Temat może trochę stary, ale co tam.
Ja uczęszczam do szkoły w czarnych jeansach, czarnych butach, granatowo-czarnej marynarce (granatowa w lekką, czarną kratę), koszuli i w krawacie. Dodam, że chodzę do gimnazjum . Chodzę tak ubrany już prawie rok i przyznam, że negatywnych opinii jest naprawdę niewiele. Co prawda jak idę korytarzem, wiem, że ludzie na mnie zwracają uwagę (potęguje też efekt moja wyprostowana sylwetka), ale akurat koleżanki zaczęły patrzeć na mnie w...korzystniejszy sposób . Negatywnie na ten temat wypowiadają się jedynie poprzecierane podkoszulki z liceów i tzw. metale (również wśród przedstawicielek płci pięknej).
No i mam wrażenie, że odkąd tak zacząłem do szkoły chodzić, część osób przełamała się do noszenia koszul i marynarek.
Czyżby typowi studenci prawa patrzyli mniej przychylnie na osoby ubrane elegancko niż... gimnazjaliści?
Jako ciekawostkę dodam, że jeden z moich kolegów stwierdził, że gdy on ubiera się "elegancko", to by podkreślić "ważność" jakiejś sytuacji. Oczywiście nie trzeba dodawać, że powiedział to przed egzaminami ubrany w garnitur po tacie, zapięty na oba guziki, bez krawata i w kwadratowych butach.