Chciałbym przestrzec wszystkich przed jakimikolwiek zakupami czy składaniem zleceń na krawaty lub muchy szyste na miarę u właściciela w nonchalant.pl - Przemysława Dziubka, czy w ich sklepie stacjonarnym przy Marszałkowskiej 27/35.
Poniżej fakty.1. Krawat z dostarczonego przeze mnie jedwabiu satynowego oddał uszyty w sposób niezgodny z zamówieniem złożonym w sklepie i spisanym przez pracownika. Miał nie tylko inne wymiary, ale także został krzywo wykrojony i asymetrycznie. A wszystko to, mimo że zwracałem kilkukrotnie uwagę, by dbać o symetrię!2. Mucha została po prostu zszyta na kolanie – krzywo i wręcz po chamsku zaprasowana. W zamówieniu określałem, że ma być bardzo mięsiste wypełnienie, a do niej nie włożono nic! Nić łącząca części jedwabiu była widoczna. Poza tym była biała (!), a nie w kolorze beżu lub zbliżonym do koloru tkaniny, mało tego – zszyta luźno, że nić sama tworzyła pętelki. Coś takiego występuje w podstawówce, gdy dzieci uczą się szyć na lekcjach prac ręcznych/plastyki.Wykonanie krawata, muchy i poszetki – poza wyżej wskazanymi błędami w wymiarach, konstrukcji itd. – cechowała ogromna niechlujność i krzywizny, gołym okiem, niewpatrującym się nawet, widoczne!Porażające jest to, że ktoś bez wiedzy i umiejętności wykonuje coś takiego. Mało tego! Przemysław Dziubek oddaje to zlecającemu i imputuje mi próbę wyłudzenia (tak!) mojego materiału zniszczonego przez nonchalant.pl, gdy zażądałem zwrotu zniszczonego MOJEGO jedwabiu.Stosuje zabiegi retoryczno-kupieckie, jak drobny domokrążca w początku kapitalizmu w Polsce, wkłada w usta adwersarza słowa, uprzednio je lekko przebiegle modyfikując w swej quasi argumentacji, takie jakie jemu są potrzebne do wmawiania nieprawy.Swoje zabiegi próbuje nobilitować określeniami „umowa dżentelmeńska” :).Ponadto:--> zgubił materiał przekazany na próbę, który miał być skierowany do osoby szyjącej krawat i muchę, przez co musiałem zmienić typ jedwabiu --> ciągle przekładał termin realizacji – przez 3 miesiące nie mógł uszyć 2 małych akcesoriów - albo odpowiedzi po 1-2 tygodniach albo "mejl zaginął"--> próbował – po wszelkich ustaleniach – jeszcze podnieść znacznie cenę, co nie przeszkadzało mu w szermowaniu w co drugim słowie frazesem „umowa dżentelmeńska”.
Poniżej zdjęcia