Aż mi głupio się przyznać, jak Was czytam. Przetestowałam na sobie dezynfekcję butów przy pomocy formaliny i to w możliwie lekkomyślnym wydaniu. Mocno nasączony płatek kosmetyczny położyłam wewnątrz buta - w worku. Stężenie formaliny i reszta przebiegu wg instrukcji. Następnie buty i kapcie, kilka par, poleżały sobie 3-4 dni luzem na balkonie i sięgnęłam po pierwszą parę. Tego dnia pojawiły mi się objawy jakby zatrucia pokarmowego, z tą różnicą, że bez urazu do jakiegokolwiek typu jedzenia; bół, ciążenie żołądka, zupełny zanik apetytu, silne nudności, ogólne fatalne samopoczucie. Nie skojarzyłam tego z formaliną. Następnego dnia trochę się już poprawiało - ale do kolacji właściwie nic nie jadłam (ok, sucharki z rumankiem). Kolejny dzień dobrze a potem - sięgnęłam po kapcie również dezynfekowane formaliną. No i powtórka z rozrywki; tym razem doszedł silny ból i jakby pieczenie - palenie w żołądku. Czytam, że opary formaliny mogą powodować oparzenia żołądka - nie mieści mi się w głowie w jaki sposób mogło to na mnie na tyle intensywnie podziałać; czy to opary unoszące się pod wpływem ciepła czy w jakiś sposób poprzez skórę toksyna może oddziaływać na żołądek? Lekarka, z którą się konsultowałam nie widzi drogi skóra - żołądek. Mi też nie wydaje się to szczególnie logiczne. Tak czy siak; przestrzegam przed tą metodą a tymbardziej brakiem rozwagi w jej stosowaniu.