Skocz do zawartości

Sambor

Użytkownik
  • Postów

    42
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Sambor

  1. Nie zaprzeczam. Pojęcie nudy jest wielowymiarowe i rzekłbym... subiektywnie uwarunkowane.
  2. Dziękuję za symapatyczne odgłosy. Pozwolę sobie na rozwinięcie wątku i jak mam nadzieję, na przeniesienie dyskusji na bardziej ogólny poziom. Dla uściślenia na wstępie - marynarka jest w kolorze antracytowym. Niebieska byłaby - nawet dla mnie ; ) - zbyt 'klubowa' w takim połączeniu. Kamizelka - tak. Do rzeczy. Statystyczny mieszkaniec Warszawy (akcja jest osadzona w tym mieście stąd we wcześniejszym wpisie wątki ludowe zaczerpnięte z Wyspiańskieg czy Wysockiego (już nie pamiętam) jest nieco bardziej zamożny niż statystyczni mieszkańcy innych miejscowości w Polsce. Ponadto, być może dość ryzykownie, zakładam, że ma szansę na lepszy kontakt z męską elegancją - począwszy od tzw. ulicy po centra handlowe i sklepy z odzieżą zatrudniające coraz częściej przeszkolonych sprzedawców. Teoretycznie więc ślub w stolicy, w środowisku krajowej odmiany tzw. 'klasy średniej' powinien obfitować w elegantów lub przynajmniej powinni być zauważalni. Jak wygląda to w praktyce? Dominują garnitury biznesowe, niekiedy wyraźnie 'zmęczone', smokingi - w środku dnia (bo godz. np. 15 czy 16. w czerwcu, lipcu czy sierpniu to bardzo wczesne popołudnie) - uzupełnione fabrycznie zawiązaną muchą (brrr...) lub 'sportowcy' w klubowych marynarkach z łatami na łokciach i w bawełnianych portkach we wszystkich odcieniach wzornika PANTONE. Jest również cała 'poliestrowa reszta', której nie będę analizował. Jeśli znamy wybór pana młodego odnośnie stroju (w większości przypadków - granatowy garnitur) i nie jesteśmy bliską rodziną lub serdecznymi przyjaciółmi państwa młodych jaki mamy wybór? Surdut, cylinder, 'full-stroller' będzie 'kuriozum' i przede wszystkim zwykłym nietaktem, szary lub niebieski garnitur - poprawny ale grozi nudą. Ryzykuję tezę, że schludny zestaw koordynowany (np. inspirowany strollerem ; ) jest w takiej sytuacji ciekawą i wartą rozważenia alternatywą?
  3. Tak żem czuł, że coś poszło nie tak. Połowa chłopaków we wsi śmiała się do rozpuku, a druga połowa tylko znacząco kręciła głowami zastanawiając się czy zestaw koordynowany może być interpretacją strollera (interpretacją) czy jednak nie?
  4. Sambor

    Mała renowacja

    Bardzo proszę. Pierwsza próba przyniosła efekt przeciętny. Miałem dość duże opory przed traktowaniem buta papierem ściernym i zeszlifowałem skórę zbyt delikatnie. Pozostał wyraźny ślad uszkodzenia, aczkolwiek zaczernienie zeszlifowanej skóry i uzyskany 'poler' zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Kiedy zaopatrzyłem się w nowe buty, a uszkodzoną parę spisałem już na straty, bez wahania zeszlifowałem równomiernie cały front buta spręzystą kostką ścierną (a la 'gąbka') i papierem ściernym o gradacji 1200. Następnie odkurzanie czystą szczotką i kolejne 3 warstwy specyfiku w odstępach 10 min. Na koniec uniwersalny krem nawilżający (już na całym bucie) i po 20 minutach wosk i polerka. Nie wiem czy ma to jakiekolwiek znaczenie ale zarówno kostka ścierna i papier były wcześniej używane do innych celów, więc nie były bardzo 'ostre'.
  5. Ślub - nie własny, godz. 16.00 więc zdecydowałem się na interpretację 'strollera'. Wyszło jak na załączonym obrazku.
  6. Sambor

    Mała renowacja

    "Rana" była bardzo głeboka. Efekt końcowy - bardzo dobry a preparat wart polecenia.
  7. A w Kampinosie cisza i spokój...
  8. W nawiązaniu do powyższych opinii na temat marki Joseph Cheaney & Sons opiszę szerzej moje wrażenia po zakupie w oficjalnym sklepie on-line. cz. I obsługa klienta: Po złożeniu zamówienia w sklepie on-line i obciążeniu karty kredytowej otrzymałem standardowego maila z informają, że zamówienie zostało przyjęte do realizacji. Następnie 5 dni bez rekacji ze strony sklepu, brak informacji o wysyłce towaru, cisza. Piszę więc maila z prośbą o informację na jakim etapie jest realizacja zmówienia? Następnego dnia otrzymuję odpowiedź, że przed wysyłką konieczne jest potwierdzenie adresu dostawy (adres oczywiśćie podany był w formularzu zakupu). Odpisuję natychmiast, potwierdzam adres wysyłki i czekam. Kolejne 3 dni bez reakcji ze strony sklepu i brak informacji o wysyłce. Telefonuję do działu obsługi klienta. Po dłuższej rozmowie dowiaduję się, że zakupionego obuwia nie było w magazynie więc trzeba było sprowadzić ze sklepu w Londynie i stąd opóźnienie. Słowo przepraszam nie pada podczas rozmowy. Pani z działu obsługi klienta zapewnia, że buty już dotarły, są gotowe do wysyłki i tego samego dnia po południu (telefonowałem ok 11.00) będą wysłane. Dziękuję za rozmowę i rozłączam się. Mijają kolejne 3 dni. Mail potwierdzający wysyłkę nie nadchodzi. Niemal pogodziłem się z myślą, że jakiś sprytny internetowy 'rabuś' skorzystał z dobrodziejstwa mojej karty kredytowej i skierował moje dane do fikcyjnego sklepu internetowego. Piszę więc kolejnego, wciąż uprzejmego maila z prośbą o informację dotyczącą mojego zamówienia sprzed 11 dni. Następnego dnia nadchodzą dobre wieści. Choć spod klawiatury specjalisty od kontaktów z klientem nie pada oczekiwane, magiczne słowo na "P" upajam się wiadomością, że buty będą wysłane! Za opóźnienie, tym razem obwiniona zostaje 'szczegółowa kontrola jakości' dla towarów wysyłanych za granicę UK. Absurd! ale cóż mi pozostaje jeśli nie naiwna wiara w to, że w końcu zobaczę moje nowe buty. Następnego dnia miła niespodzianka. Pisze do mnie firma UPS, że przesyłka rozpoczęła podróż we właściwym kierunku. Typ przesyłki - UPS standard, przewidywany czas dostawy 5 dni roboczych. Doliczając do tego weekend, po 6 dniach od wysyłki oraz po 19 dniach od złożenia zamówienia w sklepie internetowym nadchodzi wielka chwila - przesyłka dociera do stęsknionego adresata. cz. II jakość butów: Jakoś butów, które zakupiłem jest bardzo dobra. Solidna konstrukcja (wybrałem na okres jesienno - zimowy podeszwę dainite), kopyto nr 125 komfortowe dla mojej stopy. Zastrzeżenia mam odnośnie bejcowania skór. But prawy jest bejcowany dość niestarannie, a 'język' wręcz niechlujnie (używam tego określenia bez przesady). W prawym bucie bejcą zbrudzona jest wewnętrzna część - nieznacznie, ale jednak. Ogólnie odniosłem wrażenie jakby przed wysyłką ktoś w pośpiechu próbował 'wyretuszować' prawego buta i upodobnić go do lewego bliźniaka, który był w doskonałej formie. Uczciwie informuję, że zakup dotyczył oferty Summer Sale (-45% od kwoty 435 EUR) ale to jednak nie jest wyprzedaż obuwia w II gatunku? Wraz z butam otrzymałem estetyczne, miękkie worki do przechowywania obuwia. Żadnych 'gartisów' typu pasta do obuwia, łyżka itd. lub katalog producenta. Rozważałem zwrot otzymanego towaru ale ostatecznie uznałem, że cel w jakim buty zostały zakupione (jesienno-zimowe zmagania z polskimi chodnikami) wymaga solidnej konstrukcji i prostej w utrzymaniu w czystości formy. Ostatecznie przygarnąłem tę parę na dobre i zaakeptowałem mankamenty estetyczne. Podsumowując jednorazową przygodę z firmowym sklepem on-line Joseph Cheaney nie planuję w nim dalszych zakupów. Muszę podkreślić, że opisany zakup był jednorazowy i proszę nie traktować moich 'przygód' jako standardu obsługi klienta w tej firmie - bo czy tak jest, po prostu nie wiem? Na marginesie dodam, że zakupione w sklepie Herring'a obuwie docierało do mnie za każdym razem w ok 24 h od złożenia zamówienia (okolice Warszaw, rekord 21 h !!!), i zawsze 'wzbogacone' o kilka puszek dobranej kolorystycznie pasty do pielęgnacji obuwia, łyżkę do zakładania butów oraz kolorowy katalogu produktów. Worki oczywiście też. Nie miałem również nigdy najmniejszych zastrzeżeń odnośnie estetyki (bejcowania) obuwia zakupionego w sklepie Herring'a.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.