Niestety, ja także muszę dołączyć do grona klientów oszukanych przez pana Rafała Szubę. Nie jestem czytelnikiem Państwa forum, kilka lat temu stworzyłam profil, aby nawiązać kontakt z panem Niestrójem, który stworzył przepiękną aktówkę dla mojego Męża (była to jedna z jego pierwszych realizacji). Z usług pana Szuby skorzystałam za namową Męża, który kierował się świetnymi opiniami na Państwa forum. Niestety, okazały się one nieuzasadnione.
Pan Szuba od blisko 10 miesięcy jest w posiadaniu trzech par moich butów, w tym jednej o ogromnej wartości sentymentalnej, ponieważ należały do mojej Mamy. Zgodnie z opisem warunków realizacji napraw ze strony szewc24, wysłałam paczkę z dołączonym listem oraz wiadomość e-mail. Przez pierwsze dwa miesiące nie mogłam się z panem Szubą skontaktować, aby ustalić zakres napraw i kosztów - nie odpowiadał na maile, nie odbierał telefonów. Po moich usilnych SMS-ach z prośba o kontakt (taka forma jest sugerowana na stronie internetowej), doczekałam się długiej, miłej, profesjonalnej rozmowy, dzięki której uspokoiłam się odnośnie losu swoich butów. Udało się nam ustalić zakres napraw oraz termin realizacji - 30 dni. Kosztorys został wysłany w ciągu kilku minut, ja zrealizowałam przelew praktycznie natychmiast. Dodam, że podczas rozmowy nie usłyszałam żadnych sugestii, że moje obuwie jest nie warte napraw ze względu na jego jakość (Wittchen, Ryłko, vintage). Czekałam cierpliwie dwa miesiące, po których nastąpił okres niekończących się prób nawiązania kontaktu z panem Szubą. Ostatecznie, po kilku miesiącach otrzymałam informację, że brak kontaktu był spowodowany złym stanem zdrowie pana Szuby. Jest do dla mnie oczywiste, że czasami życie bywa dla nas zaskakujące i uniemożliwia realizację planów osobistych czy zawodowych, przyjęłam z radością wiadomość, że problemy zdrowotne pan Szuba ma już za sobą i niezwłocznie przystępuje do nadrabiania zaległości w pracy. Otrzymałam jednocześnie obietnicę kilkudniowej realizacji zamówienia a do tego buty miały zostać dostarczone osobiście! Oczywiście, w dzień dostawy pan Szuba był nieuchwytny... I tak w kółko, telefony, SMSy, obietnice...
W swojej bezradności poprosiłam Męża o pomoc, który był uprzejmy zadzwonić osobiście do pana Szuby. Mąż poprosił o zwrot wpłaconych pieniędzy za niezrealizowaną usługę oraz zwrot butów - tylko tyle. Pozwolę sobie nie przytaczać całej treści rozmowy za wyjątkiem straszenia nas policją (bo inaczej nie potrafię tego ująć), pan Szuba stwierdził że "możemy sobie powiadomić Policję o zaistniałej sytuacji". Jednocześnie sugerował, że cała sytuacja jest naszą winą, gdyż wymagaliśmy od niego realizacji usługi, za którą zapłaciliśmy (sic!). Do tego jesteśmy bez serca, bo "nie rozumiemy, że w międzyczasie był chory". Oczywiście, że rozumiem, że był chory. Nie rozumiem tylko, dlaczego w październiku minionego roku pan Szuba przyjmował zamówienia z terminem realizacji na listopad, pomimo że miał jeszcze niezrealizowane usługi z marca? Usługi, których do dzisiaj nie zrealizował! Dla mnie ta sytuacja jest skandaliczna i czuję się zwyczajnie oszukana.
Rozumiem, że pan Szuba, ze względu na swój sukces zawodowy i zły stan zdrowia, nie ma czasu na naprawę "taniego" obuwia, nie ma również czasu na informowanie klientów o opóźnieniach w realizowaniu opłaconych zamówień, nie ma czasu na rozmowy telefoniczne ani odpowiadanie na maila. Rozumiem w pełni, że pan Szuba miał w życiu zbieg nieprzewidzianych zdarzeń - choroba i nowe projekty zawodowe. Nie mogę, jednać pojąć, dlaczego nie mogę zrezygnować z usług pana Szuby. Ja zwyczajnie już nie chcę kolejnych kontaktów. Mam do tego prawo, tak samo jak pan Szuba przyznaje sobie prawo do wydłużania terminu realizacji.
Panie Szubo, bardzo proszę oddać moje obuwie - ma Pan adres zwrotny i opłaconą przesyłkę, proszę przelać pieniądze za nie zrealizowane zamówienie. Ja tylko chcę odzyskać swoją własność.