Skocz do zawartości

Żorż Ponimirski

Rekomendowane odpowiedzi

51 minut temu, Caporegime napisał:

 To zaś jest motywacja, która jest dźwignią rozwoju. Daje kopa ludziom by nie stać w miejscu, tylko pracować z nadzieją że to zaowocuje w przyszłości. 

Nie chowajmy głowy w piasek, że temat nie istnieje, znów zasłaniając się jakimś dziwacznym kodeksem honorowym rycerzy z planety guwbu. Latyfundzistow już nie ma.

Drobny problem polega na tym, że ten ideał jest obecnie bardzo odległy od rzeczywistości. Latyfundia, wbrew pozorom, istnieją, za to coraz trudniej o bogacących się pucybutów. Tutaj bardzo ciekawe badanie  poważanego w USA Pew Trust , m.in. na temat tzw. międzypokoleniowej mobilności dochodowej :

https://www.brookings.edu/wp-content/uploads/2016/07/02_economic_mobility_sawhill_ch3.pdf

Obecnie USA plasują się w ścisłej czołówce, tuż za GB, w petryfikacji dochodu, czyli w tym, na ile dochód syna jest przez determinowany przez dochód ojca - czyli z kraju "chcieć to móc" stają się właśnie nowoczesnym latyfundium. Co też ciekawe, o czym również jest w badaniu, mamy tam ciągle gigantyczny lag między społeczną percepcją tego zjawiska a jego rzeczywistą skalą.

Wspomniane też została "niska skłonność Polaków do przedsiębiorczości". To również mit. Odsetek przedsiębiorców w sile roboczej (osób prowadzących działalność gospodarczą i zatrudniających pracowników) jest w Polsce wyższy niż w USA, wśród kobiet aż dwukrotnie wyższy (inna rzecz, że w USA jest teraz ogólnie marny):

https://data.oecd.org/entrepreneur/self-employed-with-employees.htm

I jeszcze takie drobny paradoks - jest poniekąd bezsensem obrażanie się na bycie nazywanym "nuworyszem" i jednocześnie podkreślanie znaczenia własnej pracy i przedsiębiorczości. Nuworysze to przecież właśnie przedsiębiorcy (w przeciwieństwie do rentierów), który zyskali majątek pracą (a nie pochodzeniem). Pejoratywność nuovea riche to bardzo sprytny zabieg old money, by dezawuować konkurencję :-)

  • Oceniam pozytywnie 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Kamil1987 napisał:

Nasze "najlepsze szkoły publiczne" to w dalszym ciągu 5 setka rankingu Szanghajskiego, niestety :/ Poznałem w Bostonie sporo osób z Polski i jednak wspólnym mianownikiem wielu były studia za granicą. Dowiedziałem się ku mojemu zdziwieniu, ze studia na Oxfordzie (chemia fizyczna) kosztują niemal tyle samo co medycyna w Warszawie na płatnych studiach, wiec bariera wejścia robi się coraz bardziej osiągalna. Ja o tym niestety nie wiedziałem, kiedy szedłem na swoje studia.

Nie wiem, jak robiony jest ów ranking, ale z polskimi uczelniami jest ten problem, że są ogromne - składają się z bardzo wielu wydziałów o bardzo różnym poziomie. Słyszałem już kilka razy takie opinie od zupełnie różnych, ale zorientowanych w tych sprawach osób. Pomiędzy najlepszymi i najgorszymi wydziałami zieje przepaść. Ranking mierzy średnią. Na pewno nie jest aż tak źle.

  • Oceniam pozytywnie 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, mosze napisał:

Nie wiem, jak robiony jest ów ranking, ale z polskimi uczelniami jest ten problem, że są ogromne - składają się z bardzo wielu wydziałów o bardzo różnym poziomie. Słyszałem już kilka razy takie opinie od zupełnie różnych, ale zorientowanych w tych sprawach osób. Pomiędzy najlepszymi i najgorszymi wydziałami zieje przepaść. Ranking mierzy średnią. Na pewno nie jest aż tak źle.

Fakt, że mierzy tak "egzotyczne" kryteria jak liczba noblistów, ale to nie zmienia faktu, że w rankingach o łagodniejszych kryteriach UW jest pod koniec trzeciej setki (nie mam linka pod ręką). 

Największego szoku kulturowego doznałem w Anglii w 2012 roku. Byłem jednym ze stypendystów FNP wysłanych na szkolenie "z przedsiębiorczości" na uniwersytecie w Cambridge. Było nas około 10 Polaków i 30 Brytyjczyków. Wymieszali nas w grupach i kazali wymyślić na poczekaniu kilka biznesów w oparciu o to czym zajmujemy się naukowo. Otóż koledzy z UK zajęli się wymyślaniem appek, kontenerów do mieszkania w krajach trzeciego świata itp., a my (Polacy) zastanawialiśmy się co wymyślić, żeby było mało wątpliwości skarbowych i ewentualnych kontroli ;)

Żeby nie było, Stany też mnie wkurzają praktycznym brakiem życia poza pracą i wracam do Europy za pół roku, ale Amerykanie mają jednak łatwiej nie przejmując się 90% pierdół jakie nam Europejczykom zaprzątają głowę. Nawet Niemcy czy Holendrzy u mnie w pracy są bardziej zestresowani o przyszłość, a Amerykanie banan na twarzy i "good job!" codziennie ;)

  • Oceniam pozytywnie 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Zajac Poziomka napisał:

Proszę też o darowanie sobie tekstów, że "w 3 lata po studiach na dobrej uczelni 140 tys. dolarów rocznie to żaden problem i normalność", bo to też nie zawsze jest prawda i dotyczy raczej ludzi, którzy idą do pracy w zyskownych, komercyjnych branżach.

A ja jednak prosiłbym jeśli mnie cytujesz o cytowanie, a nie przytaczanie z pamięci i branie w cudzysłów. Napisałem:

"Ja wiem, ze może to trudno sobie wyobrazić, ale osoba z dobrym wykształceniem wchodzi na pułap 100-140 tys dolarów rocznie po 3 latach od skończenia studiów. "

Z naciskiem na "dobrym wykształceniem". Nie mówiłem, że to żaden problem i normalność, bo dobre wykształcenie nie jest w USA normalnością, a my, Polacy jesteśmy tu bardzo cenieni (sam podałeś przykład kolegów z MiMUW, sam znam kilku osobiście). Podałem ten przykład tylko dla relatywizacji kosztów wspomnianych butów - nie ma co się oszukiwać w sprawie różnic w sile nabywczej.

Ja tak jak kolega @Caporegime uważam, że możemy z tej dyskusji dowiedzieć się o sobie samych i o innych uczestnikach tego forum wielu wartościowych rzeczy, pod warunkiem, że nikt nikogo nie będzie obrażał. Jeśli ten temat jest zbyt emocjonalny możemy go zamrozić na kilka dni, ale po częstotliwości odpowiedzi widzę, że więcej osób ma coś do powiedzenia i nie wiem czy musimy sobie nakładać autocenzurę.

  • Oceniam pozytywnie 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Caporegime napisał:

To jakie to są wartości, jeżeli kolega tłumaczy że ciężką pracą przez naukę mu się udało?

No i nauka zza Wielkiej Wody poszła w las - koledze nie "udało się", tylko "he did it!".

Jak napisał @Zajac Poziomka dyskusja jest żenująca, tylko z szerszej przyczyny - każde kolejne stadium przechodzi w nadintepretacje (albo brzydziej - czepianie się i wyrywanie z kontekstu) poprzednich wypowiedzi. Osiągnęliśmy już tradycyjne finalne stadium takiej dyskusji (podobnych zresztą na tutejszym forum, jak i podobnych, nigdy nie brakowało i nie brakuje), czyli "miałem stąd odejść, ale prywatne wiadomości od kolegów mnie powstrzymały" (przynajmniej z jednej strony, nie wiem, jak @Krzysiek_W, ale jestem gotów zasypać go PW, choćby za Junghansy) i dalej już nic nie osiągniemy. Proponuję powrócić do niepisanego zwyczaju, że przy prezentowaniu tego, co najbardziej lubimy, nie podajemy źródła finansowania, czy to jest stypendium naukowe z dwóch lat starczające na Gordony, czy premia rekina Wall Street, czy też sprzedaż nerki bądź 500+, bo chyba takie objaśnienie jest faktycznie nie na miejscu, choćby z uwagi na brak związku z tematem forum. Kozła słuchajcie!

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

36 minut temu, Zajac Poziomka napisał:

@Kamil1987 a ja podtrzymuję to co napisałem, bo nie dobre wykształcenie a praca w dobrze opłacanej branży pozwala na osiągniecie wysokich zarobków. Nie każdy, nawet po skończeniu świetnej uczelni będzie zarabiał kokosy.

Znam to z autopsji, uwierz mi. I nie, nie chodzi mi o dobre zarobki, a o pracę w niżej dochodowej branży niż Wall Street ;)

25 minut temu, Kyle napisał:

Jak napisał @Zajac Poziomka dyskusja jest żenująca, tylko z szerszej przyczyny - każde kolejne stadium przechodzi w nadintepretacje (albo brzydziej - czepianie się i wyrywanie z kontekstu) poprzednich wypowiedzi. Osiągnęliśmy już tradycyjne finalne stadium takiej dyskusji (podobnych zresztą na tutejszym forum, jak i podobnych, nigdy nie brakowało i nie brakuje), czyli "miałem stąd odejść, ale prywatne wiadomości od kolegów mnie powstrzymały" (przynajmniej z jednej strony, nie wiem, jak @Krzysiek_W, ale jestem gotów zasypać go PW, choćby za Junghansy) i dalej już nic nie osiągniemy. Proponuję powrócić do niepisanego zwyczaju, że przy prezentowaniu tego, co najbardziej lubimy, nie podajemy źródła finansowania, czy to jest stypendium naukowe z dwóch lat starczające na Gordony, czy premia rekina Wall Street, czy też sprzedaż nerki bądź 500+, bo chyba takie objaśnienie jest faktycznie nie na miejscu, choćby z uwagi na brak związku z tematem forum. Kozła słuchajcie!

Można też przegiąć pałę w drugą stronę i sprowadzić to forum do "masz ładne buty Radku", "dziękuję Mirku, choć trochę cisną w podbiciu".

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Zajac Poziomka napisał:

A zanim dyskusja zostanie skasowana, pozwolę sobie jeszcze na jedną uwagę filozoficzno-semantyczną - bardzo bym prosił nie utożsamiać "osiągnięcia sukcesu"  z "osiągnięciem wysokich zarobków"

Twój przykład jest oczywiście bardzo dobry jako argument, powiedzmy, egzystencjalny. Matematyka jest właśnie świetnym przykładem, ktoś, kto pójdzie w finanse/ubezpieczenia, będzie zarabiał świetnie, ktoś zajmujący się jakimiś super-wykręcającymi-mózg problemami teorii mnogości będzie zarabiał skromnie na uczelni. Podobnie ma się rzecz ze specjalizacjami medycznymi. Swoją drogą miło widzieć, jak ludzie z MIMUM robią kariery po świecie, ja zdałem na informatykę jeszcze w latach 1990-tych (było wtedy 17 kandydatów na jedno miejsce) acz ostatecznie wybrałem inny wydział (choć miałem nauczycieli  i kolegów z MIM). 

Natomiast warto wspomnieć, że np. w USA, o którym tu rozmawiamy, jednak istnieje bardzo silne utożsamienie sukcesu z wysokimi zarobkami, co wychodzi choćby w badaniach socjologicznych. Widać to również w społecznej percepcji prestiżu zawodów: na szczycie najbardziej prestiżowych zawodów w USA lokują się świetnie zarabiający lekarze i prawnicy (sic! prawnicy są jednocześnie znienawidzeni i bardzo poważani) natomiast np. profesor ląduje gdzieś w środku stawki. Jakkolwiek by to dla nas szokująco nie zabrzmiało, przeciętny Amerykanin wieść o tym, że "ten ekscentryczny sąsiad z domku bok dostał Nagrodę Nobla" skwituje wzruszeniem ramion. Całkiem inna sytuacja jest w Polsce, gdzie na skutek różnych historycznych uwarunkowań ta korelacja jest ujemna. Do najbardziej poważanych społecznie zawodów zalicza się w Polsce: górnik, profesor czy pielęgniarka (nb. pielęgniarka jest wyżej w rankingu od lekarza), do najmniej poważanych: polityk czy makler giełdowy. To może trochę rzucić światło na toczącą się dyskusję ;-) 

Jeszcze co do tego rankingu uczelni - rankingi bazują w dużej mierze na publikacjach, co bardzo silnie faworyzuje Anglosasów. W przypadku nauk humanistycznych, wręcz niemożliwe jest, by polska uczelnia coś poważnego w rankingu ugrała, no bo jest polska ;-) Co do poziomu edukacji w USA, to jest on niesłychanie zróżnicowany - jest grupa super-topowych uczelni z olbrzymimi zasobami ludzkimi i finansowymi (Harvard posiada rezerwy finansowe z datków na poziomie prawie 40 miliardów USD), ale jest też mnóstwo słabiutkich uczelni peryferyjnych, żartobliwie nazywanych cow colleges, gdzie poziom studentów nie odbiega znacząco od organizmów jednokomórkowych. Sukces amerykańskiej nauki opiera się też na potężnym brain drain (przypadek Beney'ego poniekąd) co też nie najlepiej świadczy o poziomie edukacji na niższych szczeblach.

Co do całej dyskusji, to ja proponuję jej nie kasować, tylko ocenzurować początek (buty Beny'ego) a resztę przenieść do wątku "dysputy ekonomiczne". To byłyby najbardziej wędrujące posty na forum :-D 

  • Oceniam pozytywnie 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, dziko napisał:

Twój przykład jest oczywiście bardzo dobry jako argument, powiedzmy, egzystencjalny. Matematyka jest właśnie świetnym przykładem, ktoś, kto pójdzie w finanse/ubezpieczenia, będzie zarabiał świetnie, ktoś zajmujący się jakimiś super-wykręcającymi-mózg problemami teorii mnogości będzie zarabiał skromnie na uczelni. 

No chyba, że wygra Breakthrough Prize, 3 mln USD to już nie byle co ;) Swoją drogą bardzo podoba mi się idea tej nagrody - dzięki rozpoznawalności organizatorów i wysokości nagrody jest ona bardzo prestiżowa i medialna, co bardzo dobrze promuje naukę (i to niekoniecznie tę najbardziej użytkową). O innych bardzo prestiżowych w środowisku nagrodach typu medal Fieldsa media praktycznie nie piszą, o nagrodzie ufundowanej przez Zuckerberga piszą sporo :) 

A jeszcze co do poziomu nauki i uczelni jako takich. Nie wiem jak jest na innych kierunkach, ale na matematyce czy informatyce  na najlepszych polskich uczelniach poziom studiów magisterkich (na dobrych wydziałach) nie jest wcale takich zły jakby wskazywał ranking. Ale jeżeli ktoś chce mieć coś więcej niż wykształcenie magistra i coś osiągnąć w nauce, to niestety prawie na pewno musi jechać na studia za granicę. I to nawet nie ze względu na dużo wyższy poziom studiów magisterskich za granicą (bo wcale nie jest aż tak dużo wyższy), ale ze względu na to że żeby dostać się na PhD na naprawdę dobre uczelnie trzeba mieć oprócz talentu referencje od wybitnych naukowców. Bardzo zdolnych studentów jest naprawdę wielu (choćby z samych Chin jest to już ogromna ilość). MIT, Harvard czy Stanford mogą w super zdolnych młodych ludziach po prostu przebierać, więc kluczowe są osoby, które aplikujących rekomendują - a w Polsce po prostu nie ma osób z taką "siłą przebicia".

  • Like 1
  • Oceniam pozytywnie 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Zajac Poziomka napisał:

To jest forum o ciuszkach

Regulamin forum, punkt II, par. 1 - "Tematyką forum jest klasyczna elegancja"

"Elegancja" (SJP): "dobry smak w ubiorze i wytworność w sposobie bycia"

Dla mnie dylematy, które w tej dyskusji się przewijają, jak najbardziej wpisują się w tematykę forum, natomiast kontekst tych dylematów (uzewnętrznienie stereotypów, kompleksów i słabości Amerykanina i Polaka) nie jest elegancki. Jestem za propozycją @dziko: zdekontekstualizować, zdepersonalizować i zostawić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Zajac Poziomka napisał:

A jeszcze co do poziomu nauki i uczelni jako takich. Nie wiem jak jest na innych kierunkach, ale na matematyce czy informatyce  na najlepszych polskich uczelniach poziom studiów magisterkich (na dobrych wydziałach) nie jest wcale takich zły jakby wskazywał ranking.

No dokładnie, bo ranking bierze pod uwagę uczelnię jako całość. Średnia z MiMUW i Gender studies nie będzie już taka powalająca ;)

Kierunków na bardzo dobrym poziomie jest u nas sporo, z własnego doświadczenia wiem, że informatyka, biotechnologia i nauki fizyczno-chemiczne mają najwięcej przedstawicieli w środowisku Harvardu/MIT. Mamy nawet Polish Scientific Networks i jest nas całkiem spora grupa. Co innego medycyna, w Polsce jeden z najbardziej pożądanych kierunków, w USA podchodzą bardzo nieufnie do lekarzy wykształconych poza USA i każą zdać "Board Exams" czyli taki nasz LEK, plus odrobić całą rezydenturę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 hours ago, dziko said:

Drobny problem polega na tym, że ten ideał jest obecnie bardzo odległy od rzeczywistości. Latyfundia, wbrew pozorom, istnieją, za to coraz trudniej o bogacących się pucybutów. Tutaj bardzo ciekawe badanie  poważanego w USA Pew Trust , m.in. na temat tzw. międzypokoleniowej mobilności dochodowej :

https://www.brookings.edu/wp-content/uploads/2016/07/02_economic_mobility_sawhill_ch3.pdf

Obecnie USA plasują się w ścisłej czołówce, tuż za GB, w petryfikacji dochodu, czyli w tym, na ile dochód syna jest przez determinowany przez dochód ojca - czyli z kraju "chcieć to móc" stają się właśnie nowoczesnym latyfundium. Co też ciekawe, o czym również jest w badaniu, mamy tam ciągle gigantyczny lag między społeczną percepcją tego zjawiska a jego rzeczywistą skalą.

Wspomniane też została "niska skłonność Polaków do przedsiębiorczości". To również mit. Odsetek przedsiębiorców w sile roboczej (osób prowadzących działalność gospodarczą i zatrudniających pracowników) jest w Polsce wyższy niż w USA, wśród kobiet aż dwukrotnie wyższy (inna rzecz, że w USA jest teraz ogólnie marny):

https://data.oecd.org/entrepreneur/self-employed-with-employees.htm

I jeszcze takie drobny paradoks - jest poniekąd bezsensem obrażanie się na bycie nazywanym "nuworyszem" i jednocześnie podkreślanie znaczenia własnej pracy i przedsiębiorczości. Nuworysze to przecież właśnie przedsiębiorcy (w przeciwieństwie do rentierów), który zyskali majątek pracą (a nie pochodzeniem). Pejoratywność nuovea riche to bardzo sprytny zabieg old money, by dezawuować konkurencję :-)

@dziko

Do nuworysza mi daleko ponieważ według standardów jestem „old money”. Mój pradziadek był mistrzem rzeźnickim i w 1911 roku założył swój zakład który w latach dwudziestych zatrudniał 250 osób którym dziadek wybudował kamienice do mieszkania. Wybudował tych kamienic 27 w samym centrum miasteczka z którego pochodzę. Do tego kupił działkę kilometr na kilometr i wybudował dom w samym środku a naokoło posadził przepiękny ogród. W tym domu się wychowałem i jeżeli ktoś pochodzi z Kujaw to pewnie dobrze wie jak się nazywam...

Cóż że jak Niemcy weszli do mojego miasteczka we wrześniu 1939 to jego syn 17 letni harcerz zastrzelił kilkunastu w obronie domu rodzinnego a potem walczył w bitwie nad Bzurą i ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem do końca wojny likwidując Nazistów dla Armii Krajowej do końca wojny.

Przyszły nowe czasu i Sowieci wraz z polskimi komunistami zamknęli mojego pradziadka i dziadka za posiadanie. Dostali 3 lata za handlowanie dolarami (sic!). Po torturach i głodzeniu pradziadek który miał 2 metry wzrostu wyszedł z więzienia ważąc 54 kilo. Zmarł rok później. Dlatego też jestem zagorzałym antykomunistą.

Jego syn wyszedł z więzienia rok po ojcu. Skończył studia ekonomiczne w Poznaniu i ożenił się z moja babcia która pochodziła z inteligenckiej rodziny szlacheckiej z Poznania i była lekarzem internistą. Dzięki swojej ciężkiej pracy dziadek został głównym ekonomista huty szkła w moim mieście rodzinnym i do emerytury komuniści przychodzili do niego żeby podpisał książeczkę partyjna i nie mogli zrozumieć dlaczego nigdy tego nie zrobił. Ponad 30 lat próbowali go przekonać do wstąpienia do partii i jakość nigdy tego nie zdobił bo po wyjściu więzienia był zagorzałym antykomunistą i wolnościowcem.

W roku 1990 mój Tata odzyskał zakład rzeźnicki i 30% naszych kamienic w moim mieście rodzinnym i prowadził go do 2011 roku kiedy to sprzedał go dużemu koncernowi.

Z jednej strony nigdy nie byłem biedny, z drugiej mojej rodzinie Niemcy i Ruscy wraz z polskimi komuchami ukradli wszystko co mieliśmy na ponad 50 lat. Dzieki zaparciu mojej mamy wychowując się w moim misteczku nauczyłem się 4 języków obcych które pozwoliły mi na wyjazd do szkoły z internatem w Trójmieście która była wtedy najlepszą szkołą średnią w Polsce. The rest is history...

  • Like 7
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 minutes ago, lubo69 said:

,

.

@lubo69 mi to nie przeszkadza.

Wielu użytkowników ma dzieci więc mogę z ręką na sercu polecic obie szkoły średnie do których miałem przyjemność uczęszczać.

Jakby ktoś planował wysłać swoje dziecko do szkoły z internatem w USA/UK to służę pomocą. Wiem że za takie usługi doradcy edukacyjnego kilku moich znajomych kasuje poważne pieniądze. Ja robię to pro bono bo kilka osób w życiu mi bardzo pomogło, więc mam dług wdzięczności ;)

  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, lubo69 napisał:

Geez...

Zmieniam zdanie; nic nie zostawiać, ani słowa; ciąć równo z trawą.

Watek jest w sali klubowej, mogą być kryptowaluty to dlaczego nie to ?

17 minut temu, Beny23 napisał:

@lubo69 mi to nie przeszkadza.

Wielu użytkowników ma dzieci więc mogę z ręką na sercu polecic obie szkoły średnie do których miałem przyjemność uczęszczać.

Jakby ktoś planował wysłać swoje dziecko do szkoły z internatem w USA/UK to służę pomocą. Wiem że za takie usługi doradcy edukacyjnego kilku moich znajomych kasuje poważne pieniądze. Ja robię to pro bono bo kilka osób w życiu mi bardzo pomogło, więc mam dług wdzięczności ;)

Dzięki @Beny23 może za kilka (naście) lat będę potrzebował takiej porady dla córki !! Czy jest coś specjalnego w stanie Connecticut, ze tam akurat trafiłeś? Rozumiem, ze ta konkretna szkoła, ale jesteś już kolejną osobą, którą znam, która jako nastolatek wyjechała do szkoły średniej w USA i było to tez w CT. Czy oni maja jakiś bardziej rozbudowany program stypendialny dla Polaków ?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

haha. sorry, ale po przeczytaniu w jednym z postów akapitu nt. ludzi, którzy nie są nieudacznikami to dopiero można poczuć się nieudacznikiem
a po zwróceniu uwagi na to kto jest autorem tego posta to nic tylko parsknąć śmiechem przypominając sobie żarty z osób jeżdżących Skodami czy głupie komentarze pod każdym postem mówiącym o zakupie jakiejś części garderoby z second-handu

co do wartości przedmiotów na zdjęciu Benego to niejeden zegarek z tematu 'jaki zegarek.....' ją przekracza, więc nie rozumiem co to ma do rzeczy


naturalnym odruchem na wiadomość o otrzymaniu podwyżki przez kogoś z naszego bliskiego otoczenia (a przecież na forum tworzymy jednak jakąś społeczność) powinny być serdeczne gratulacje, a nie przypisywanie pychy i złych intencji

zluzujcie e-koledzy, bo ten temat kojarzy się z jakąś rozmową ciotek obgadujących pod blokiem koleżankę, tylko że ona akurat jest za rogiem i wszystko słyszy

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, qwertasdf napisał:

haha. sorry, ale po przeczytaniu w jednym z postów akapitu nt. ludzi, którzy nie są nieudacznikami to dopiero można poczuć się nieudacznikiem
a po zwróceniu uwagi na to kto jest autorem tego posta to nic tylko parsknąć śmiechem przypominając sobie żarty z osób jeżdżących Skodami czy głupie komentarze pod każdym postem mówiącym o zakupie jakiejś części garderoby z second-handu

co do wartości przedmiotów na zdjęciu Benego to niejeden zegarek z tematu 'jaki zegarek.....' ją przekracza, więc nie rozumiem co to ma do rzeczy


naturalnym odruchem na wiadomość o otrzymaniu podwyżki przez kogoś z naszego bliskiego otoczenia (a przecież na forum tworzymy jednak jakąś społeczność) powinny być serdeczne gratulacje, a nie przypisywanie pychy i złych intencji

zluzujcie e-koledzy, bo ten temat kojarzy się z jakąś rozmową ciotek obgadujących pod blokiem koleżankę, tylko że ona akurat jest za rogiem i wszystko słyszy

Zacytuj proszę treść do których się odwołujesz.

Druga sprawa: dla mnie naturalnym odruchem również są gratulacje, jednak pochodzę z takich nizin społecznych, w których nikt nie rozpowiada o swoich podwyżkach i nagrodach wszystkim dookoła, a jeśli już ten "plebs" o tym wspomni, to nie wskazuje wartości/poziomu. Ja również dostałem podwyżkę pół roku temu z której byłem zadowolony, choć nikomu o tym nie powiedziałem... za to z radości kupiłem sobie siedmiopak skarpet...

  • Oceniam pozytywnie 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

[...]

które zraniły pewnie niejednego użytkownika, a niektórych nawet zniechęciły do dalszego uczestniczenia w tym forum (pozdrowienia dla Vislava)
ale przecież to tylko żarty, ironia, sarkazm, przecież kompletnie nie o to chodziło i w ogóle to nie tak jak myślisz, kotku! a słowa typu kurwa i kurewsko są niezbędne w słowniku dżentelmena... no ale jak coś wygwiazdkujemy czy wykropkujemy to już można, wiadomo, nikt nie domyśla się o co chodzi, a w ramach pokuty można wpłacić składkę na stowarzyszenie

Co do Twojej podwyżki, Krzyśku, to gratulacje! To że nikomu się nie pochwaliłeś to Twoja sprawa, ale to że inni postępują inaczej nie znaczy od razu, że postępują źle. Nie widzę, by Beny napisał ile zielonych zarobił w ramach tej podwyżki.


Również nie pochodzę z żadnych wyższych sfer i powodem, przez który nie wspomina się o swoich podwyżkach jest często to, że ludzie sami się z nich nie do końca cieszą, bo są bardzo niskie i zaczynasz myśleć, że twoja ciężka praca jest nic nie warta, jeszcze gorzej gdy dostajesz w ramach bonusu bony zakupowe i czujesz się jakby wręczono ci 'food stamps', czy przydzielono PRLowskie kartki na żywność. 

Edytowane przez mosze
usuniete wycieczki osobiste
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.