Witajcie,
Mam pytanie dotyczące prasowania i brązowych (spalonych?) plamek, które powstają na koszulach podczas prasowania. Zaczynają doprowadzać mnie do rozpaczy
1) Koszule prane są w 2-letniej pralce, bawełna 30. Standardowo. Proszek Vizir. Wieszane są następnie na plastikowej suszarce. Po wysuszeniu nie ma na nich żadnych plamek ani innych "nieprawidłowości".
2) Żelazko dopiero co wymieniłem na takie, z którym nikt z moich znajomych nie miał problemu - Tefal Ultimate Autoclean 300. Temperatura do prasowania jest odpowiednia, pokrowiec na deskę wymieniłem na nowy, wodę wlewam do żelazka tylko z baniaka (nie z kranu). Powierzchnia żelazka jest idealna.
Mimo to, zwykle na koszulach białych (albo białych w paski), tak średnio rzecz biorąc na co drugiej/trzeciej robią się te obrzydliwe plamy... Myślałem, że to może wina żelazka+pokrowca+wody, ale chyba nie. Nie mogę raczej dalej obniżyć temperatury prasowania, bo wtedy będzie to trwało bardzo długo i będzie uciążliwe.
Ktoś może też z tym walczył?