Skocz do zawartości

Bażant

Sympatycy
  • Postów

    1 387
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Treść opublikowana przez Bażant

  1. Jedna później pojawiła się na KMZiZ, za nieco wyższa cenę ale w sumie nie znam historii tych zegarków - może przypadek
  2. Orisy tak, ale na allegro swojego czasu były 3 czy 4 Eterny Soleure w cenie o której wspomniałem, przypuszczam, że pochodziły z tego samego lub podobnego źródła
  3. Przez mój system przewinęło się kilkanaście wzmacniaczy różnej klasy, 1/3 z nich to wzmacniacze lampowe - niektóre konstrukcje były starsze ode mnie. Czarujący wzmacniacz to w moim odczuciu taki który powoduje wręcz dreszcze, podczas kilkusetnego odsłuchu danego utworu - miałem i takie konstrukcje. Podejrzenia są bezpodstawne, bo ja jestem całkowicie subiektywny i nie reprezentuję żadnej firmy ale jestem dość „osłuchany” jeśli chodzi o sprzęt. Muzyk to artysta, tak samo jak artystą (w filozoficznym tego słowa znaczeniu) był A. Stradivari który nie tworzył instrumentów spełniających standardy, a dzieła sztuki. Podobnie jest ze sprzętem grającym - oczywiście to wszystko tytułem metafory, ale osoba która przez kilkanaście lat doskonali swoją konstrukcję (której dodatkowo sam używa) to nie ta sama osoba która zaprojektowała wzmacniacz w komputerze na zlecenie wielkiej firmy, aby spełniał konkretne kryteria. Idealny sprzęt to taki, na którym słuchanie muzyki daje nam przyjemność - tego się nie da zamknąć w standardach. Akustykę nawet tak małego (3x4m) pomieszczenia można udoskonalić za pomocą „ustrojów” akustycznych (dyfuzory Schroedera, pułapki basowe, ustroje pochłaniające) i wtedy całą pracę robią kolumny - które doskonale imitują dźwięk płynący ze sceny, bez dudnienia pogłosu. Warto pamiętać, że zniekształcenia to nie są trzaski czy szumy - to są minimalne wahania amplitudy, nie wpływające na jakość dźwięku a kształtujące jego charakter. Zwrot HI-FI to nic innego jak marketing, stworzony z myślą o plastikowych wieżach na które bum był w latach 90. Kto pamięta srebrzyste, mieniące się naklejki przykrywające 50% powierzchni wieży Sony? Wzmacniacz winien być transparentny, i odsłaniać naturę nagrania z CD zamiast ją doskonalić… dlaczego więc, nikt nie nosi butów z garbowanej skóry bez żadnej obróbki, w naturalnym kolorze? Czemu zamiast wina nie pijemy soku z winogron ze spirytusem? To czego oczekujemy od sprzętu grającego to kwestia osobista, ja na przykład lubię materiał brzmiący kameralnie i z myślą o takim dźwięku skomponowałem swój system, nie lubię zbyt dużo „powietrza” - wolę wrażenie, że wokalistka stoi 5 metrów ode mnie, z kolei mój znajomy słucha jedynie albumów „live” bo uwielbia czuć się jak na koncercie. De gustibus non est disputandum… Niewątpliwie, wzmacniacze bliskie doskonałości istnieją, jest to sprzęt studyjny, który ma za zadanie odkrywać wszystkie wady dźwięku - jest to dźwięk analityczny, nie maskujący niedoskonałości, naprawdę mało przyjemne granie. Dodam również, że płyty tzw. Audiofilskie to właśnie analityczny materiał, który z zamysłu posiada jak najmniejszą ingerencję w brzmienie - dlatego właśnie, dźwięk powinien kształtować system. Co innego w przypadku byle albumów z Empika które są ofiarami Loundness War. Ze sprzętem audio jest jak ze wszystkim innym, ale są wzmacniacze nie drogie, a mimo to świetne. Niektóre kosztują majątek i są tego warte, są też takie które kosztują równowartość samochodu średniej klasy - a są tanimi wzmacniaczami wpakowanymi do obudowy z innym logo (z tym że, to już raczej oszustwo). Każdy chce zarobić… a nam, konsumentom stawia to wyzwanie, aby znaleźć produkty warte swojej ceny. To naprawdę nie jest trudne, wspomniane wzmacniacze firmy Amplifon które bardzo cenię (choć nie posiadam obecnie) od wewnątrz wyglądają jak „sto milionów” a kosztują tyle, że spoglądając na nie, ma się wrażenie, że konstruktor walnął się o jedno zero. Wyzwania niestety się nie podejmę, o schematy urządzeń jest bardzo ciężko, a ja w temacie „serwisówek” nie siedzę - nawet nie wiem gdzie szukać. Ale są wzmacniacze które w środku mają „audiofilskie powietrze” i grają świetnie: Sugden A21SE (~14.000 zł) Oraz takie, w których wnętrzu widać za co się płaci Mark Levinson N383 (~16.000 zł)… proszę, niech nikt nie mówi, że to tylko zlepek przypadkowych elementów. PS, Indeks PMI
  4. Kwoty są jakie są, najlepsze kondensatory kosztują 800-1000 zł za sztukę, transformatory podobnie, do tego dochodzą dziesiątki innych elementów. Pisząc najlepsze, mam tu na myśli takie które w największym stopniu trzymają swoje parametry niezależnie od obciążenia czy temperatury. Przewaga wzmacniaczy lampowych to nie tyle mit co kwestia gustu, owe zniekształcenia to właśnie „lampowa” sygnatura dźwięku i to jest dla nich charakterystyczne i przyjemne dla ucha. Oczywiście nie ma wzmacniacza idealnego, lampa nie grzeszy ilością niskich tonów ani dynamiką. Grzeją się wszystkie wzmacniacze w zależności od klasy. Wspomniany KRELL KSA-100 to klasa A - najmniejsza wydajność, czyli najmniejsze zniekształcenia - grzeje się tak mocno, że tranzystorom trzeba pomagać za pomocą wentylatorów. Kierunkowe (i wszystkie inne o niebotycznych cenach) kable to faktycznie wymysł audio-voodoo. Doskonałość charakterystyki i wyliczenia to jedno ale brzmienie i ogólna atrakcyjność dźwiękowa dla słuchacza to kwestia zupełnie inna, słuchałem „pomierzonych” wzmacniaczy i jak wspominałem, nic nadzwyczajnego - z kolei wzmacniacze lampowe których charakterystyka wygląda jak indeks PMI czarują swoim dźwiękiem i to jest niepodważalne - wystarczyło spojrzeć na reakcje ludzi, bądź co bądź nieobeznanych w temacie. Nie kwestionuję, że stworzenie wzmacniacza idealnego od strony elektrycznej jest możliwe, ale to trochę mija się z celem - bo jest to sprzęt który ma spełniać nasze oczekiwania dźwiękowe, a nie ładnie wyglądać na oscyloskopie. Muzyki nie tworzą rzemieślnicy, tak samo jest ze sprzętem do jej odtwarzania. Nie mówię oczywiście o masowej produkcji, ale o wyrobach audio „bespoke” - np. Amplifon czy Lorelei, oba z nich to wzmacniacze które są wynikiem pasji ich konstruktorów a nie efektem wyliczeń (choć to swoją drogą).
  5. Eterne Soleure (choć z czarną tarczą) można było kupić swojego czasu na allegro za mniej niż 1000 zł, to były chyba jakieś modele z wyprzedaży w liniach lotniczych (~300 zł na pokładzie). ML to piękne zegarki w ładnych pudełkach jak się podoba to brać
  6. W sprzęcie audio, szczególnie tym wysokiej jakości płaci się szczególnie za „know-how” czyli doświadczenie praktyczne konstruktora/wynalazcy. Nie jest też prawdą, że dobry wzmacniacz jest tani - komponenty z których składa się np. Krell KSA-100 (w wykonaniu DIY) to koszt ponad 4000 zł, do tego dochodzi przynajmniej 1000 zł na obudowę i kolejny 1000 zł na dodatkowe i parowane komponenty. Warto też zdefiniować, co oznacza tani? Bo dla wielu osób tani będzie wzmacniacz kosztujący 8000 zł. Stworzenie poprawnego (a nawet doskonałego) elektrycznie wzmacniacza nie jest trudne, ale osiągnięcie doskonałości w brzmieniu to kwestia bardzo wielu prób (i chyba nikomu się jeszcze to nie udało). Według niektórych opinii wzmacniacz powinien być jak najbardziej transparentnym elementem toru audio, a dźwięk kształtować powinny kolumny, jednak są wzmacniacze które wnoszą dźwięk na znacznie wyższy poziom. Słuchałem wielu tanich konstrukcji DIY, niestety żadna nie zachwycała - zachwycały jedynie wzmacniacze których poziom skomplikowania przyprawiał o zawrót głowy i niestety koszt samych komponentów przekracza zdrowy rozsądek. W ciągu kilkunastu następnych lat pałeczkę przejmą wzmacniacze cyfrowe o wydajności na poziomie 95% o wielkości… hmm, puszki piwa układ scalony + kilka elementów towarzyszących, to dopiero będzie tanie… i doskonałe
  7. Kolega napisał „renomowane” - więc można to rozumieć jako rozpoznawalne Tissot to już luksus! Szczególnie wśród osób, dla których przedstawicielami wysokiej klasy zegarków jest firma Casio… Kiedyś miałem na ręku kwarcowego Seamastera 300m, na pytanie „ile dałeś” odpowiedziałem pół-żartem „400 zł”, a skończyło się na „o ludzie!” i wykładem na temat wyższości cyfrowego, podświetlanego Casio za 80 zł nad zegarkami „ze wskazówkami”
  8. Obawiam się, że ML jest znacznie bardziej rozpoznawalny niż Hamilton (który de facto nie ma u nas nawet oficjalnej dystrybucji). Carrere bez chronografu z białą tarczą można kupić za 6000 zł nową, więc z używaną za mniej niż 4000 zł nie powinno być problemu (szczególnie bez bransolety), a to chyba najlepszy wybór. Mimo, że w środku siedzi „in house” Calibre 5 (czyli de facto na dopieszczona wizualnie ETA)
  9. Pasek wymienisz w 20 sekund po nabraniu wprawy - trzeba się wyposażyć jedynie w specjalne narzędzie http://pasekdozegarka.com.pl/narzedzie-do-zmiany-paska-p-74.html i najlepiej dodatkowo owinąć je taśmą izolacyjną, aby uniknąć nadmiernego rysowania uszu
  10. U mnie też instagramowo i detale
  11. 4.500 to dobra cena, on katalogowo kosztuje około 9.500
  12. Nie ograniczaj się do zakupu w kraju, u nas jest niewielki wybór (używane) bo pasjonatów tak naprawdę mamy „garstkę”. Polecam przejrzeć ogłoszenia na http://forums.watchuseek.com/index.php tutaj często pojawiają się zegarki w świetnych cenach. ML to dobry wybór, ale automatyczny chronograf w cenie do 4.000 zł to raczej rzecz niemożliwa - chyba, że rozważasz zegarki kwarcowe (osobiście nie polecam bo pakowane są tam z reguły „plastikowe” mechanizmy). Pontos to piękne zegarki - szczególnie modele z tego roku - moim zdaniem ładniejsze od Carrery TH.
  13. I najważniejsza kwestia, nowy czy używany Jeśli chodzi o nowe http://forums.watchuseek.com/f29/catorex-c-attitude-automatic-elegant-swiss-made-829334.html - doskonała jakość, naprawdę piękny zegarek, a przy okazji mało popularna marka (u nas)
  14. Wzorem była ta wiekowa Omega
  15. Sławetne „smażenie” w głośnikach to niewątpliwie cecha analogu. choć nie występuje w dopracowanych systemach (dobrze wyważone ramie, sterylnie czyste płyty). Miałem kiedyś wątpliwą przyjemność słuchać wyjątkowo drogiego systemu w którym źródłem był topowy gramofon Clearaudio (~20.000 zł), ale oprócz pięknego wyglądu nie było czego podziwiać - prezentacja u bardziej osłuchanych osób wzbudziła zażenowanie, szczególnie po podłączeniu leciwego Accuphase DP-67. Pasmo przenoszenia źródła to jedno - po drodze jest jeszcze wzmacniacz (bywa, że i przedwzmacniacz) oraz oczywiście kolumny, od których tak naprawdę zależy najwięcej W każdym razie, obecnie stawiam na cyfrę mimo, że wzmocnieniem zajmują się dwudziestoletnie lampy
  16. Są miarodajne w dużej mierze, bo dowodzą, że wbrew mniemaniu „złotouchych” niemożliwe jest odróżnienie muzyki z gramofonu od muzyki odtwarzanej ze źródła cyfrowego. Pomijam tutaj aspekty brzmieniowe bo gusta są różne, ale gramofon nie ma przewagi na poziomie jakościowym, a „analogowe brzmienie” to nic innego jak charakter danego urządzenia - do osiągnięcia nawet za pomocą wzmacniacza cyfrowego. Zgadzam się w pełni, nie ma dwóch identycznie brzmiących systemów czasami nawet odsunięcie kolumn 30cm od ściany zmienia diametralnie brzmienie, ale mi chodziło właśnie o rzekomą wyższość analogu nad cyfrą. Ja z gramofonu zrezygnowałem na rzecz odtwarzacza strumieniowego i DAC'a. Wygoda jest niepodważalna, może spory minus dla nastroju - ale cała muzyka jest w jednym miejscu, nie ma potrzeby zmiany płyty jeśli chcę odsłuchać jeden po drugim - dwa utwory z różnych albumów. Kolekcję płyt CD i odtwarzacz również sprzedałem, zostawiłem jedynie kilka wyjątkowych wydań To jest przyszłość sprzętu audio http://fr.devialet.com/ Odtwarzacz strumieniowy, DAC i wzmacniacz w jednym urządzeniu w bardzo dobrej (jak na sprzęt audio) cenie - w tej kwocie niemożliwy jest osobny zakup tych trzech urządzeń przyzwoitej klasy. Minimum okablowania, minimum miejsca, minimum prądu, maksimum dźwięku
  17. Supra ~1990
  18. Dziękuję bardzo wszystkim za pomoc ws. tkanin
  19. Youngtimery Taka parka i nic więcej do szczęścia nie potrzeba… Szkoda, że zadbane egzemplarze to rzadkość i rarytas (cenowo również)
  20. Nie pisałem o mp3, ale odpowiednio skomponowanym, dojrzałym systemie ze źródłem cyfrowym (DAC). Płyty winylowe mają niepodważalny klimat, a ich użytkowanie to praktycznie fizyczne obcowanie z muzyką (na poziomie ezoterycznym), jednak przewagi w brzmieniu nie mają żadnej czego wielokrotnie dowiedziono w różnorakich testach ABX (tzw. ślepy test), w których udział brały gramofony za cenę samochodu średniej klasy i sporo tańsze przetworniki cyfrowo-anlogowe. Technologia cyfrowa dawno temu przewyższyła technologie analogowe pod względem rozdzielczości (czyli doskonałości), a oprócz tego, jest wolna od wpływu czynników fizycznych - czyli wszelkich zanieczyszczeń, lub po prostu zużycia nośnika. Analogowe brzmienie to również mit, są przetworniki które brzmią jak analog i vice versa (choć tu mowa o raczej o wkładkach). Jakikolwiek pełnowymiarowy system stereo będzie lepszy od magnetofonu czy komputera z głośnikami logitech
  21. Dziękuję! tkaniny bardzo ładne, a ceny przyzwoite. Wieczorem coś na pewno wybiorę. Rozumiem, że jakakolwiek angielska lub włoska tkanina będzie dobrej jakości? Czy na producentów również zwracać uwagę?
  22. Mógłbyś polecić jakieś sklepy internetowe? Nie muszą być polskie - choć najlepiej, gdyby były europejskie. Na miejscu jest duży wybór ciekawych tkanin, pod warunkiem, że szuka się czegoś na spódnicę albo zasłony
  23. Dziękuję za odpowiedź - tak niestety myślałem, a czy istnieje jakaś półka pośrednia pomiędzy polskim „towarem” a tkaninami wysokiej jakości jak np. Scabal? W zasadzie, nie wiem czy dobrze wyliczyłem ale za tkaninę Scabal na spodnie wychodzi minimum 350 zł, a z uwagi na to, że chciałbym wykonać od razu dwie pary to jednak koszt całkowity będzie dość spory. Chciałbym się zmieścić w kwocie 150-200 zł za tkaninę na jedną parę.
  24. Jak przedstawia się jakość polskich tkanin w porównaniu do „zagranicznych”? Zastanawiam się nad tkaninami z oferty Bielstyl, bo Scabal wydaje mi się zbyt drogi jak na pierwsze szycie. Szukam tkaniny na spodnie wiosenne oraz jesienno-zimowe (jodełka lub kratka „gun club”)
  25. Cyfra też daje radę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.