Panowie,
Bez obrazy ale od pewnego czasu śledzę wątek lubelski i ze zgrozą obserwuję przykłady poczynań pana krawca oraz jego dwóch pracownic z ulicy Kowalskiej. Z waszych relacji wnoszę, że gość robi dokładnie co chce i jak chce bez względu na to czego życzy sobie klient, a jego jedyną zaletą jest to, że w ogóle szyje na miarę i do tego tanio.
Poszukując niedawno krawca trafiłem na Kowalską osobiście. Krótka konwersacja z panem Pietrzykiem utwierdziła mnie tylko w tym przekonaniu. Rozmawia się z nim jak ze ścianą. Kiwa głową, przytakuje, zapewnia i tyle. Myślę, że na edukację jest już za późno bo pan Pietrzyk takich fanaberii jak "mocne taliowanie" "wysoka pacha" "wąski rękaw" najzwyczajniej w świecie nie kupuje i wszystko szyje jak na dziadka (ulubiony krawiec mojego . Trzeba więc szukać alternatywy i testować innych, a Kowalskiej zostawić obsługę palestry i przedstawicieli kościoła.
Jeżeli się jednak przy nim upieracie to zupełnie poważnie proponuję do przymiarek zabierać orientującego się w temacie kolegę z forum i atakować wspólnie. Być może z lepszym efektem.
Pozdrawiam,