Szanowni Panowie, jako kobieta jestem przypadkowym gościem na tym forum... szukając namiaru na dobrego złotnika trafiłam na wątek poświęcony biżuterii i choć czas Waszej dyskusji dawno minął, postanowiłam zabrać głos, bo temat wydaje mi się ponadczasowy...:-) Chciałam więc wyrazić swoje szczere ubolewanie faktem, iż większość szukających biżuterii młodych mężczyzn ma bezwarunkowy odruch kupienia pierścionka -zaręczynowego lub ślubnego, bo to pierwsza na ogół okazja takiego zakupu-w KOSZMARNYCH- nie boję się tego słowa-głównych jubilerskich sieciówkach i wszyscy wiemy, o których mowa. Teraz spróbuję uzasadnić moje zdanie: 1) biżuteria tam jest ze sztancy, wycinana maszynowo w Chinach z -jak ja mówię- "złotej blachy falistej na metry". Designersko toporna, słabej jakości- zarówno w kwestii materiału, jak i wykonania. 2)W razie jakichkolwiek problemów procedura reklamacyjna przypomina drogę przez mękę - wiem, bo trzy lata walczyłam o wymianę złotego łańcuszka, który był tak źle zrobiony, że po miesiącu nie nadawał się do noszenia, szczegóły są tu nieistotne, chodzi o tryb załatwiania reklamacji i sposób traktowania klienta. 3) w salonach tych pseudo eleganckich firm obsługa przeważnie robi łaskę, że pracuje i obsługuje. Być może jest to syndrom z filmu "Pretty woman",otaksują cię z wyglądu nim zdążysz otworzyć usta, generalnie albo "ugrzecznieni subiekci" albo opryskliwi aroganci.Stany pośrednie trafiają się rzadko i myślę,że to wina pracodawców, bo sprzedawać taki towar trzeba umieć.
Osobiście omijam te sklepy wielkim łukiem także dlatego. Pewna sieciówka w Galerii Mokotów w Warszawie w tym celuje....
Zaznaczam,że to moje osobiste doświadczenia, dotyczące dwóch głównych potentatów na rynku, mam również bardzo miłe zaskoczenia i ulubiony sklep jubilerski, także w Galerii Mokotów, do którego zaglądam czasem wręcz aby chwilę pogadać z przemiłym właścicielem (!) i sympatycznymi sprzedawczyniami.
Niemniej wniosek ogólny mam taki: po pierwsze nie bójcie się przepięknej starej biżuterii, której w tej chwili jest mnóstwo i jest czasem za pół darmo. Jeśli boicie się aukcji w internecie, przejdźcie się po antykwariatach, lombardach sklepach z używaną biżuterią.Wasze Panie na pewno nie pogardzą pierścionkiem "z historią", starej roboty, często z pięknymi starymi kamieniami. Ślady noszenia tylko wzbogacają "legendę" takiego drobiazgu. Trzeba stworzyć modę(?) na starą biżuterię, która na świecie jest dużo bardziej doceniana, niż u nas.Kiedyś pierścionki robili ludzie, dziś robią maszyny. Do chińskiego produktu z taśmy nie da się przypisać żadnej rodzinnej historii:-) A dodatkowo: będzie taniej, naprawdę.
Po drugie: doceniajmy piękno rękodzieła i promujmy je.Nie dawajmy wciąż zarabiać pośrednikom i chińskim fabrykom, zlećmy wykonanie pierścionka staremu złotnikowi, póki tacy jeszcze istnieją. Albo zdolnemu plastykowi. Każda MYŚLĄCA kobieta doceni fakt, że facet włożył trochę wysiłku w zdobycie czegoś unikalnego,wymyślonego specjalnie dla niej.Pójść do Kruka i kupić modnego gotowca potrafi każdy głupi...:-)
Wybaczcie długi post, ale temat wyjątkowo dużo emocji we mnie wzbudził.Wszystkich Panów pozdrawiam.