Skocz do zawartości

kuba.gronostaj

Użytkownik
  • Postów

    5
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Osiągnięcia kuba.gronostaj

Zwykły

Zwykły (2/3)

0

Reputacja

  1. Tutaj się zgadzam Fakt, sam zajmuje się wszystkim dotyczącym jego pracy, ale strój nie jest tego elementem. Zbroja, czy mundur były kluczowe w bitwie. Narzeczony pracuje w takiej branży, że garnitury są wręcz niemile widziane. Wychodzą z założenia, że ich wyniki są tak "twarde" i mierzalne, że nie muszą udowadniać swojej wartości strojem (chociaż przypuszczam, że w ogóle o tym nie myślą ). Doszło do tego, że kraciaste koszule zakłada tylko na konferencje, żeby informatyczna brać go lepiej odbierała. I tak, haha, tymi koszulami już sam się zajmuje Swoją drogą, ciekawie byłoby wiedzieć czym na co dzień zajmuje się większość forumowiczów. Czy są jakieś wspólne czynniki pchające ich do takiego a nie innego stylu. On ubiera się tak, żebym ja była szczęśliwa, bo podobno wtedy to on jest szczęśliwy, ja staram się być piękna dla niego... i tak to się kręci. Po prostu ja mam z tym więcej frajdy. Nigdy nie kupujemy ubrań, które mu się nie podobają i w których źle się czuje. Ja problemu też nie widzę. Tym bardziej, że często dostaję śniadanie do łóżka Chodzi raczej o to, że z grubsza podzieliliśmy się obowiązkami, intuicyjnie, właśnie na podstawie tego kto jest w czym lepszy. Ja się w sumie czuję szczęśliwa, gdy mogę o niego dbać i nie widzę potrzeby wymagania od niego, żeby absolutnie zawsze zajmował się sobą sam. Tym bardziej, że ma lepsze rzeczy do roboty (jak np. zajmowanie się mną ) Nie robicie mu pod górkę Wasze zaangażowanie w temat ubioru odbieram jako szalenie pozytywne i potrzebne.
  2. Nieźle. Chociaż przypuszczam, że to zależy od tego, czy mężczyzna mieszka z kobietą, czy nie. Ja i tak zajmuję się z troską swoimi ubraniami, więc małym kosztem mogę zajmować się też jego. Ja: piorę, prasuję, oddaję do pralni/szewca, pastuję i poleruję buty, gotuję, sprzątam, upiększam. Za to on zajmuje się: koszeniem, odtykaniem zlewu, naprawami, odkurzaniem, zabijaniem pająków, zmywaniem. Każde z nas zajmuje się tym, co jest dla niego mniej kosztowne i w ten sposób mamy dużo czasu dla siebie, no i ja nie dostaję tych "brudnych" robótek Może nie za ojczyznę (to już zostawiam indywidualnym rozważaniom na temat patryotyzmu...), ale na pewno mężczyzna powinien być na tyle silny żeby być w stanie opiekować się swoją kobietą i bronić jej przed a) podłością przed konkurentami. Kobiety ewolucyjnie do takich lgną i mniej chętnie zdradzają. Swoją drogą ciekawi mnie konserwatyzm w ubiorze, prezentowany na tym forum, pomieszany z nieprzychylną reakcją (a przynajmniej takie odniosłam wrażenie) na tradycyjne role kobiety i mężczyzny.
  3. offtopic się robi.. I co? Pranie, prasowanie też sami? Wstawka ze "starą" jest niezbyt przyjemna.
  4. I tutaj jest pies pogrzebany! Trzeba dokładnie wiedzieć, czego się chce i umieć dopilnować krawca, żeby po wszystkim nie wręczył nam bubla, mówiąc "tak ma być". Pilnowanie krawca to rola, w której widziałabym doradcę. (nie chcę krzywdzić wszystkich, mogą być też tacy, którzy na buble sobie nie pozwalają - asymetria informacji jednak pozostaje). Haha, na szczęście nie jest tak źle. Przypuszczam, że jest teraz najlepiej ubranym facetem w labie i to też jego zasługa. Nie był nigdy typem flanelowo-polarowym, choć kratami grzeszył. Mnie dokształcanie się sprawia frajdę i robię to mniejszym kosztem niż on. Optymalnie jest jak ja czytam co się tu dzieje i podsyłam mu co ciekawsze wątki, gdy on siedzi nad algorytmami. Z tym zupełnym prowadzeniem za rękę to może rzeczywiście przesadziłam Rolą kobiety jest opiekowanie się swoim mężczyzną, w tym jego garderobą. Po coś damy uczyły się szyć i haftować, a było to w "centrum" ich życia.
  5. Pozwolę sobie wystąpić w obronie dziewczyn/żon, a przynajmniej w swojej. Pobieramy się za 1,5 roku, a ja już od przynajmniej dwóch miesięcy śledzę to forum oraz blogi forumowiczów, celem znalezienia/stworzenia idealnego garnituru ślubnego dla mojego Narzeczonego. Dokształcam się, szukam krawca itp. żeby w odpowiedniej chwili być w stanie poprowadzić przyszłego małżonka za rękę (pokarało mnie naukowcem ) Jak na razie dokształcanie idzie mi tak sobie i pewnie gdybyśmy teraz mieli brać ślub to doświadczony doradca bardzo by się przydał. Nie mam pojęcia w jakim stopniu można ufać krawcom (w chwili obecnej mam na oku pana z Żukowa). Z drugiej strony nie mam pojęcia na ile można ufać doradcom Boję się, że krawcy na dźwięk słów "strój ślubny" zareagują propozycjami surducików z takimi plastykowymi kamizelkami, w których chyba nie da się nie wyglądać jak przebieraniec To niestety jest moda ślubna, którą spotyka się na targach ślubnych (Polska nie jest wyjątkiem). *mój nick jest zwodniczy, w rzeczywistości jestem kobietą i przepraszam za nieprzedstawienie się, zaraz znajdę służący temu temat (jeśli taki istnieje)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.