Skocz do zawartości

Mortson

Użytkownik
  • Postów

    2
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia Mortson

Zwykły

Zwykły (2/3)

0

Reputacja

  1. Z 6 koszul, których prawie nie nosiłem, bo kurczyły się w praniu (a na moje uprzejme prośby, żeby obsługa powiedziała, jeśli się kurczą, nie kłócę się, niech zrobią zapas, obsługa odmówiła, mówiąc, że u nich się nie kurczy). Do tego marynarka i spodnie, które oddałem na pomoc dla Ukraińców, oraz garnitur, który noszę do dziś jako taki najgorszy ciuch służbowy na wyjazdy pociągiem po Polsce. Z czasem coraz gorsza (mniej kompetentna, mniej staranna) obsługa. Chłopak, który tu pisał na forum (meander?) był spoko, ale on stamtąd zniknął.
  2. Cześć, moje dotychczasowe źródło koszul, z których jestem całkiem zadowolony, jest niestety trochę ograniczone we wzorach i dostępności, stąd też wybrałem się do Berga w Klifie w Warszawie w celu zamówienia pierwszego od nich mtm na próbę. Zamówiłem zwykłą białą koszulę, żadnych udziwnień. Koszt, jak na mtm spory, bo 900 zł, ale pomyślałem, że zmierzą mnie i doradzą mi profesjonaliści (w internetowych mtm nigdy się nie wstrzeliłem, brakowało mi samozaparcia; Berg kojarzy mi się z dobrymi materiałami i gustownym wzornictwem, z drugiej strony te wszystkie próbniki w dziesiątkach warszawskich mtm pochodzą z kilku źródeł). Ze względu na rozmiar kołnierzyka miła Pani (autentycznie miła) kazała wrzucić koszulę 42, a potem 43, bo szyję mam dość szeroką. Miary co do zasady nie zbierano, notowano, ile odjąć od ich podstawowej koszuli. Jak na warszawskie standardy można było pomierzyć mnie nieco więcej, ale jeśli dobrze pamiętam swoje zamówienia z macarona x lat temu to tam też szału nie było. Ostatecznie odejmowaliśmy z 43, bo lubię, jak koszula pozwala się ruszać i oddychać, choć prosiłem miłą panią, żeby doradziła i zrobiła tak, żeby było dobrze. Na słowo albo dwa włączył się miły pan. Schody, jak to często w mtm, zaczęły się przy przymiarce, bo obsługiwała mnie tym razem pani niemiła (autentycznie niemiła), a koszula przyszła ogromna, dysproporcja z gatunku tych cyrkowych. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć niemiła pani podleciała z centymetrem i kartką z zamówieniem i zapewniła mnie, że jest dokładnie tak, jak zamawiałem, więc ona nie wie, co się wydarzyło, bo nie ona zbierała miarę, ale przecież tak zamawiałem, więc pewnie musiałem strasznie schudnąć. Na co ja odpowiedziałem, że przecież nikt mnie samego za bardzo nie mierzył, więc argument z moich wymiarów nietrafiony, a w ogóle, to owszem, ostatnio przez chorobę nie uprawiam sportu, ale jeśli w ogóle to przez to przytyłem, a w rozmiarach nie poleciałbym tak w dół w 4 tygodnie. Na co niemiła pani zapytała mnie, czy odbieram koszulę. Zapytałem grzecznie, czy mogę nie. Na co niemiła pani, że mogę ją poprawić. Na co ja, że poprawmy, ale tak żeby było dobrze, ewentualnie szyjmy nową, to w końcu testowa. Niemiła pani na to, że no żadna testowa, tę zamówiłem, mam to, co zamówiłem, niepotrzebnie chudłem, sam powiedziałem, że chorowałem. Nieprzyjemny pingpong trwał trochę, ostatecznie zebrano mi tę koszulę, spięto, zapytano, czy tak będzie lepiej, powiedziałem, że lepiej niż teraz, ale ma być tak, żeby było swobodnie a nie za luźno, proszę doradzić. Znów pingpong, ostatecznie przy westchnięciach zabrano koszulę do poprawki do krawcowej. Następnym razem okazało się, że oczywiście zebrali z tej koszuli za dużo i wyglądałem jak w szczycie mody na slim fit. Zapytałem, czy zostawili zapas, zostawili, to poprosiłem, żeby teraz ją poszerzyli, koszula i tak już będzie wyglądała okropnie, ale żebym miał chociaż jakiś wzorzec u nich. Niestety mówiłem znów do niemiłej pani, znów ping pong, znów lament, że jak śmiałem schudnąć, a potem przytyć, tym razem do przymierzalni przybiegł jakiś inny pan, który wyglądał, jakby bał się, że zrobię awanturę albo wybiegnę nie płacąc. Skończyło się na narzekaniach, że krawcowa znów będzie siedzieć przy tej koszuli. Dziś odebrałem koszulę, tym razem miła pani, od razu wiedziała o co chodzi. Zapytała, czy chcę przymierzyć, powiedziałem, że nie, bo to nie ma sensu, koszula i tak się pewnie do niczego nie nadaje (nie chciałem tego pingponga już przechodzić, do tego miejsca mam już awersję). Po powrocie do domu okazało się oczywiście, że miałem rację, bo koszula jest okropna. Pomijając już pocięty tył, źle do mojej sylwetki (szerokie plecy) dopasowano obwód koszuli, a na skutek manipulacji kołnierzykiem przy zapiętym ostatnim guziku robi się fałda na plisie. Na plecach fałda poznańska. Wygląda to gorzej jak przy koszuli z wieszaka, generalnie 900 zł w błoto. Zapłaciłem i wyszedłem, bo szkoda mi nerwów na awantury, po prostu tam nie wrócę. Wam wszystkim też tego Berga odradzam. Ich strata, trochę tych koszul mógłbym zamówić, a już na pewno paru osobom zamówienia i zakupy tam odradzę. Zaraz ktoś napisze, że pokaż zdjęcia, na co ja napiszę, że nie pokażę, bo koszula poszła do śmieci. A osoby z salonu w Klifie nie zaprzeczą, że sytuacja miała miejsce, bo znają temat i dziś też koszulę ostatecznie odebrałem. Przy okazji - zamówiłem ostatnio też koszulę na próbę w Tie Store i tam obsługa była bardzo uprzejma i staranna (dwie przymiarki i za każdym razem korekty, a następnie wysyłka paczkomatem pod dom z prośbą, żebym wrócił, jeśli w domu coś będzie nie pasowało). Czekam aż wróci z pralni, żeby ostatecznie ocenić sam efekt, ale na pewno doceniam staranność. W obecnej formie zdecydowanie nie polecam ww. macarona - i co do obsługi, i co do efektu. W ogóle to ze wszystkich moich mtm-owych przygód największą staranność okazywano w miejscu tutaj raczej niepopularnym i niedocenianym, choć również posiadającym swoje ograniczenia co do estetyki Van Thornie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.