Mam tę przypadłość. Wcześniej nawet nie byłam świadoma, że kość piętowa może kolidować ze ścięgnem Achillesa. Choć muszę przyznać, że czasami nowe buty mnie uwierały. Wszystko do czasu kiedy kolejne nowe buty doprowadziły do długotrwałego bólu. Pierwszy ortopeda po prostu wstrzyknął steryd (nie zdiagnozował pięty Haglunda) i prze kilka miesięcy było ok. Potem problem wrócił a w czasie pandemii ból nie był tak odczuwalny, a kolejni ortopedzi proponowali odcięcie ścięgna Achillesa i przyczep na metalowe kotwy, lub spiłowanie pięty i wstrzykniecie czynnika wzrostu do Achillesa - wszystko w prywatnych szpitalach. Zdecydowałam się na drugą opcję - niestety problem wrócił. Dalej boli - mam problem z doborem butów. Najchętniej chodziłabym w sandałach na srednim koturnie - ale co z zimą i jak pokazać się w pracy.
Tak więc to nie boli sama pięta a ścięgno i sprawa jest poważna.
Jedyna rada - uważajcie na buty - jak coś ciśnie, jest twarde przy przymiarce to nie kupujcie i nie katujcie nóg rozchadzając buty Zawsze uważałam na tzw haluksy - unikałam wąskich butów w palcach, ale o pięcie nic wiedziałam.