Moja żona przeczesując parę lat temu miejscowy szmatex kupiła mi, w ciemno, buty za chyba 15zł. Kiedy je przyniosła do domu, ze zdumieniem stwierdziłem, że to martensy w swoim klasycznym wydaniu ( teraz dzięki wam wiem, że to słynny model 1460). Były w doskonałym stanie choć przecież miały już swoją historię, ale to nadawało im jeszcze uroku. Wsadziłem do nich filcową wkładkę. Pasowały jak ulał. Nosze je do dziś. Są znakomite na wszelkie turystyczne wyprawy. Właściwie całoroczne. Naprawdę nieprzemakalne. Mają może tylko jedną wadę. Podeszwa odporna na wszelkie chemikalia, jak jest tam napisane, jest cholernie śliska. W taką pogodę jak teraz, zęby można wybić.