Przepraszam, że odgrzeję troszeczkę temat ale podzielę się kilkoma własnymi spostrzeżeniami co do ostatnich "wydarzeń" w sklepach sieciowych i w sumie chyba "niższej-średniej" półki.
Dotyczą one nie lubianego przez wielu a ukochanego przeze mnie raw denim'u w wykonaniu Lee i Wranglera. Zauważyłem, że firmy te powracają do moim zdaniem sensownych modeli z lat minionych (wiele modeli Lee 101, czyli niejako następcy Gold Label, które uszyte są w Polsce z japońskiego denimu - moim zdaniem doskonałe połączenie, oraz bardzo ciekawa linia Lee Icons - ponoć limitowana).
Wrangler natomiast wypuścił modele Evan i Eddy w wersji dry z selvedge'em, oraz Chinosy również selvedge co nie zdarza się często tej firmie, szczególnie kiedy znikły modele we współpracy z Blue Bell'em.
Ta tendencja mnie strasznie cieszy, bo swego czasu dorwać porządny denim nie szukając po zagranicznych sklepach i w sensownej cenie było ciężko (sam przez długi czas poza Levisami "big E" z denimu z Cone Mills, zwykłych papierowych levis'ów nie liczę, Edwinami i jednymi Lee 101Z nic porządnego nie miałem).