Emigranci, nie-emigranci: też ludzie. Wszędzie można dostać po gębie. W Paryżu chodziłem po XIX, XX dzielnicy i głos mi z głowy nie spadł. Mieszkałem na przedmieściach i mam dobre wspomnienia z emigrantami. Raz nawet żeśmy rozmawiali o Lewandowskim, więc to zależy na kogo się trafi. Równie dobrze można dostać w twarz na Pradze, albo Nowej Hucie.
W Neapolu będę w zasadzie tylko przejazdem, wybieram się na Półwysep Sorrento i jedynie zahaczam o tę lokalizację. Plus będę mieszkał u znajomych, więc raczej nic mi nie grozi, ale dziękuję za ostrzeżenia