Skocz do zawartości

Szejkman

Użytkownik
  • Postów

    1
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Szejkman

  1. Od czasów licealnych posiadałem parę marynarek, które czasem nosiłem, ale ich skład oraz krój był delikatnie mówiąc słaby. Tak jak moi przedmówcy zauważyli duża część z nas była heavymetalowym kucem, mnie też się to tyczy, ale myślę, że zdjęcia można sobie darować i skupić się na ewolucji stylu. Oczywiście garnitur też miałem, kilkukrotnie zdarzyło mi się go nawet nałożyć, ale miałem to chyba najlepsze na niego określenie, a poniższe zdjęcie najlepiej to oddaje. Na szczęście z okazji studniówki oraz kupna kolejnego, już bardziej dopasowanego garnituru oraz wizyty u fryzjera (w końcu!) zacząłem się coraz lepiej czuć w koszulach oraz swetrach i marynarkach. Idąc na studia wpadłem w całkiem przemyślany zakupowy szał, dzięki któremu mam teraz sporo sportowych marynarek oraz koszul OCBD w których się niezwykle komfortowo czuję oraz pomimo początkowych śmiechów politechnicznych kolegów nieprzerwanie w nich chodzę. Po pewnym czasie nauczyłem się także do nich dobierać krawaty. Pomimo tego, że na co dzień pod nim nie chodzę to potrafię go całkiem nieźle zawiązać, a na pewno przestałem mówić: "po co mi ten krawat, tylko mnie dusi pod szyją". Chociaż zazwyczaj jestem w casualowej odsłonie to chyba o to w męskiej elegancji chodzi żeby dostosować się do otoczenia i sytuacji, a ubrać się tak jak mamy na to ochotę można zawsze w czasie wolnym co z ogromną chęcią robię. Mając to na uwadze już więcej nie planuję przyjść na laboratorium w którym trzeba będzie spawać lub łączyć różne elementy silnym klejem w marynarce i garniturowych spodniach, ale na egzaminach wciąż pozostanę tym pozytywnie wyróżniającym się studentem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.