Piotr12
Użytkownik-
Postów
13 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Osiągnięcia Piotr12
Zwykły (2/3)
1
Reputacja
-
Jako źródło warto mieć laptopa z dostępem do możliwie bezstratnego źródła (flac, alac) czy z pełnym kontem w Wimpie itd. Lapka z foobarem czy innym dobrym portem do plików bezstratnych (głównie chodzi o sterowniki) podłączamy usb z przetwornikiem: http://www.q21.pl/myryad-z20.html lub http://www.q21.pl/rega-dac-r-3.html a to z kolei podłączamy do wzmacniacza i tutaj jest już bardzo duży wybór. Powyższe przetworniki są bardzo udane, spokojnie wykorzystają solidny wzmacniacz i kolumny. Warto poszukać i krajowych rozwiązań np. http://www.baltlab.pl/ http://www.harpia.pl/page/pol/first.html http://www.esa.com.pl/katalog.htm czy brytyjskie nieźle brzmiące rozwiązania http://www.q21.pl/rega-elex-r.html http://www.q21.pl/quad-elite-integrated.html czy ciekawa konstrukcja cyfrowego (rzeczywiście a nie opartego na scalakach) wzmacniacza http://www.sklep.megahz.com.pl/lyngdorf-sdai-2175-autoryzowany-dealer.html lub ewentualnie kombinacja norweska czyli wzmacniacz stereo z wbudowanym przetwornikiem: http://www.q21.pl/hegel-h80.html albo jeszcze inaczej - kombinacja Creeka cd z przetwornikiem z zewnętrznymi wejściami i usb http://www.sklep.megahz.com.pl/creek-evolution-50cd.html oraz do kompletu wzmacniacz http://www.sklep.megahz.com.pl/creek-evolution-50a.html i do tego kolumny Epos świetnie dopasowane impedancją i charakterystyką: http://www.sklep.megahz.com.pl/epos-elan-30-nowosc-cena-za-pare-dostawa-i-kable-gratis.html Jest wiele możliwości. To co powyżej pasuje do klasyki, kameralnej akustyki i wokali, nieco mniej jazzu. Reszta i tak zrobi duże wrażenie. Dobry sprzęt potrafi świetnie przekazać pracę muzyków, proporcje, technikę ich gry. Oczywiście przy dziadostwie bardziej je uwypukli, wraz ze złym nagraniem (dlatego laptop jest tutaj dobrym źródłem, przy kiepskich nagraniach można się ratować korekcją).
-
http://dzienpozniej.blogspot.com/2014/02/wanna-z-kolumnada.html Warto sobie przeczytać książkę. Dużo o problemach jw. jest w magazynie Izby Architektów RP "Zawód: Architekt" (rozsyłany do członków). Problem jak zwykle - mało kogo to obchodzi. Jest prezydencki projekt ustawy o kontroli nad reklamami w przestrzeni publicznej ale podejścia to nie zmienia. To raczej leczenie objawów niż próba wejścia w przyczynę, m.in. odpowiedzialność za przestrzeń publiczną.
-
Przed wojną był raczej tynk mineralny z pigmentem, teraz pewnie styropian i malowany akrylem tynk cienkowarstwowy. Niby nic a robi różnicę
-
To trochę takie zamknięte koło. Planowanie przestrzenne jest bardzo ogólne i tworzone na małe obszary bez kontekstu (bo takie zlecenia idą z samorządu), nie ma też procedur/instytucji na bieżąco prowadzących politykę przestrzenną (są uchwały rady miasta i koniec), architekci dali też sobie kiedyś (za PRLu) wejść na głowy wytycznym i polityce (no, nieco inne realia) i po zmianach systemowych zamiast się zebrać do kupy i odbudować rzemiosło a nie normatywy dali się wpędzić w wyrobnictwo dla inwestorów. Nawyki społeczne też robią swoje - klienci z reguły mają już jasną wizję i propozycje architektów traktują jako jakiś atak na nich etc, próby uregulowań lokalnych starsi określają jako "komunę". Skądś wzięła się największa w Europie popularność gotowych dokumentacji projektowych robionych w kompletnym oderwaniu od lokalizacji, jako towar tworzonych pod to co schodzi czyli wizje klientów (często nieprzemyślane i pełne błędnych założeń). Do architekta idzie się najczęściej nie po to żeby kupić usługę i współpracować ale załatwić podpis pod gotowy pomysł, izby branżowe nie kontrolując należycie działalności swoich członków przyzwalają na różne kocopoły. Ludzie nie płacą za wiedzę i doświadczenie, na uczelniach przestaje się więc zwracać na to uwagę (choć poziom jest różny, najlepiej architektury uczą w Gliwicach, to naprawdę wysoki poziom). Jeszcze raz odsyłam do "Wanny z kolumnadą" Springera. Architekt nie jest potrzebny do zaprojektowania kolorystyki - to robią panie - sekretarki i żony. Lepiej jest w młodszych pokoleniach - najgorzej jest ze starszymi osobami którzy pamiętają "stare czasy". Wraz ze zmiana pokoleniową coś się jednak zmienia, coraz więcej miast sonduje możliwość prowadzenia polityki przestrzennej ale... opór społeczny jest duży (bo to wkracza w dysponowanie gruntami i obiektami, zmiany w parcelacjach i funkcji terenu etc.). W sumie wszyscy zrobiliśmy sobie to co widać na co dzień. Zarówno architekci jak władze lokalne, klienci, system edukacji powszechnej, kultura stanowienia prawa, regulacje krajowe etc bo to wszystko jest powiązane.
-
Ostrożnie z białym, to że obiekt jest niewielki nie oznacza że inwestor ma mało środków, w Szwecji, Danii i Norwegii wiele bardziej majętnych osób w kraju pozuje na średnich-średnich i takie płaca podatki kiedy dochody w różny sposób wyprowadzają za granicę. Stąd wycyzelowane małe obiekty skandynawskie gdzie wkład pośredni nieraz przekracza miliony Euro a utrzymanie też kosztuje (ludzie do sprzątania, utrzymanie elewacji etc.). Ciekawsze i bardziej praktyczne są rozwiązania holenderskie, to kraj świetnej urbanistyki i architektury (chyba europejska czołówka, Niemcom do nich daleko). Haga, bezpośrednie sąsiedztwo starej zabudowy, kwartał zabudowywany od lat sześćdziesiątych: http://farm7.staticflickr.com/6104/6225647805_2e4b9ce766_o.jpg i to samo od strony starej zabudowy: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/82/A_square_in_the_center_of_the_Hague.jpg/1280px-A_square_in_the_center_of_the_Hague.jpg Amsterdam, Stokerkade - nowa zabudowa w starej dzielnicy portowej pomiędzy starymi zabudowaniami a nowoczesną architekturą powojenną. http://farm1.static.flickr.com/34/114662009_68ea689f1b_b.jpg http://farm2.static.flickr.com/1409/543684323_ef6f51bf23_b.jpg http://farm1.static.flickr.com/142/321671464_ffd9ecd057_o.jpg Biura Unilever pośród XIX/XX wiecznej zabudowy portowej http://i17.photobucket.com/albums/b59/beatax/3351165293_9e47d96cb4_b.jpg Holenderski ekspresjonizm przed i po I wojnie światowej http://img.photobucket.com/albums/v732/Amsfan/P10407851A.jpg?t=1238454255 http://img.photobucket.com/albums/v732/Amsfan/P10509091A.jpg?t=1238453175 http://img.photobucket.com/albums/v732/Amsfan/P10409161A.jpg?t=1238456569 http://img.photobucket.com/albums/v732/Amsfan/HoekBanstraat-JJViottastraatA.jpg?t=1238456931 http://img.photobucket.com/albums/v732/Amsfan/P10509211A.jpg?t=1238457045 http://img.photobucket.com/albums/v732/Amsfan/P10503361A.jpg?t=1238789713 http://i17.photobucket.com/albums/b59/beatax/DSCN3802a.jpg Jak widać da się ciekawie budować z prostych środków - cegła, beton i drewno (stolarka). Oczywiście dzisiaj trzeba lepiej docieplić ale po to są ściany trzywarstwowe. Ekspresjonizm holenderski nosi cechy pojęcia elegancji w XX wieku. Odpowiednia forma, proporcje, funkcja i materiały. Podobnie jak dobry garnitur, może nie na miarę ale taki że warto się odziać i niczego mu nie brakuje. I z takimi realizacjami jest w Polsce najtrudniej, pojawiają się takie propozycje w konkursach ale do realizacji najczęściej nie dochodzi. To chyba jeszcze nie ten poziom myślenia o przestrzeni miejskiej i zabudowie jako takiej.
-
Bo to trudny temat, szczególnie przy ogólnych planach i braku kultury zabudowy (bo to się tworzy przez pokolenia). Przykład pozytywnej plomby, projekt wygrał w konkursie deweloperskim (nieco ustawiony ale sam konkurs wyłonił parę ciekawych pomysłów): http://www.skyscrapercity.com/showpost.php?p=103972866&postcount=2 Nieco ciężki, przypomina północnoniemieckie realizacje ale na poziomie i nie ma ewidentnych wad.
-
Taka propozycja, niezła architektura. http://deweloper.calbud.com.pl/Media/Obrazy/Realizacje/Wisniowy-Sad-Szczecin/Wisniowy-Sad-30.09.2013 Cena 5300-5600 za metr do negocjacji. Wykonawca bardzo sensowny (no, jeden z 3 najlepszych w Szczecinie), dobry projekt. W tym samym mieście coś takiego: http://porady.domiporta.pl/poradnik/1,126921,12487731,Ul__Krzywoustego__Rozowa_kamienica_zabiega_o_legalizacje.html Deweloper zmienił rozwiązania w trakcie budowy, "urozmaicił" elewację, dobudował kondygnację w górę (cofniętą do fasady z ulicy), projekt i tak był do dupy ale twórczo myśl rozwinięto i budynek jest już słynny, brał udział w głosowaniach na "określone nagrody" w sieci. To samo miasto.
-
No to jesteśmy wśród gentlemanów.
-
Ja tam popieram w pełnej rozciągłości. Ręce w górze, jak plenum ustali
-
Ciekawe jest to że jakieś 85-90% budynków jednorodzinnych jest realizowanych w oparciu o projekty gotowe, prawo do adaptacji takich projektów posiadają również budowlańcy konstruktorzy z ograniczonymi uprawnieniami architektonicznymi (obiekty małe i jednorodzinne na bazie projektów typowych). W praktyce większość domków projektują nie architekci ale budowlańcy adaptując wcześniej kupiony przez klienta gotowiec (tj. ani budowlaniec ani architekt adaptujący nie mieli wpływu na wybór projektu). W Polsce jest największa w Europie ilość gotowych projektów w obiegu. Ja rozumiem że cena ma znaczenie ale cena projektu niekoniecznie równa się niskiej cenie wykonania i utrzymania... To trochę tak jak z dobrze wykonanymi butami derby - z reguły klient kupi coś poniże 200 zł i później narzeka, albo wyciągnie je dwa razy w roku albo, jeżeli nosi je częściej, rozkleją się po sezonie. Do tego niewygodne ("jak można w czymś takim chodzić? porąbane to buty!"). Podobnie jest w Polsce z projektami. Ciekawe jest to że obserwowana w ostatnich latach pewna poprawa formy (mniej gargameli) nie wynika ze zmiany oczekiwań estetycznych ale z przyczyn ekonomicznych - prostsza bryła jest tańsza w utrzymaniu. O ile można się ubrać i to jest mniej więcej zarezerwowane do danego człowieka który w danym miejscu bywa (włącznie z aladynkami i workowatymi marynarkami) to z architekturą jest niestety gorzej bo to widać przez cały czas i nieustannie wpływa na okolicę. Dla przykładu ul. Tymiankowa w Bezrzeczu pod Szczecinem, przejeżdżając tam - po prostu mnie zamurowało http://c.wrzuta.pl/wi5114/3305f37a0023f9585283c44a/hacjendy I ofiary żyją w otoczeniu, mam wrażenie że ktoś wyrosły w podobnym sąsiedztwie będzie miał podobne spojrzenie na pewne sprawy tj. podobne do inwestora który nazywa się "Eurocapital Groszak". Autentyk. W okolicy działa pewne biuro wyrobników produkujących wydumki jw. - obstawiają jakieś 30% zleceń, to praktycznie fabryczka. Są tani i szybcy. Jak buty od Turka. Są w kraju nieźli architekci, niemało takich na poziomie dobrej architektury europejskiej, z klientami są problemy, stosunkowo najlepiej jest w budownictwie instytucjonalnym, gorzej w handlu i mieszkaniówce. Parę z obecnego kanonu rzemiosła (aczkolwiek, niestety, bez znaczącego przełożenia na oczekiwania większości klientów): http://www.medusagroup.pl/ http://www.kwkpromes.pl/ http://www.jems.pl/ http://www.mbarch.pl/pl/ jest tego więcej, warto poszukać. A następnie rozejrzeć się wokoło. Da się ale trzeba chcieć, nieco poczytać i szerzej, z dystansem patrzyć na różne sprawy, także na własne kompleksy.
-
Ciekawy przykładem jest osiedle Millenium w Katowicachhttp://www.bryla.pl/bryla/1,85301,9446924,KATOWICE__Millenium_zespol_budynkow_wielorodzinnych_,,ga,,3.html - nagrody za projekt, artykuły w europejskich pismach po czym... do dzisiaj brak klientów na wiele lokali. I bądź mądry we własnym kraju.
-
Znamy znamy. Jak to zwykle w Polsce inwestor wie lepiej a projektantów bez zleceń wielu Dodając brak planów zagospodarowania i nie tak rzadką praktykę kupowania warunków zabudowy od miasta mamy rynek inwestora z małym udziałem projektanta. Polecam książkę "Wanna z kolumnadą" http://lubimyczytac.pl/ksiazka/136858/wanna-z-kolumnada-reportaze-o-polskiej-przestrzeni , może autor nie jest specjalistą ale wychwycił wiele patologii (jak np. to że kolorystykę na osiedlach "projektują" sekretarki prezesów spółdzielni etc). Sytuacja podobna co z garderobą - brak świadomego popytu - królestwo łatwych produktów.
-
Oczywiście że można wejść na portale/fora specjalistyczne. Problem w tym że o ile w niszach coś się dzieje to trudno wyłowić coś w rodzaju szerszej grupy społecznej która tworzy język i styl na poziomie. To się też zmienia ale powolutku, na pewno szybciej tam gdzie łatwiej osiągnąć stabilność finansową. Jest to pewnym problem przy muzyce klasycznej - wielu utworów można słuchać z satysfakcją bez pewnej bazy kulturowej ale dopiero ona daje pełny odbiór jak i możliwość docenienia wykonawców. Forum muzykologów i branżowe będzie zamknięte i martwe bez przełożenia na resztę społeczeństwa. Podobnie jak z butami - ktoś nie potrafiący ocenić wykonania czy nie wiedzący mniej więcej gdzie powinno trzymać a gdzie luz, na ile powinien był elastyczny a sztywny (uwzględniając typ, skórę etc.), ten w większości przypadków kupi niedobrane buty i później będzie narzekał. Trochę jak na wielu krajowych salach koncertowych - pozorowanie pracy w orkiestrach i traktowanie słuchających jak baranów nie jest przyjmowane chłodem czy odrzuceniem ale standardem - oklaskami jak zwykle. Z jednej strony zdolni nie mają tam czego szukać tak więc środowisko lokalne nie może się więc wzbogacić o interesujących muzyków. Z drugiej strony ignoranctwo ogółu prowadzi do patologii instytucjonalnej - śmiesznych budżetów i wynagrodzeń, na ogół miernego instrumentarium oraz związanych z tym kolejnych następstw. Produkt bez klienta nie istnieje a klient nieświadomy daje miejsce złym wytwórcom, tak w kulturze, rzemiośle i produkcji przemysłowej. I z tym się w gruncie rzeczy zmagamy - dla kogo w Polsce produkować żeby zarobić. Bez odbudowy stabilnej grupy klientów wiedzących czego chcą i czego oczekiwać po cudzej pracy niewiele się zmieni. Zmiany są ale powolne, powolutku, może za parę pokoleń będą już znaczące STABILNE grupy wiedzące co to jest wspólny interes, realne sprawy publiczne, dobra architektura i alkohol, za co warto zapłacić etc. To nigdy nie będzie większość czy połowa ale już co piąty - to już jest średnia europejska (bo i w Europie Zachodniej jest baaardzo różnie; ach te wschodnie landy b.NRD krawaciki i hubsch koszule ). Na razie klasyczna garderoba męska to w Polsce dość hermetyczny temat. Może inaczej to wygląda z Warszawy... Koordynacja kolorystyczna - o ile można o tym porozmawiać z kobietami to w męskim gronie poza nielicznymi przypadkami to kompletny kosmos (fakt, u architektów jest lepiej ).
