Kupiłem rok temu trzewiki z sieciowego sklepu za 400 zł, w promocji. Koniakowe broguesy. To były moje początki, chciałem mieć coś ładnego na już. Po roku buty nadają się co najwyżej do wyjścia po zakupy, a i to po kilku akcjach reanimacyjnych u szewca, typu klejenie podeszwy, czy zaszywanie dziury w cholewce. Kilka miesięcy temu kupiłem trzewiki Berwicka za 800 zł. Noszę je częściej, a wyglądają jak nowe, jeśli nie liczyć załamań na skórze. Ostatnio niemal codziennie robiły muzeokilometry po Lizbonie i zniosły to bez śladu. Nie wiem ilukrotny to wzrost jakości, ale szacuję, że dwucyfrowy. W ten sposób, wydając dwa razy więcej, mam poczucie, że sporo zaoszczędziłem.