowych w postaci odcięcia od internetu przez providera również jest już możliwe na mocy kodeksu postępowania cywilnego (art. 730 i kolejne).