No właśnie, ciekawa sprawa z tą kwalifikacją. Z jednej strony jak zwykle figuratywne przedstawienia niosą za sobą komunikat, a z drugiej, są motywy tak wrośnięte w tradycję, że zatraca się ich dosłowność. Tu jak myślę występuje drugi przypadek. Taki węzełek płaski, podstawowy w żeglarstwie od tak dawna jest niepodległym ornamentem, że oderwał się od swojego znaczenia i funkcjonuje niemal jako motyw organiczny. Choćby na przykład kilkusetletnie zdobienia w portugalskich budowlach gotyku manuelińskiego z XV wieku. To tak samo jak sprzączki w mokasynach, o których mało kto wie, że są modyfikacją końskiego wędzidła...
Słowem, moim zdaniem, jak najbardziej można nosić odwołując się do klasyki. A poza tym żeglarstwo to kanon eleganckich sportów i jeżeli założy żeglarz, to jest już niemal kapitanem...