Krawaty większości społeczeństwa nie kojarzą się z wolnością - są wręcz ośmiorniczymi mackami jej antytezy, niewoli. Jak łańcuchy niewolników oplatają ich szyje. Statystyczny Polak, ale także każdy inny obywatel świata, nosi je bo... musi. Często do pracy. Często czuje się zobowiązany go założyć na pewne uroczystości.
Tymczasem my wiemy, że jest zupełnie inaczej. To właśnie krawat jest takim niesfornym towarzyszem eleganckiego mężczyzny. To on pozwala mu na ekspresję siebie. Szeroka gama materiałów, faktur, wzorów i w końcu węzłów jest swoistą niekończącą się opowieścią wolności wyboru - jaki krawat dziś założę i kim dzięki temu będę...
Na zdjęciu bawełna i jedwabie, knit i normalne, a przede wszystkim węzły dla każdego - od lewej węzeł Christensen, four-in-hand, Onasis, półwindsorski i ks. Albert. Na dokładkę wręcz synonim wolności w postaci fikuśnej poszetki