Ja od siebie dodam, że aspektem dla mnie najważnienszym w szyciu miarowym i generalnie przy personalizowaniu elementów garderoby, jest dopasowanie ich nie tyle do sylwetki, proporcji ciała, karnacji etc., ale do wymiarów na szerokość.
Ubrania to dla mnie hobby i gdyby nie fakt, że jestem człowiekiem chudym (nie mylić ze szczupłym), to zapewne nie angażowałbym się w szycie, tylko korzystał ze sklepowej konfekcji.
Tym samym chcę zaznaczyć, że wszystkie możliwości wpływania na proporcje i krój w ogóle, jakie daje bespoke stanowią dla mnie jedynie miły dodatek i choć szanuję opinie wszystkich użytkowników forum, to czytanie dyskusji o wymiarach marynarek i wydłużaniu tego, czy tamtego o 1cm, delikatnie mnie bawi.
Wiem oczywiście, że dla pewnych wymiarów nawet takie wielkości są znaczące, ale biorę w założenia, że omawiamy raczej te podstawowe, jak długość, czy szerokość.
Przy ocenie ubrań szytych na miarę najbardziej istotne jest dla mnie jak coś się prezentuje, a nie, czy wszystkie zasady dobrze skrojonego ubrania są zachowane. Nawet jeśli gdzieś jest troszkę więcej niż powinno, a całość prezentuje się dobrze i spełnia podstawowe założenia realizacji, to uważam taki efekt za udany i gratuluję wykonanego zlecenia.
Zdaję sobie sprawę, że być może nie zachowałem tutaj rzeczowej spójności dyskusji, ale na swoją obronę dodam, że dołączyłem już po wydzieleniu wątku z tematu o marynarce Pana Szymona.