Mam dwa pytanka.
Pierwsze do ludzi mający doświadczenie w praniu dzianiny z wełny merino.
Kupiłem bezrękawnik (sklep stacjonarny Vistula) z ww materiału, fajny, przyległy, no miodzio. Postanowiłem go sobie "wymoczyć", żeby pozbyć się zapachu fabryki i magazynu, czyt. nowości. Miska, letnia woda, moczy się moczy , na koniec odrobinka płynu do płukania, delikatne wymieszanie, ostrożne wyciśnięcie wody i rozłożony na płasko do wyschnięcia. Efekt Bezrękawnik stał się nieforemny, jedno ramię jakby zaciągnięte, materiał jak przylegał do tali tak teraz z jednej strony jest rozciągnięty.
Czy to ja jestem sprawcą tej tragedii, czy może słabej jakości materiał? Jeżeli nie zawinił materiał, to albo płyn, albo jakoś przesadziłem przy wyciskaniu.
Drugie pytanie do ludzi mających doświadczenie z reklamacjami w takich sytuacjach.
Jest sens wysyłać to na reklamację? Obawiam się, że wezmą i po miesiącu odeślą z notką "pranie to lepiej Pan zostaw mamie".