Dostałem kilka próbek różnych włosianek i powiem, że nie wiem co o tym sądzić.
O ile internetowa definicja włosianki mówi:
Włosianka - sztywna tkanina, najczęściej z bawełnianą osnową i wątkiem z końskiego włosia lub żyłki poliamidowej (!)
o tyle to co dostałem nie jest raczej z konia. Nie jest też raczej sztuczne (nie pali się jak sztuczne włókno)
Zapewne o włosiankę końską będzie coraz trudniej - jak powiedział mi jeden warszawskie sprzedawca materiałów: koń ma jeden ogon a z ciągnika nijak nie można zrobić włosianki ... jak z cordovanem - jeden koń = jedna para butów (podobnież).
Niekiedy sprzedawcy posługują się zwrotem włosianka z "włosiem zwierzęcym". Zakładam, że to nie koń bo by było czym się chwalić ...
mam kilak zdjęć. Oto pierwsze. Na pierwszy rzut oka "włos" robi wrażenie solidnego, grubego. Po dokładnym obejrzeniu widać, że "włos" jest pleciony z kilku krótkich i cienkich włosów (?), co to za włókno? Za co płacimy kupując marynarkę?
Nie pytałem jeszcze sprzedawcy, może na forum ktoś wie?
pozdrawiam,
d