Skocz do zawartości

monaco69

Użytkownik
  • Postów

    11
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monaco69

  1. monaco69

    TK Maxx

    Mega te greeny, jakby nie to, ze mam taki kawal drogi to bym sie wybral
  2. monaco69

    TK Maxx

    W sobotę w Blue City dostępne były E.Green loafersy w rozmiarze 44 oraz dwie pary zamszowych loafersów John Lobb za 999 zł, ładny zamsz model kipling niżej link, niestety nie mój rozmiar były dostępne w 41 i 41,5) http://leathersoul.com/2011/01/22/john-lobb-kipling-in-tobacco-suede-lsw-lsbh/
  3. Rozumiem zatem, że tkaniny takiego garnituru nie można określić jako 120's z domieszką np. na metce.
  4. Drodzy koledzy forumowicze, mam pytanie. Czy jeżeli garnitur jest wykonany z tkaniny w składzie wełna z niewielką domieszką sztucznego włókna 5 lub 10 proc. można powiedzieć, że garnitur jest wyszyty z wełny 120's, poinformowano mnie o tym w sklepie. Tzn. sprzedawczyni po zadaniu pytania w jakim skręcie jest wełna odpowiedziała, że 120's, jednak uczciwie przyznając, że z niewielką domieszką. Czy to w ogóle jest możliwe? Pytanie może nieco dziwić ekspertów, ale jako laik, jestem bardzo zainteresowany. Czy to jest możliwe i czy taką wełną można nazwać 120's. Z góry serdecznie dziękuję.
  5. Drodzy koledzy szukam dobrych ksiązek o klasycznym męskim stylu, przerobiłem Roetzlera Gentelmen i Gentelman mężczyzna z klasą a ponadto Łoszewskiego Smart Casual i Dress Code, oraz Michała Kedziorę. Ostatnia najbardziej przypadła mi do gustu ale poszukuję czegoś więcej. Chodzi mi o rozwinięcie tematu tj. klasyki mode męskiej, z czego składa sie koszula, garnitur itd. jak powinnien leżeć ale w przystępnej formie bez historii powstania świata. Możecie coś polecić? Dziękuję bardzo!
  6. Jeśli chodzi o Hermita na pl. Bankowym to ja bylem "prawie" dwa razy. Za pierwszym razem tylko strzyżenie, bo brody nie mam. Byłem bardzo zadowolony, chyba najbardziej ze wszystkich moich dotychczasowych fryzur. Dość drogo bo 120 zł ale jakoś nie miałem poczucia, że pieniądze były źle wydane. Niestety chyba salon ma problemy organizacyjne albo tylu klientów i tak duże obroty, że przeciętny Kowalski sie dla nich nie liczy. Za drugim razem mimo wcześniejsze zapisania się nie zostałem obsłużony. Była to sytuacja dość żenująca. Bedac juz na miejscu Pan Pascal owiadczyli mi ze dzisiaj nie jest w stanie mnie obsluzyc. Zadnego telefonu wczesniej, zadnej informacji, efekt byl tak, ze stracilem godzine na dojazd w obie strony. Umawialem się z tydzien wczesniej a w dniu strzyzenia na dwie godziny przed wizyta potwierdzilem jeszcze ten termin. Nie wiem co sie stalo i szczerze mowiac mnie to nie interesuje bo z uslug Hermita nigdy juz nie skorzystam. Jezeli pretenduje sie do miana najlepszego barbera/fryzjera meskiego w tym kraju to poziom obslugi powinien byc na miare "fryzjerskiego" mercedesa albo rolls-royce a tymczasem okazal sie on groszy od zardzewialego poloneza. Jestem rozgoryczony bo w dzisiejszych czasach czas jest na wage zlota, a przynajmiej ja nie mam go tyle zeby trwonic na widzimisie fryzjerskich gwiazd. Po fakcie pani zapisujaca dzwonila z przeprosinami i propozycja nowego terminu ale mnie to nie statysfakcjonuje. Zawiodlem sie i koniec.
  7. Załączam fotki zgodnie z prośbą. Widać ślady użytkowania, nie chciało mi się już robić pięknego lustra niestety fotka wykonana w nocy ale za to na gazetce popularnego sklepu
  8. W sklepie w USA nie byłem, to się do tego nie odniosę. Ja swoje florsheim kupiłem pół roku temu w tk maxx na marszałkowskiej, nie wiem czy to linia stara czy nowa ale moje doświadczenia są dość dobre. Wiadomo, że to żaden rarytas ale porównania do wyrobów z Auchana bym nigdy nie zaryzykował. Po pierwsze Auchan kojarzy mi się z plastikami za 30-40 zł takimi z serii borsuki, mrówkojady i alladyny, po drugie nie kupisz tu klasycznych czarnych Oxfordów z zamkniętą przyszwą na klasycznym kopycie, co więcej nie kupisz ich także w ryłko, kazar, gino rossi i innych polskich sklepach, które sprzedają buty nawet po 400-500 zł - dla przeciętnego konsumenta w Polsce to na prawdę sporo i można nawet zaryzykować, że uważa on, że to marki luksusowe a o C&J albo Cheaney'ach za 2k. to w najśmielszych snach nie marzył . Tymczasem moje florsheimy kosztowały 190 zł bardzo ładnie się prezentują, są w 100 proc. klasyczne na ładnym kopycie ani nie za wąskim ani nie za szerokim, czubek klasycznie zaokrąglony. Po włożeniu niemałego trudu i wielu warstw saphira medaille d'or zrobiłem na nich piękne lustro i założyłem na własny ślub. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że wyglądały świetnie. Tyle jeśli chodzi o design. Z jakością już nie jest tak pięknie i wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Cholewka jest ze skóry na 100 proc. jakościowo chyba kiepskiej, napisano, że podeszwa też ale ja w to nie wierzę. Moim zdaniem to jakieś tworzywo które dobrze skórę udaje ale ekspertem nie jestem. Z zewnątrz ta słaba jakość nie jest jeszcze tak widoczna ale w środku można zauważyć ślady, kleju nierówności itd. itp. Po pół roku buty nadal prezentują się dobrze i nie wyglądają na schodzone. Użytkuję je od czasu do czasu - są wygodne - oprócz naszego zaliczyły kilka innych wesel i całonocne tańce, czasem założę je do spodni garniturowych ale nie noszę ich zbyt często bo wolę kolor brązowy na co dzień. Podsumowując, na polskim rynku obuwniczym w sklepach stacjonarnych nie znajdzie się nic lepszego w cenie do 200 zł. Wiem, że dla większości tu zaglądających będzie to wybór butopodobny ale może zajdzie się ktoś kto poszukuje niedrogich dobrze wyglądających Oxfordów dlatego napisałem tę opinię.
  9. Potwierdzam, Pan Jarek proponuje Lodingi takie jak na zdjęciu, które zostało tu przeklejone. Sam też w nich przyjmuje kilentów - chyba taka forma promocji, aby uwiarygodnić wysoką jakość Ostatnio na fanpejdżu na fb pojawiła się informacja, że R&C niebawem wprowadzi do sprzedaży własną kolekcje obuwia - nie ukrywam, że nie mogę się doczekać Może to pytanie nie wy tym temacie, ale czy np. Buczyński to podobny poziom? Ogólnie mało jest o nim na BwB informacji, na dawnym blogu macaroniego był zapowiadany na ten temat artykuł ale chyba nigdy nie powstał.
  10. Cóż u mnie grzeczność na pierwszym miejscu, poza tym zahipnotyzował mnie ten album ze słynnymi braćmi bliźniakami z serialu
  11. Witam, jakiś czas temu miałem okazję odwiedzić pracownię Rudolfa i chciałem się podzielić swoimi wrażeniami bo trochę osobliwa to była wizyta. Na początek wyjaśnię, że do Rudolfa trafiłem szukając ubrania ślubnego. Lokal mieści się w centrum Warszawy przy ul. Niepodległości na parterze kamienicy w dużym, stylowo urządzonym mieszkaniu ale gdyby ktoś nie znał adresu trudno byłoby domyśleć się, że właśnie tam jest pracownia. Jedyną informacją, która na to wskazuje jest niewielka wizytówka przy domofonie. Jak potem się dowiedziałem, to celowy zabieg. "Żeby raczej nie pojawiał się tu nikt z ulicy, tylko osoby z polecenia" - twierdzi pan Jarek, właściciel. Może chodzi o stworzenie atmosfery luksusu, wstęp dla wtajemniczonych itp.? Trochę to dziwne, tym bardziej, że pan Jarek osobiście reklamował lokal na stoisku poczas targów ślubnych na Torwarze (zresztą w ten sposób się właśnie o nim dowiedziałem). Właściciel od progu zaczyna rozmowę na Ty i na każdym kroku podkreśla, że jego celem jest stworzenie klasycznego męskiego ubioru idącego z duchem czasu... Pokazuje realizacje garnituru ślubnego w kratkę w zestawie z conversami, chociaż dobitnie mówię, że mnie interesuje klasyka z oxfordami. W ogóle mam wrażenie, że nie słucha tego co mówi klient, tylko narzuca swoje zdanie i koncentruje się na pokazaniu jaką to ma świetną pracownię i jakie fajne rzeczy się w niej robi. Bardzo stara się być profesjonalistą ale wszelkie pytania natury technicznej lub bardziej szczegółowe kończą się albo odpowiedzią w stylu "zrobimy tak jak będzie Pan chciał", "dostosujemy się" albo truizmami w stylu "mężczyzna powinien być dobrze ubrany a nie przebrany" itd. itp. Twierdzi, że zajmuje się szyciem miarowymi i modą męską od ponad 10 lat. Nie jestem w stanie tego zweryfikować. Moja wizyta ograniczyła się do obejrzenia materiałów, kilku rozmów przerywanych wyjściami Pana Jarka z pokoju (o tym później), przymiarki niebieskiego smokingo-garnituru z wieszaka - mimo mojego wyraźnego wskazania, że interesuje mnie klasyczny garnitur ślubny w kolorze grantowym. Ostatecznie pan Jarek zaproponował mi właśnie granatowy garnitur (jak twierdzi z materiału Loro Piana - po wzornikach tkanin trudno ocenić jaka to marka - te które ja oglądałem były sygnowane logo Rudolfa. Właściciel zaznaczył, ze używa tylko VBC i Loro Piana.) z klapami w szpic i uszycie koszuli na spinki oraz (uwaga) dodatkowymi poprawkami w cenie a miały one wyglądać następująco: W związku z tym, że klapy w szpic nadają garniturowi formalny charakter pan Jarek zaproponował aby po uroczystości szpice w klapach uciąć i obszyć - w ten sposób powstałby codzienny biznesowy garnitur z klapami otwartymi... (nie pytałem już jak wyglądałaby wówczas butonierka - bałem się odpowiedzi) Oprócz pana Jarka w pracowni widziałem także starszego pana (chyba krojczy), panią krawcową i młodego pomocnika. Wydaje się, że wyroby powstają na miejscu. To akurat na plus bo podobno niektórzy z konkurencji zbierają tylko miarę a szycie zlecają na Ukrainie, Słowacji albo w szwalniach "gdzieś w Polsce". Ogólnie wrażenie z wizyty dosyć dziwne. Nadmienię, że była to moja druga próba umówienia się na termin u Rudolfa. Pierwsza została odwołana na dwie godziny przed "z powodu choroby krojczego"... Tym razem oprócz mnie na tę samą godzinę umówionych było jeszcze dwóch innych panów w efekcie pan Jarek biegał od pokoju do pokoju, poświęcając każdemu na zmianę ok. 10 minut. Przez resztę czasu mogłem sobie do woli oglądać portfolio z realizacjami Rudolfa m.in. dla braci bliźniaków z popularnego serialu TVP, najlepszego ostatnio polskiego piłkarza czy mało i jeszcze mniej znanych mi celebrytów z Polsatu i programów typu talent show. W efekcie wizyta, która mogła trwać 20 min. zajęła mi ponad 1,5 godz. Tylko z grzeczności nie wyszedłem bez słowa. Mam też wrażenie, że właściciel nie do końca jest z klientem szczery, dla przykładu: w pracowni byłem w styczniu. ślub zaplanowany jest na lato. Jak dowiedziałem się mamy co prawda dużo czasu bo szycie zajmuje 3 tygodnie ale zaliczkę na materiał muszę zapłacić do końca tygodnia bo akurat teraz Pan Jarek planuje duże zamówienie i zbiera zapisy na materiały od wszystkich klientów. Dla mnie to pachnie małą (a może dużą) ściemą. Garnituru na 100 proc. tutaj nie wykonam ale wydaje mi się, że pracownia na brak klientów nie narzeka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.