Skocz do zawartości
PatLove

Look od zera...

Rekomendowane odpowiedzi

Rzeczywiście, wkradł się trochę offtop ale taka jest specyfika for, jestem na kilku i wszędzie tak to wygląda. Wystarczy np na forum KMZiZ rzucić w jakims wątku tezę o wyższości Omegi nad Tag Heuerem albo odwrotnie i już zaczyna się dyskusja na kilka stron, dlatego forum również trzeba „umieć” czytać...
Przeczytalem wszystkie Wasze wpisy i jedno muszę stwierdzić-każdy ma po trochu racji. Zdania i stwierdzenia są różne ale dyskutujemy tu o ogólnym wyglądzie i zawartości garderoby, a nie o konkretnej stylizacji i jeżeli w kilku/kilkunastu wypowiedziach powiela się np biała koszula OCBD, to dla mnie jest to znak, ze warto ją mieć jako cześć podstawowej garderoby.
Panowie wracając do tematu-czy ciemnoszary golf z merino to tego wszystkiego będzie ok? (Ja nic przeciwko golfów nie mam)
Jak ma się do tych zestawów włącznie koloru czarnego?


Pytanie co to znaczy do tego wszystkiego? Szary to kolor uniwersalny i pasuje wielu innych, więc szary tez będzie ok chociaż ja bym nie brał bardzo ciemnego szarego tylko może trochę jaśniejszy.
Co masz na myśli pisząc o zestawach wyłącznie czarnych bo nie mogę za bardzo sobie tego wyobrazić Nic poza czarnym garniturem. Czarnego bym unikał nie licząc może pogrzebów czy okazji black tie ale to raczej smoking.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, PatLove napisał:

Panowie wracając do tematu-czy ciemnoszary golf z merino to tego wszystkiego będzie ok? (Ja nic przeciwko golfów nie mam)

Jak ma się do tych zestawów włącznie koloru czarnego?

Golf - bardzo mi się podoba, nie nosiłem lata i chętne kupię na następny sezon (albo po na promocji na wiosnę). Szczerze mówiąc blożkowe zestawienia z marynarkami bardzo mi się podobają. Musisz jednak uważać, jeśli masz brzuch lub jesteś niski, bo golf potrafi zmienić sylwetkę w baryłkę.

Czarne - ja mam ramoneskę, jeansy, sztyblety, trzewiki i pikówkę Barbour Eskdale. Wszystko oprócz sztybletow zakładam raczej po pracy i do casualu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Golf - bardzo mi się podoba, nie nosiłem lata i chętne kupię na następny sezon (albo po na promocji na wiosnę). Szczerze mówiąc blożkowe zestawienia z marynarkami bardzo mi się podobają. Musisz jednak uważać, jeśli masz brzuch lub jesteś niski, bo golf potrafi zmienić sylwetkę w baryłkę.
Czarne - ja mam ramoneskę, jeansy, sztyblety, trzewiki i pikówkę Barbour Eskdale. Wszystko oprócz sztybletow zakładam raczej po pracy i do casualu.


Pewnie w casualu taki szary golf mógłby fajnie wyglądać z czarna ramoneską i jeansami. Ja bardzo lubię do takich zestawów szarą klasyczną bluzę z kapturem. Fajnie wyglada z kurtkami skórzanymi


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisałem z telefonu i wyszło, jak wyszło...

Chodziło mi o włączenie koloru czarnego do stylizacji, gdyż ten kolor w ogólnych zestawieniach jest najczęściej pomijany, a ja akurat mam chociażby dwa wspomniane już, czarne v-necki, które wolałbym wykorzystać, a nie odłożyć na koniec szafy...

Golf rzeczywiście "skraca sylwetkę" ale myślę, że nie powinno być u mnie tragedii (183cm i 80-83kg), widziałem ostatnio na insta fajną stylizację, w sumie standard i nic szczególnego ale całość wyglądała nadzwyczaj dobrze-jeansy, średnioszary golf, ciemnobrązowe chukka, ciemnobrązowy pasek i ciemnoszary płaszcz jednorzędowy w kolano.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IMHO czarny prawie zawsze wygląda gorzej niż jakiś inny dostępny kolor. Nawet smoking ciemnogranatowy (na Bonda) wygląda lepiej. Kurtka skórzana ciemnobrązowa albo szara. Buty oxblood. I tak dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@PatLove może w oderwaniu od ostatnich postów napiszę, że niedawno też zapragnąłem zmienić swój styl i trochę za bardzo uległem "sartorialnej" gorączce, którą na szczęście forum i eksperci pokroju @Zajac Poziomkasukcesywnie studzą jednocześnie udzielając dużego merytorycznego wsparcia :) Przestrzegam na swoim przykładzie, bo łatwo zapomnieć oglądając instagrama Fabio Attanasio, że życie przeciętnego Polaka (w tym moje) wygląda nieco inaczej.

Nie będę powtarzał tego, co było napisane, ale moim zdaniem jeśli rzeczywiście chcesz zacząć się inaczej ubierać i nie czujesz się pewnie w kwestii tego co kupić w pierwszej kolejności nie wydając przy tym fortuny to radzę się rozejrzeć za używanymi rzeczami np. na allegro. Są sklepy, w których można znaleźć m.in. marynarki bardzo dobrej jakości z wciąż pozaszywanymi brustaszami i szlicami, wyprane chemicznie i opisane dokładniej niż na stronie SuSu z podaniem wymiarów, do tego także inne elementy garderoby. Sam ostatnio kupiłem w ten sposób bardzo fajną marynarkę i z przeróbkami krawieckimi zamknę się w 200 zł. Tutaj i np. na styleforum znajdziesz opinie o różnych włoskich i angielskich markach, czasem można nawet utrafić garnitur full-canvas Canali albo Gieves & Hawkes za śmieszne pieniądze.

  • Oceniam pozytywnie 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@me.spoke dzięki za wypowiedź. To, że życie przeciętnego Polaka w Polsce wygląda inaczej, to się zgadza ale wydaje mi się, że to jest bardziej związane z naszą mentalnością, tzn Polaków. W związku ze swoją pracą jeżdżę trochę po Europie, ostatnio głównie jest to Skandynawia, a uściślając Szwecja ale były też Włochy, Hiszpania, czy Niemcy i generalnie życie Polaków (oczywiście generalizuję teraz i podaję przykłady ludzi, których ja spotkałem) w tych krajach nie różni się zbytnio od tego w Polsce (nie mam tu na myśli zarobków itd, tylko wspomnianą mentalność). Chodzi o to, że mieszkając tam nawet od bardzo długiego czasu nie są oni ikonami stylu (chociaż mogą bo zarówno pozycja społeczna, jak i zarobki spokojnie im na to pozwalają) i bardzo często dużo lepiej ubranych ludzi niż oni widuję w Polsce. Wiem, że niektórzy zupełnie nie przywiązują uwagi do wyglądu, a inni z kolei "pracują jedynie na metki" ale to są skrajne przeciwieństwa. Można przecież w każdym kraju chodzić stylowo i modnie ubranym. Wykonywany zawód, owszem ma tu wiele wspólnego ale nawet jeżeli ktoś przez cały dzień chodzi w kitlu, czy fartuchu roboczym nie przekreśla to modnych stylizacjach poza godzinami pracy.

 

W kwestii używanych rzeczy, to nie jest to raczej dla mnie, nigdy nie kupowałem żadnych używanych ciuchów i chyba jednak nie będę.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po co komplikować rzeczy proste? 

@PatLove Nie kupuj trzyczęściowych garniturów w kratę. Nie kupuj golfów. Nie kupuj używanych marynarek Gieves&Hawkes. Nie kupuj zapasu poszetek. Kup rozważnie, powoli, te 10 najpotrzebniejszych rzeczy. Z palca licząc, wyjdzie pewnie z 10k PLN. 

Kolorystykę na początek można zamknąć w następujących schematach: biały, niebieski, (koszule) granatowy, (swetry, marynarka, spodnie, płaszcz, skarpety), brązowy (buty, szalik, skarpety), szary (swetry, szalik, skarpety) beżowy (spodnie). Kup, załóż, pochodź i oceń czujesz się w tym dobrze.

Liczę na wsparcie od @Zajac Poziomka , który jako sartorialny weteran potwierdzi, że nie problem w kolorach, wzorach i  detalach -  te na początku zawsze powinny byc proste. Trudność w kroju/dopasowaniu, a ten buduje i komfort, i styl.

Koledzy mnie pewnie zaraz zlinczują , ale ja bym poszedł do sklepu Polo RL (poza marynarką) - nie jest to okazyjne kupowanie, ale jeśli nabędziesz podane przeze mnie produkty, wyjdziesz ze sklepu ubrany a nie przebrany i problem z głowy. Ubrany schludnie, elegancko możesz dalej rozwijać się i żyć szczęsliwie, od czasu do czasu rozważając co by tu dodać do garderoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mr.vintage kto tu doradzał granatowy garnitur, skórzane oksfordy i marynarki full canvas? Bo w tym co napisałeś jest trochę racji ale wydaje mi się że polemizujesz z tezą, którą sam wymyśliłeś... Z tego co widzę w poradach na kilku podstronach dominują chinos w połączeniu z zamszowymi chukka/chelsea boots i koszulami/koszulkami polo/crew/v-neckami.

Nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem o trzyczęściowym garniturze. Rozkompletowany garnitur na ogół wygląda jak rozkompletowany garnitur, nawet jeżeli jest z mniej formalnej tkaniny a już spodnie w kratę bez marynarki do kompletu wyglądają naprawdę kiepsko (z pewnymi wyjątkami).

Nie każdy chce chodzić w granatowym garniturze ale tak samo nie każdy lubi pomarańczowe chinosy w połączeniu z jeansową koszulą, puchową kamizelką, monkami, marynarką w kratkę i kolorową poszetką a na to kurtką wojskową M-65.

  • Oceniam pozytywnie 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Granatowy/niebieski garnitur ma tą zaletę , że marynarkę można wykorzystywać solo.,Dodatkowo kiedy spodnie polegną, a zawsze dla spodni "Oczekiwana długość   życia" jest co najmniej połowe krótsza niż dla marynarki, to mamy w spadku navy blazer.,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, Zajac Poziomka napisał:

Nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem o trzyczęściowym garniturze. Rozkompletowany garnitur na ogół wygląda jak rozkompletowany garnitur, nawet jeżeli jest z mniej formalnej tkaniny a już spodnie w kratę bez marynarki do kompletu wyglądają naprawdę kiepsko (z pewnymi wyjątkami).

Ja natomiast nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem i możemy tak w kółko jak temat długi.

Według Ciebie co znaczy "rozkompletowany garnitur na ogół wygląda jak rozkompletowany garnitur"? Niby, że nie ma garniturów, gdzie można marynarkę dobrać do innych spodni lub odwrotnie, spodnie do innej marynarki lub całkowicie innej góry, aby wyglądało to dobrze? Czy też, że ludzie zauważą, iż dzielisz garnitur? Pierwsze to nieprawda i nie trzeba szukać daleko https://mrvintage.pl/2018/10/jak-rozdzielic-garnitur.html a drugie to absurd. Jest jakiś trzeci argument?

Następnie stawiasz tezę, że spodnie w kratę solo będą wyglądać słabo, lecz są pewne wyjątki. Zatem jak są wyjątki, to chyba można ten garnitur rozkompletować? 

Wybacz, lecz popełniłeś nieco groteskowy wpis, gdzie trudno doszukać się w nim logiki.

 

  • Like 1
  • Oceniam pozytywnie 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mr.vintage

Czemu nie? Bo istnieje 90%  (albo wyższa) szansa, że ten garnitur będzie źle dobrany, nawet, jeśli idziemy w drogie bespoke. Bo to ubranie mało uniwersalne i  i trzeba umieć je nosić, albo mamy Afro w Cyrku. Bo pierwszy komentarz kolegi z biura będzie dotyczył Peaky Blinders. Bo krzyczysz tym garniturem do wszystkich wokoło. Bo część ludzi powie, że próbujesz za mocno. Bo dwóm dziewczynom się spodoba, a pozostałym ośmiu nie. Można, ale czy od tego warto zacząć? 

Nikt, z tego co widzę, nie napisał, że musisz mieć 10k, tylko, że kupienie takiego zestawu jak proponowałem sensownej jakości wyjdzie ok. 10k jesli odnosisz się do mojej wypowiedzi. Chukka 600-1000, brogsy 1000, swetry 4x250, marynarka 2000, koszule 4x250, płaszcz 1500 itd, zapraszam do zgłoszenia poprawek do matematyki. Właśnie dlatego, garnitur w kratę na dzień dobry to overkill.

Ja doradzam jak zaspokoić potrzebę i zmienić styl na smart casual w 2 miesiące, ty w parę lat. O tym, że nie lubię loafersów, monków, butów na cienkiej podeszwie, lekkich tkanin w garniturach etc. przekonałem się po paru latach użytkowania różnych ubrań. Ty swój styl wypracowujesz od 7-8 (?) lat. W jaki sposób to odpowiada na pytanie: co kolega ma kupić najpotrzebniejszego, żeby z airmaxów się przesiąść na smart casual?  Łatwiej podstawę obudować ekstrawagancją, niż odwrotnie.  Chodzimy, potem biegamy. 

Czemu takie kolory? Bo dandys użyje zamszowych chukka i granatowego v-necka nawet jak już będzie super cool, chyba że tak odpłynie od przeciętnego życia, że chodzi we fraku, jak kiedyś postulował ŚP kolega Kilroy. A normalny architekt, który nie poświęca 90% na ciuszki, monki na gumie założy, albo nie założy - dlatego jako pierwszą parę bym nie doradzał. Jako 5 czy tam 10, może. Bo jak już ma v-neck, to kupi pomarańczowy szalik. Albo pomarańczowy v-neck, ale jego nie założy już do pomarańczowych spodni - bo może to właśnie je będzie lubił jak sobie zdefiniuje potrzeby? A może tu będzie przedszkole w przyszłości i pański synek nienarodzony jeszcze będzie tędy przechodził? :) 

Analogia z samochodem - jak potrzebujesz dojechać do pracy od jutra i Twoje priorytety to pierwszy samochód, który ma być  "fajny i o sportowym charakterze" to nie kupujesz ani bolidu F1 ani Bowlera, tylko BMW albo co tam innego w motoryzacji siedzi. A jak już go masz, ocenisz portfel i potrzeby to sobie dokupisz Ferrari. Chyba, że pozostaniesz internetowym marzycielem, który po 10 latach a pied nadal będzie marzył o luksusowych supercars. Ale nie polecam. 


EDIT: Parisian Gentleman jest siwy, radzę o tym pamiętać.

  • Oceniam pozytywnie 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, betsy napisał:

Nikt, z tego co widzę, nie napisał, że musisz mieć 10k, tylko, że kupienie takiego zestawu jak proponowałem sensownej jakości wyjdzie ok. 10k jesli odnosisz się do mojej wypowiedzi. Chukka 600-1000, brogsy 1000, swetry 4x250, marynarka 2000, koszule 4x250, płaszcz 1500 itd, zapraszam do zgłoszenia poprawek do matematyki. Właśnie dlatego, garnitur w kratę na dzień dobry to overkill.

Nikt nie napisał, bo to jest trochę absurdalne i naprawdę zostańmy jednak na ziemi. Nikt rozsądny nie idzie do sklepu i nie wydaje na jeden rzut 10000zł na zmianę garderoby. No chyba, że do sklepu RL idzie, to pewnie można:) Ręce opadają.

Zakładając, że jestem na początku drogi i chodzę w sneakersach to faktycznie kupuję pierwszą marynarkę za 2000 zł  albo swetrów za 1000zł. Po co komu cztery swetry na początek?

Jedynie co do butów można się zgodzić, bo czasem ciężko znaleźć dobrze wyglądająca alternatywę dla klasycznego obuwia w dużo niższej cenie ale też się da.

23 minuty temu, betsy napisał:

Analogia z samochodem - jak potrzebujesz dojechać do pracy od jutra i Twoje priorytety to pierwszy samochód, który ma być  "fajny i o sportowym charakterze" to nie kupujesz ani bolidu F1 ani Bowlera, tylko BMW albo co tam innego w motoryzacji siedzi. A jak już go masz, ocenisz portfel i potrzeby to sobie dokupisz Ferrari. Chyba, że pozostaniesz internetowym marzycielem, który po 10 latach a pied nadal będzie marzył o luksusowych supercars. Ale nie polecam.

???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Żorż Ponimirski napisał:

Jeśli dobrze czytam to koledzy @mayor, @KIERMAN.pl i @me.spoke, respectively ;)

 

Źle czytasz. Albo czytasz tak, jak Tobie wygodnie. Napisałem, co moim zdaniem kolega @PatLove powinien kupić w pierwszej kolejności, skórzane oksfordy się przydadzą, owszem, a ich zakup można rozważyć (i tutaj się powtórzę, po raz setny w tym wątku) po zakupie chukka, chinosów, koszul i swetrów vneck. I oczywiście granatowej lub zielonej parki. 

1 godzinę temu, Zajac Poziomka napisał:

Rozkompletowany garnitur na ogół wygląda jak rozkompletowany garnitur, nawet jeżeli jest z mniej formalnej tkaniny a już spodnie w kratę bez marynarki do kompletu wyglądają naprawdę kiepsko (z pewnymi wyjątkami).

Po części rozumiem kol. @Zajac Poziomka, bo sam mam takie spodnie - jedne są częścią garnituru (szary w brązową kratkę), natomiast drugie kupiłem właśnie z myślą o łączeniu ich np. z koszulą i swetrem vneck. Te drugie są ciemnoszare z prawie niewidoczną, ciemniejszą kratką i żeby ją w ogóle dostrzec, trzeba się dobrze przyjrzeć. Drugie zakładam znaczne częściej (kilka razy w roku), łatwiej mi dobrać do nich górę i buty. Tych jaśniejszych szarych w dosyć widoczną, brązową kratkę ani razu nie odważyłem się zdekompletować, pomimo że w momencie zakupu garnituru mówiłem sobie "suuuuuper będzie, taki garniak za 300 zł (tkmaxx) i jeszcze mogę osobno zakładać!!!". Garderobę mam rozbudowaną, niby te spodnie by często pasowały, a jednak sięgam po jeansy albo jednolite w ich miejsce. Natomiast żebym sięgnął po tę marynarkę od garnituru i włożył do niej inne spodnie, to... zapomnij. 

26 minut temu, pi_senny napisał:

Niby, że nie ma garniturów, gdzie można marynarkę dobrać do innych spodni lub odwrotnie, spodnie do innej marynarki lub całkowicie innej góry, aby wyglądało to dobrze? 

Można, można, wszystko można.

24 minuty temu, betsy napisał:

Bo część ludzi powie, że próbujesz za mocno. Bo dwóm dziewczynom się spodoba, a pozostałym ośmiu nie.

Takimi rzeczami się przejmować? Aż nie wypada :)

  • Like 1
  • Oceniam pozytywnie 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@inomaciej Z taką tezą polemizuje Mr Vintage, czyli chyba ktoś musiał napisac, albo polemizuje sam ze sobą. Tym bardziej dziwi zachęcanie do mocnego garnituru w kratę. 

Jestem strasznie ciekaw tych rozkompletowanych garniturów, bo to widzę bulwersujący temat. Aż czekam na te zdjęcia w odpowiednim wątku. 

 

@KIERMAN.pl ja bym tych dziewczyn nie lekceważył jednak :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, betsy napisał:

@inomaciej Z taką tezą polemizuje Mr Vintage, czyli chyba ktoś musiał napisac, albo polemizuje sam ze sobą. Tym bardziej dziwi zachęcanie do mocnego garnituru w kratę. 

Jestem strasznie ciekaw tych rozkompletowanych garniturów, bo to widzę bulwersujący temat. Aż czekam na te zdjęcia w odpowiednim wątku. 

W żaden sposób nie odnoszę się do zdekompletowanych garniturów, czy to jest naprawdę najważniejsze w tym wątku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

90% zdjęć z artykułów o rzekomej uniwersalności garniturów możliwości ich rozkompletowania mogłaby być znakomitym przykładem ilustrującym to dlaczego garniturów nie powinno się rozkompletowywać. Aha, nie mówię tylko z teorii, mam/miałem garnitury z tkanin z wyraźnym wzorem i bez wyraźnego połysku. Zarówno marynarka jak i spodnie oddzielnie wyglądają jak sieroty. 

Ja swoje zdanie już wyraziłem. Według mnie na potrzeby autora wystarczą zamszowe chelsea i w zależności od budżetu zakupy albo w Uniqlo/CT/SS albo w Sunspel/John Smedley/Drake’s albo marki super premium typu Fedeli, Ballantyne, Malo, Rota itd. (zaproponowany przez @betsy RL też jest OK tylko ma trochę przeszacowane ceny wyjściowe, mam trochę ich rzeczy i wszystkie bardzo lubię). Jak ktoś zamiast tego chce monki, kamizelki od trzyczęściowego garnituru i spodnie w kratę to w sumie czemu mam protestować, to nie ja będę w tym chodzić :) Ostatnio wiele tak ubranych/przebranych osób widac na ulicach :) Z mojej strony EoT, miłego dnia :) 

  • Oceniam pozytywnie 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten trzyczęściowy garnitur podałem tylko jako przykład tego, że nie moim zdaniem nie powinno się kategorycznie odradzać pewnych ubrań/dodatków/butów nie znając potrzeb, gustu i priorytetów osoby zainteresowanej.

Znam kilku architektów i wiem, że każdy z nich założyłby granatowy garnitur albo biznesową koszulę tylko wtedy gdyby musiał, ale już marynarkę w kratę czy fajną koszulę z nadrukiem paisley, to już chętnie. To środowisko które bardziej ceni sobie awangardę, oryginalność, nietypowe połączenia niż stuprocentową klasykę. Zresztą to samo wynika z autora tego postu, który wymienił marki Diesel, Scotch&Soda, Replay, DSquared, Hugo Boss, Superdry jako te, które dotychczas najbardziej lubi. Trudno sobie wyobrazić by taka osoba tak po prostu "przeskoczyła" na konserwatywne garnitury Gieves & Hawkes.

A co do rozdzielenia garniturów, to być może nie jest to łatwa sprawa dla początkujących, ale zakładam, że architekci to osoby o co najmniej średnim wyczuciu stylu.

Coś takiego pokazywałem nie tak dawno na blogu.

Rozdzielony garnitur.jpg

  • Oceniam pozytywnie 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, mr.vintage napisał:

Ten trzyczęściowy garnitur podałem tylko jako przykład tego, że nie moim zdaniem nie powinno się kategorycznie odradzać pewnych ubrań/dodatków/butów nie znając potrzeb, gustu i priorytetów osoby zainteresowanej.

Przecież wszyscy powinniśmy chodzić w granatowych garniturach... 😛

1 godzinę temu, betsy napisał:

Ja doradzam jak zaspokoić potrzebę i zmienić styl na smart casual w 2 miesiące, ty w parę lat.

Zmieniając tak gwałtownie garderobę (w 2 miesiące albo i mniej, kupując wszystko w jeden wieczór w jednym sklepie) nie da się uniknąć efektu "bycia przebranym, a nie ubranym" i porównań do Peaky Blinders. ;) I skoro już przejmujemy się otoczeniem - na pewno to zostanie zauważone.

Może dlatego te Instagramy i blogi (wyśmiane parę stron wcześniej) nie są takie głupie, bo można zobaczyć co nam się podoba, a co nie i samodzielnie coś wybrać, i stopniowo zmieniać garderobę.

Z perspektywy czasu cieszę się, że miałem ograniczony budżet - uchroniło mnie to przed wieloma zakupowymi błędami, a garderobę zmieniłem stopniowo przez co dla otoczenia nie zmieniłem się z gościa, który chodzi w koszulach w kratę i t-shirtach w gościa, który z dnia na dzień przychodzi w spodniach flanelowych na szelkach. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, mr.vintage napisał:

Znam kilku architektów i wiem, że każdy z nich założyłby granatowy garnitur albo biznesową koszulę tylko wtedy gdyby musiał,

 

Jakaż piękna byłaby demokracja w kraju, w którym wszyscy mają rację :) 

Uważam, że kierowanie się opinią większości, kiedy chce się wyróżnić "jakością" jest wewnętrznie sprzeczne. Skuteczniej jest celować nieco wyżej. Nie widzę też żadnych powodów, dla których free-lancer nie miałby się pozytywnie wyróżniać pośród swoich kolegów. Free-lancer pracuje jedynie na swoją markę i im gorzej z kolegami, tym łatwiej zbudować pozytywne wrażenie i osiagnąć sukces.

Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś mniej poważnie potraktował free-lancera w garniturze. Czasem odnoszę wrażenie, że własne wyobrażenie o tym, co pasuje w danym zawodzie a co nie, jest częściej spotykanym ograniczeniem niż sztywne korpo dress-cody, których w rzeczywistości się nie spotyka tak często, jak często się o nich mówi.

W nawiązaniu do propozycji rozkompletowywania garniturów uważam, że to bardzo zła rada. Wygląda to dobrze jedynie na zdjęciach. Szczególnie połączenie marynarki od garnituru z krawatem i każualowymi spodniami jest bardzo słabe, głownie ze względu na różnice w fakturach i grubościach materiałów. Umiejętność zgrabnego połączenia takich elementów garderoby to już wyższa szkoła jazdy i sugerowanie takich zabiegów komuś, kto nie ma pewności kiedy warto zrezygnować z poszetki z pewnością nie ułatwia życia. 

Nie chodzi o żadne zasady, jedynie o zagrożenie dobrego efektu końcowego. Pomijam już kwestię tego, że większość tzw. "zasad" klasycznej elegancji to nie jest wymysł upierdliwych sztywniaków, tylko zsyntetyzowane rady pozwlające dobrze wyglądać mniej zorientowanym i żeby je łamać trzeba je nie tylko znać, ale czuć, albo przynajmniej rozumieć.

Jeśli ktoś cierpi na garnituro-fobię, to lepiej polecać całkowicie każualowe marynarki, których na rynku nie brakuje. 

  • Like 2
  • Oceniam pozytywnie 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.