Velahrn - Odpowiadając na Pana pytanie, niestety nie byłem na takich ślubach. Jednak to wynika ze świadomości ludzi i ich priorytetów. Zgadzam się z Panem, że dobrze dobrany garnitur jest lepszy niż dobrany źle.
pirat - Wszystko jest względne, dla jednego najważniejszy jest ślub i małżonka dla innego inne okazje. Gdyby każdy miał taki sam pogląd byłoby nudno. Czytał Pan niedokładnie mój poprzedni post, ponieważ nie zasugerowałem aby pan młody na weselu był we fraku lecz smokingu (z racji na obyczaje, klasę społeczeństwa, byłby overdressed).
Wyjaśniam co mam na myśli. Oczywiście głównym problemem przy podejmowaniu takich decyzji są fundusze. Każdy chciałby mieć przecież dużą kolekcję garniturów, butów, zegarków itp. lecz niestety często nie można sobie na to pozwolić. Czy nie zgodzicie się może ze stwierdzeniem, że dziś w znacznej mierze śluby i wesela robi się ponad stan, obficie zastawiony stół, wynajęta najlepsza sala/hotel/dwór biesiadny w okolicy i jednocześnie zapomina się o samym sobie ubierając garnitur który przyda nam się jeszcze do innych okazji. Uważam, że to do siebie nie pasuje. Osobiście licząc się z kosztami wolałbym zaprosić kilku gości mniej (typu kuzyn wuja babci) i jednocześnie być odpowiednio ubrany.
Wszak przypominam, zgodnie z wcześniejszym postem. W przypadku gdy robimy skromny ślub i wesele, a panna młoda ma skromną suknię wtedy nie wypada zakładać żakietu aby nie być na pierwszym planie i w takiej sytuacji najlepszy jest klasyczny garnitur. Podsumowując licząc się z kosztami najważniejszy jest złoty środek i nie zapominajmy o sobie, w dniach swojego ślubu za ważniejsze uznając dobro gości.
Przepraszam, za zejście z tematu głównego. Wracając do wątku głównego zamiast krawatu możemy nosić fular (do rozpiętej koszuli) jednak osobiście uważam, że jest on odpowiedni dopiero dla mężczyzn po 40 roku życia, wtedy fular nabiera smaku. Mucha w stroju casual dodaje osobowości, kształtuje pewien styl, ewidentnie przyciąga wzrok więc uważam, że ubierając muchę casual powinniśmy kształtować własny styl tzn. w znaczącej mierze zrezygnować z krawatu na korzyść muchy. Wcześniej wymieniony plastron nie za bardzo potrafię sobie wyobrazić w komplecie z marynarką, nawet najbardziej elegancką. Pozostaje więc w moim odczuciu jedynie krawat bądź jego brak i próba zastąpienia poszetką.
Pozdrawiam,
Marek Ziółkowski