Skocz do zawartości

LudwigVan

Użytkownik
  • Postów

    10
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Osiągnięcia LudwigVan

Zwykły

Zwykły (2/3)

3

Reputacja

  1. Przeglądałem dziś ten temat, i widziałem, że kilka stron wcześniej ktoś pytał o paski Nato. Być może było to dawno i temat już został rozwiązany, ale akurat znalazłem ten link przed chwilą w moim facebookowym news feedzie i pomyślałem, że może się komuś przyda: http://www.paul-hewitt.com/Watches/Nato-Straps-20-mm:::19_22.html Sam zamierzam skorzystać, może zorganizujemy jakiś grupowy zakup?
  2. W nawiązaniu do tematu sprawiłem sobie mały (dosłownie) prezent mikołajkowy. Benchmade 482 - ostre maleństwo wykonane ze stali S30V, włókna węglowego i drewna. Nóż nie ma klipsa, który przy tym rozmiarze jest niepotrzebny gdyż nawet włożony do do kieszeni marynarki nie wypycha jej, a jego ciężar jest nieodczuwalny podczas poruszania się. Jego największą zaletą jest to, że nie straszy rozmiarem, a materiały, z których jest wykonany bardziej go klasyfikują jako akcesorium modowe niż broń. Różne noże noszę ze sobą od kilku lat i mogę powiedzieć, że zwykle jego wyjęcie i użycie przy innych osobach wiąże się z dość zachowawczą i niezbyt pozytywną reakcją i pytaniami w stylu "po co ci nóż?", "chodzisz z nożem po ulicy?". O ile na pierwsze pytanie dość łatwo odpowiedzieć gdy się wyręcza kogoś szarpiącego się z otwarciem jakiegoś opakowania, o tyle na drugie pytanie lepiej nie odpowiadać w ogóle. Polecałbym, aby ostrze do codziennego noszenia było jak najmniejsze i miało możliwie jak najmniej cech "taktycznych", tzn. proste, niepowlekane na czarno ostrze, rączka wykonana ze szlachetnego materiału (drewno, stal nierdzewna, masa perłowa, kość itp.). Większość folderów można sprawnie otworzyć jedną ręką, chociaż lepiej nie robić tego swoim najlepszym, wyćwiczonym ruchem chyba, że zależy nam na reputacji eleganckiego awanturnika.
  3. O tym nie trzeba mnie przekonywać. Przez jakiś czas miałem przyjemność mieszkać tam przy ulicy Szewskiej
  4. Od jakiegoś czasu chciałem odwiedzić Wrocław. Myślę, że to jest dobra okazja
  5. Dzisiaj nawet zmierzyłem czas - nie 20, a 12 minut Poza tym 40 minut trwało pierwsze golenie gdy jeszcze nie wiedziałem na co sobie można pozwolić trzymając kilkucalową żyletkę przy twarzy Wtedy okazało się też, że brzytwa nie była "shave ready" wbrew temu, co sugerował sprzedawca. Dopiero gdy nauczyłem się ją odpowiednio ostrzyć mogłem się za to odpowiednio zabrać i robić to sprawniej. Mi akurat nigdy nie zdarzyło się zaciąć brzytwą, ale to może dlatego, że właśnie na początku bardzo uważałem w zasadzie pamiętając tylko o tym, aby nie wykonywać żadnych poprzecznych ruchów. Albo po prostu miałem szczęście. Na pewno miałem ku temu wiele determinacji. Pamiętam, że nie mogłem się doczekać, aż odrośnie mi przynajmniej dwudniowy zarost żeby znowu móc się ogolić brzytwą. Aha... To jest dość ważne - na jakimś forum przeczytałem, że lepiej nie uczyć się golenia brzytwą na jednodniowym zaroście i tego też się trzymałem. Na szczęście w moim zawodzie niechlujny wygląd nie dość, że jest akceptowalny to nawet pożądany
  6. To była uwaga do postu Uxkulla. Twoja uwaga jest jak najbardziej słuszna W moim przypadku to właśnie dwie kobiety zostały poszkodowane. Widzę, że zamiłowanie do brzytew idzie w parze z zamiłowaniem do noży - swoje również trzymam w nienagannej ostrości i każdym można by się golić. No, może poza sztyletem SOG Pentagon, ale to raczej kwestia ergonomii a nie ostrości
  7. Ostatni obrazek pochodzi ze starego podręcznika dla balwierzy i opisuje w jakiej pozycji należy trzymać brzytwę (back hand, free hand) goląc klienta w określonych miejscach. Tym bardziej ciężko się według niego samodzielnie ogolić Goląc się samodzielnie polecam nauczyć się używania obu rąk. Od siebie w tym temacie mogę dodać, że golę się brzytwą już od dwóch lat i jestem bardzo zadowolony z efektów. Na początku golenie z włosem i pod włos zajmowało mi bardzo dużo czasu (ponad 40 minut), ale teraz jestem w stanie dokładnie ogolić się w czasie poniżej 20 minut. Nie jest to ani trudne ani niebezpieczne - przynajmniej dla samego golącego, jednak ciekawscy goście mogą czuć potrzebę organoleptycznego sprawdzenia ostrości brzytwy, co zwykle kończy się koniecznością ich opatrywania. Dlatego też nie polecam zostawiania brzytwy na widoku w łazience. Ostatnio postanowiłem również spróbować golenia brzytewką na połówki żyletek i muszę stwierdzić, że jest to akceptowalna alternatywa dla tradycyjnej brzytwy, szczególnie w podróży - dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą pasa do polerowania. Minusem jest prawie dwa razy krótsze ostrze, przez co golenie wymaga większej ilości ruchów. Dla bardziej zaawansowanych użytkowników, zarówno do maszynek jak i brzytewek, polecam żyletki Feather. Są dość drogie (ok. 20 zł za 10 sztuk), ale ich ostrość naprawdę budzi respekt.
  8. Moja propozycja: Herring Stratford. Kupione na wiosnę, przeczekały prawie całe upalne lato w szafie.
  9. Załączony artykuł znam bardzo dobrze i nigdy nie rozpoczynam listów ani e-maili skierowanych do pojedynczego odbiorcy od "Witam" (zwykle używam formy "Szanowny panie doktorze/profesorze" - podług tytułów naukowych - za wyjątkiem magistrów, wówczas poprzestaję na "Szanowny Panie"). Z jakiegoś powodu taka forma przywitania się na forum wydała mi się stosowna. Rozumiem, że Bartek jako osoba o dłuższym stażu na forum poczuła się obrażona niczym profesor Bralczyk witany przez studenta. W takiej stytuacji najmocniej przepraszam.
  10. Witam wszystkich! Forum przeglądam już od jakiegoś czasu, ale dopiero niedawno postanowiłem aktywnie się na nim udzielać. Zapewne już w najbliższych dniach zacznę pytać bardziej doświadczonych elegantów o rady i jestem pewien, że z Waszą pomocą uda mi się poprawić swój wizerunek Pozdrawiam!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.