Skocz do zawartości

amili

Użytkownik
  • Postów

    13
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez amili

  1. Chodziło mi nie o przypadki, kiedy te zapożyczenia są konieczne - bo np nie ma odpowiednika polskiego (np. w branży IT itd.), ale wtedy kiedy odpowiednik jest, a my wybieramy mimo to zapożyczenie. Denerwują mnie trochę napisy w stylu sales. Albo jeśli ktoś mówi shopping zamiast zakupy. Myślę, że takie zapożyczenia w tych sytuacjach trochę zubażają nasz język, bo niektórzy (mówię tu przede wszystkim o młodych) nie są w stanie już powiedzieć nic innego niż cool, trendy itp. A przecież język jest częścią naszej kultury, stosunek do niego świadczy o nas samych. Nie chodzi mi o to, żeby zupełnie wyzbyć się zapożyczeń, ale moim celem jest pokazanie, że bywają przypadki, kiedy są one zbędne. Wiele można powiedzieć o Francuzach, ale nie to, że wstydzą się swojej kultury, historii (choćby mówienie przede wszystkim o ruchu oporu podczas II wojny światowej). Znajduje to odzwierciedlenie w ich podejściu do języka. Natomiast podejście niektórych naszych polityków do kwestii polskości, do naszej historii jest skrajnie inne.
  2. Na szczęście tym razem się pomylił, trochę pokory go to pewnie nauczyło. Zmieniając nieco temat, ostatnio zastanawiałam się nad kwestią zapożyczeń w języku polskim. A mianowicie, czy nie zaśmiecają one naszego języka. Nawet w dziedzinie ubraniowej się pojawiają - choćby poszetka (z francuskiego pochette). Jednak chodzi mi też o polszczyznę ogólną, w której coraz częściej pojawiają się zapożyczenia, przede wszystkim z języka angielskiego. Np. zamiast zakupy - shopping. Jeśli chodzi o inne języki, np. francuski, jakoś mnie to nie razi, być może dlatego, że mam jakąś "wrażliwość" francuską i szczególne upodobanie do tego języka. W każdym razie, w pewnych sytuacjach zapożyczenia są konieczne - przede wszystkim, jeśli nie ma polskiego odpowiednika. Oczywiście, ktoś mógłby się uprzeć, że można by go stworzyć, ale prawda jest taka, że łatwo pewnie by się nie przyjął. We Francji, gdzie bardzo dbają o czystość języka i uchronienie go przed anglicyzmami, próbowano zastąpić słowo e-mail, wyrazem courriel (courrier electronique). Chyba nie przyjęło się to zbyt dobrze. W każdym razie zapożyczenia bywają potrzebne, ale jeśli można z powodzeniem użyć polskiego odpowiednika, to po co używać angielskiego? Bo to jest cool? Możemy bardziej uogólnić pytanie - co Waszym zdaniem zaśmieca jeszcze polszczyznę? Ja bym tutaj wymieniła przekleństwa - niestety, ale używają ich już coraz młodsze dzieci.
  3. amili

    Dobrze ubrana kobieta

    Pewnie dlatego, że na co dzień stał się niepraktyczny (tak jak i długie suknie). Jak się tak mocno ścisnęło, to trudno było zapewne oddychać. Oczywiście talia jak u osy, ale i teraz są sposoby na jej podkreślenie, znacznie wygodniejsze niż gorset
  4. Co do klasyki, to mnie bardzo ujęło "Quo vadis".
  5. amili

    Dobrze ubrana kobieta

    Może i ja się wypowiem, jak to wygląda z punktu widzenia kobiety Klasykę utożsamiam z ubraniami, które przywodzą na myśl kobietę, które są nieodłącznie z nią związane. Fakt, że my praktycznie teraz nosimy wszystko, także to, co kiedyś było zarezerwowane tylko dla mężczyzn (vide spodnie). Jednak to, co jest klasyczne - przynajmniej w mojej opinii - to sukienki i spódnice. A wśród nich z pewnością mała czarna, która jest - powiedziałabym - uniwersalna. I to od doboru dodatków do niej zależy, co z niej stworzymy. Szpilki również są bardzo kobiece, aczkolwiek prawdą jest, że są dużym wyzwaniem dla naszych stóp. Teraz pytanie, czy obowiązują jakieś zasady, których trzeba przestrzegać... Pewnie, że tak, o ile chcemy dobrze wyglądać. A muszę powiedzieć, że w przeważającej mierze tak jest, choćby po to, aby wam się podobać (choć jeśli chodzi o mnie, ja po prosu lepiej się czuję, kiedy dobrze i starannie się ubiorę, poza tym to dodaje też pewności siebie). To co tutaj napiszę to pewnie truizmy, ale warto o tym wspominać.. Elegancja kobiety w dużej mierze polega na tym, aby dobrała odpowiednio ubranie do figury - tzn. podkreśliła tym samym swoje atuty, a ukryła wady. Widziałam kiedyś taki koszmarek w programie o metamorfozach "Jak się nie ubierać" (swoją drogą, tak poza tym, ten program spełnia swoją funkcję). Kobieta miała naprawdę krótkie i grube nogi, poza tym była raczej niska. A dobrano jej botki na szpilce. Efekt był taki, że jej łydki wyglądały jak dwa balerony. Kluczową sprawą jest podkreślenie talii, wtedy mamy właściwe proporcje. Ja zauważyłam, że jak robię zakupy, to chyba instynktownie podobają mi się ubrania, które podkreślają talię. Jeśli chodzi o mnie, uwielbiam różnego rodzaju żakiety, które również można zestawić z wieloma rzeczami. Wydaje mi się, że nie potrzeba wielu ubrań - również u nas - aby stworzyć fajne zestawy na różne okazje. Np. biała bluzka - kolejny uniwersalny element garderoby,więc nie tylko na egzaminy Choć to prawda, że jako kobieta często stoję przed dylematem, w co się ubrać. A szafa pełna ubrań, w dodatku jeszcze nie wszystkie noszę. Bywa i tak, że naprawdę ładnej sukienki nie założę po raz kolejny (szczególnie w bliskim odstępie czasu), no bo prostu nie wypada. Tak chyba też kobiety często podchodzą, dlatego kiedy zbliża się jakaś impreza, wesele itp., chodzimy na zakupy, aby znaleźć coś, co by nam pasowało i żeby wyglądać najlepiej ze wszystkich innych kobiet Inną sprawą jest pokazywanie ciała. W mojej opinii, jako kobiety wierzącej, nie należy być przede wszystkim wyzywającą (a propos, samo spojrzenie pożądliwe na kobietę jest już grzechem). Poza tym pokazanie zbyt wiele nie zostawia już pola do wyobraźni. A co Wy o tym myślicie, Panowie? Nie należy też przesadzać i chodzić w byle workach po ziemniakach. Po prostu trzeba być kobiecą, seksowną (kiedy trzeba), nie wyglądając jak - nie przymierzając - "szczęśliwa córa Koryntu". Tylko, że w takim przypadku o elegancji już nie ma mowy, bo zostaje sama wulgarność i staranie się na siłę - a i tak nie wychodzi.
  6. Może i ja się wypowiem. Jedną z moich ulubionych książek jest "Madame" Antoniego Libery. Wspaniały klimat, mnóstwo nawiązań do literatury francuskiej i słowa, które mienią się znaczeniami. Z innej bajki - zamierzam też wkrótce przeczytać "Misję Wallenberga"; interesuje mnie tematyka żydowska, ale jak dotąd raczej bywały to wspomnienia (vide Ligocka).
  7. Dodam jeszcze tylko, że swego czasu problem nagłośnił Michał Rusinek, sekretarz śp. Wisławy Szymborskiej Co do tematu, wspomniałabym jeszcze o poprawności interpunkcyjnej i ortograficznej. Skoro przestrzegamy pewnych zasad w ubiorze, powinniśmy też pamiętać o zachowaniu zasad ortografii i interpunkcji.
  8. amili

    Muzyka dla naszych uszu

    A ja mam licencjat z filologii romańskiej, ale dalej już nie kontynuowałam
  9. amili

    Muzyka dla naszych uszu

    A znasz francuski? Jeśli chodzi o francuski, to dzięki wakacjom z koleżanką odkryłam też Florenta Pagny. I Johnny'ego Hallyday (byłyśmy na jego koncercie). Ale nie przebiją Francisa
  10. amili

    Muzyka dla naszych uszu

    Z mojej strony polecam Francisa Cabrela . Jestem między innymi fanką muzyki francuskiej, a bez tego Pana to nie potrafię się obejść
  11. Witam wszystkich, o forum dowiedziałam się od mojego chłopaka, może się ujawni
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.