To pierwszy mój post na tym forum, choć przyglądam się mu i czytuję od dłuższego czasu. Dobry wieczór wszystkim.
Chciałem się przywitać czymś bardziej merytorycznym, jednak to ukłuło moje oko na tyle, że poczułem potrzebę wtrącenia się, może niekoniecznie w grzeczny sposób:
Próba dodania sobie opalenizny w programie graficznym to wyjątkowo tani zabieg, nawet, jeśli zdjęcie służy do reklamy (tak, zdaję sobie sprawę z tego, że robi się to nagminnie).
Nie mam również bladego (sic) pojęcia, dlaczego opalenizna ma być czymś bardziej korzystnym estetycznie a tym bardziej, nie rozumiem, skąd takie określenie jak "charakterystyczna zimowa polska bladość" (proszę nie tłumaczyć, co miał Pan na myśli).
Jeśli już w jakiś sposób wiązać stopień opalenia skóry, z klasyczną męską elegancją, to na pewno nie w tym kierunku.
Odnośnie samego zdjęcia: Owszem, potrzebny jest większy kontrast pomiędzy tłem a twarzą. Wypadałoby przyciemnić ścianę za plecami, ewentualnie "opalić się" (choć osobiście nie popieram takiej ingerencji) ale nie dlatego, że opalenizna jest lansowana i "ładna" a tylko dlatego, że to zdjęcie jest płaskie, brak mu wrażenia głębi, twarzy konturu a oczy oglądającego, błądzą po nim bez punktu, na którym mogłyby się zawiesić (przy znacznie ciemniejszej ścianie, koncentrowałyby się na twarzy).