Jump to content
damiance

Odświeżanie, sterylizacja, dezynfekcja obuwia

Recommended Posts

Jednak między używaną bielizną z lumpeksu, a własnymi butami których wkładkę zaatakowała pleśń jest spora różnica. 

 

Krzysiek_W - chodzi o moje buty? To są (były wtedy) w zasadzie nowe Salomony do biegania, które przesiąkły wilgocią i piwnicznym zapachem którego chciałem się po prostu pozbyć, a przy okazji zlikwidować ryzyko powstania pleśni czy innych żyjątek. Ja na zimowe ognisko, połączone z rąbaniem drewna, ścinaniem choiny, kuligiem i innymi atrakcjami wolę wzuć kamasze bundeswehry z demobilu lub wysłużone myśliwskie pinewoody, niż buty o które przez cały rok dbam. To właśnie moja definicja butów do zimowego katowania.

 

Sterylizacja jest właśnie po to, aby pozbyć się ryzyka powstania chorób. Jeśli próbkę z naszego codziennego obuwia przenieślibyśmy na szalkę petriego z odpowiednią pożywką, to po kilku dniach mielibyśmy tam całkiem nową cywilizację :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym się nie zastanawiał i wyrzucił natychmiast. Rozniesie się to świństwo tylko na ubrania, meble i inne buty, po co to komu. Żenujące, że w ogóle ktoś się nad tym zastanawia.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam!

Jestem nowa na forum ,ale z ciekawością przeczytałam watek o dezynfekcji butów formaliną.

Zakupiłam więc 35 % roztwór formaliny i mam pytanie ??

Czy mogę nim dezynfekować buty?

Jeżeli nie to w jakiej proporcji się ją rozcieńcza i czym?? 

Samo techniczne wykonanie -czy wacik nasączony kładziemy bezpośrednio wewnątrz buta na wkładce czy na jakims podstawku??

Wybaczcie moja niewiedzę ale szukam w necie i tam same ogólniki a widzę że tutaj Szanowny Moderator wie co pisze i jest osobą której mozna zaufać :o)

Celem mego zastosowania formaliny nie jest pozbycie się przykrego zapach a ewentualnych bakterii gdyż

są to buty w b.dobrym stanie ale z drugiej ręki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam!

Jestem nowa na forum ,ale z ciekawością przeczytałam watek o dezynfekcji butów formaliną.

Zakupiłam więc 35 % roztwór formaliny i mam pytanie ??

Czy mogę nim dezynfekować buty?

Jeżeli nie to w jakiej proporcji się ją rozcieńcza i czym?? 

Samo techniczne wykonanie -czy wacik nasączony kładziemy bezpośrednio wewnątrz buta na wkładce czy na jakims podstawku??

Wybaczcie moja niewiedzę ale szukam w necie i tam same ogólniki a widzę że tutaj Szanowny Moderator wie co pisze i jest osobą której mozna zaufać :o)

Celem mego zastosowania formaliny nie jest pozbycie się przykrego zapach a ewentualnych bakterii gdyż

są to buty w b.dobrym stanie ale z drugiej ręki.

 

Przede wszystkim - formalina jest stosowana m.in. w przypadku grzybicy stóp w celu dezynfekcji obuwia. Z grzybów - nie bakterii. Nie dysponuje danymi, czy skutecznie usuwa to bakterie/likwiduje nieprzyjemny zapach (na grzyby działa znakomicie, uratowałem w ten sposób m.in. 30-letnie skórzane, spleśniałe siodełko rowerowe). 

 

Obecnie używa się 10 % roztworu. By go uzyskać, najprościej zmieszać 35 % formalinę z wodą w stężeniu jedna część formaliny na dwie części wody. Daje to około 11-12 % roztwór. Takiego już można użyć o dezynfekcji butów.

 

Wacik można po prostu wrzucić do worka wraz z butami. Opary ulatniające się z niego dotrą wszędzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim - formalina jest stosowana m.in. w przypadku grzybicy stóp w celu dezynfekcji obuwia. Z grzybów - nie bakterii. Nie dysponuje danymi, czy skutecznie usuwa to bakterie/likwiduje nieprzyjemny zapach (na grzyby działa znakomicie, uratowałem w ten sposób m.in. 30-letnie skórzane, spleśniałe siodełko rowerowe). 

 

Obecnie używa się 10 % roztworu. By go uzyskać, najprościej zmieszać 35 % formalinę z wodą w stężeniu jedna część formaliny na dwie części wody. Daje to około 11-12 % roztwór. Takiego już można użyć o dezynfekcji butów.

 

Wacik można po prostu wrzucić do worka wraz z butami. Opary ulatniające się z niego dotrą wszędzie.

Ślicznie dziękuje za tak szybką i jasną odpowiedź :-P

Jutro biorę się za dezynfekcję .

Pozdrawiam życząc miłego dnia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Benenos, 

ciekawa propozycja. Szczególnie jeśli osy lub szerszenie gniazdko sobie w bucie zmontują...

 

Edit: moderator coś ciął i teraz ten post jest bez sensu...

Edited by pirat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dorzucę swój przypadek.

Pewnego ranka gdy chciałem włożyć swoje najmłodsze buty, jeszcze dobrze nie rozchodzone zobaczyłem coś podejrzanego, więc poświeciłem do środka latarką z telefonu. Byłem zszokowany. Olbrzymia ilość pleśni w okolicach palców.

Buty młode, nigdy nie przemoczone, z prawidłami, pryskane dezodorantem z środkiem antygrzybicznym. 2 dni wcześniej były bez pleśni (zawsze zaglądam). Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że włożyłem za szybko prawidła do zapoconego po całym dniu buta. Tylko że to pewnie nie pierwszy raz, a skala rozrostu pleśni w dwa dni mnie powaliła. Stopy zawsze czyste.

Skąd to mogło się wziąć? Inne buty pewnie traktowane były gorzej i nic. Ciekawym faktem jest to, że pojawiło się to w tym samym czasie, w obu butach w tych samych miejsacch. 

Zdjęcie dla odważnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rano się przestraszyłem, później w pracy przyszła mi taka myśl. Przeciwko temu świadczy charakterystyczne "futerko" i te pojedyncze plamki. Natomiast spryskałem to Octaniseptem (akurat miałem pod ręką) i tak jakby się zmyło, a zwykle pleśń zachowuje kolor. Poczekam z wnioskami jak wyschnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, czy jest ktoś z Wrocławia i orientuje się jaki zakład szewski oferuje usługę dezynfekcji obuwia w komorze beztlenowej. Niestety, ale w moich monkach Berwicka pojawił się opisywany problem. W środku butów jest nieprzyjemny zapach pleśni i delikatny nalot i to samo dotyczy prawideł.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 5.10.2016 o 22:46, Vince napisał:

Dorzucę swój przypadek.

Pewnego ranka gdy chciałem włożyć swoje najmłodsze buty, jeszcze dobrze nie rozchodzone zobaczyłem coś podejrzanego, więc poświeciłem do środka latarką z telefonu. Byłem zszokowany. Olbrzymia ilość pleśni w okolicach palców.

Buty młode, nigdy nie przemoczone, z prawidłami, pryskane dezodorantem z środkiem antygrzybicznym. 2 dni wcześniej były bez pleśni (zawsze zaglądam). Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że włożyłem za szybko prawidła do zapoconego po całym dniu buta. Tylko że to pewnie nie pierwszy raz, a skala rozrostu pleśni w dwa dni mnie powaliła. Stopy zawsze czyste.

Skąd to mogło się wziąć? Inne buty pewnie traktowane były gorzej i nic. Ciekawym faktem jest to, że pojawiło się to w tym samym czasie, w obu butach w tych samych miejsacch. 

Zdjęcie dla odważnych.

Mogę prosić o jakiś update? Zauważyłem coś podobnego w moich butach założonych 3razy w suche dni. Póki co planuje zetrzeć papierem i wyłączyć pare z obiegu - jeśli odrośnie to mam sublokatora

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, kabza00 napisał:

Mogę prosić o jakiś update? Zauważyłem coś podobnego w moich butach założonych 3razy w suche dni. Póki co planuje zetrzeć papierem i wyłączyć pare z obiegu - jeśli odrośnie to mam sublokatora

A czy to oby na pewno pleśń? W czubkach butów zbierają się paprochy, strzępki nitek ze skarpetek etc., które czasem wyglądają jak pleśń.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, kabza00 napisał:

Dlatego swoje poobserwuje i byłem ciekaw doświadczeń kolegi. Stęchlizną nie czuć, więc jestem dobrej myśli.

Nic nie obserwuj. Wygrzeb palcami, a najlepiej szczoteczką do zębów i zobacz co to jest. Jak paprochy to je usuń; jak pleśń to musisz wdrożyć radykalniejsze środki i to jak najszybciej, jak chcesz uratować buty. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie to okazało się pozostałością po zbyt obfitym spryskaniu butów dezodorantem. Przetarłem spirytusem na wszelki wypadek, odczekałem i nic do tej pory nie odrosło, a stopy zdrowe ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aż mi głupio się przyznać, jak Was czytam. Przetestowałam na sobie dezynfekcję butów przy pomocy formaliny i to w możliwie lekkomyślnym wydaniu. Mocno nasączony płatek kosmetyczny położyłam wewnątrz buta - w worku. Stężenie formaliny i reszta przebiegu wg instrukcji. Następnie buty i kapcie, kilka par, poleżały sobie 3-4 dni luzem na balkonie i sięgnęłam po pierwszą parę. Tego dnia pojawiły mi się objawy jakby zatrucia pokarmowego, z tą różnicą, że bez urazu do jakiegokolwiek typu jedzenia; bół, ciążenie żołądka, zupełny zanik apetytu, silne nudności, ogólne fatalne samopoczucie. Nie skojarzyłam tego z formaliną. Następnego dnia trochę się już poprawiało - ale do kolacji właściwie nic nie jadłam (ok, sucharki z rumankiem). Kolejny dzień dobrze a potem - sięgnęłam po kapcie również dezynfekowane formaliną. No i powtórka z rozrywki; tym razem doszedł silny ból i jakby pieczenie - palenie w żołądku. Czytam, że opary formaliny mogą powodować oparzenia żołądka - nie mieści mi się w głowie w jaki sposób mogło to na mnie na tyle intensywnie podziałać; czy to opary unoszące się pod wpływem ciepła czy w jakiś sposób poprzez skórę toksyna może oddziaływać na żołądek? Lekarka, z którą się konsultowałam nie widzi drogi skóra - żołądek. Mi też nie wydaje się to szczególnie logiczne. Tak czy siak; przestrzegam przed tą metodą a tymbardziej brakiem rozwagi w jej stosowaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Oj.... napisał:

Aż mi głupio się przyznać, jak Was czytam. Przetestowałam na sobie dezynfekcję butów przy pomocy formaliny i to w możliwie lekkomyślnym wydaniu. Mocno nasączony płatek kosmetyczny położyłam wewnątrz buta - w worku. Stężenie formaliny i reszta przebiegu wg instrukcji. Następnie buty i kapcie, kilka par, poleżały sobie 3-4 dni luzem na balkonie i sięgnęłam po pierwszą parę. Tego dnia pojawiły mi się objawy jakby zatrucia pokarmowego, z tą różnicą, że bez urazu do jakiegokolwiek typu jedzenia; bół, ciążenie żołądka, zupełny zanik apetytu, silne nudności, ogólne fatalne samopoczucie. Nie skojarzyłam tego z formaliną. Następnego dnia trochę się już poprawiało - ale do kolacji właściwie nic nie jadłam (ok, sucharki z rumankiem). Kolejny dzień dobrze a potem - sięgnęłam po kapcie również dezynfekowane formaliną. No i powtórka z rozrywki; tym razem doszedł silny ból i jakby pieczenie - palenie w żołądku. Czytam, że opary formaliny mogą powodować oparzenia żołądka - nie mieści mi się w głowie w jaki sposób mogło to na mnie na tyle intensywnie podziałać; czy to opary unoszące się pod wpływem ciepła czy w jakiś sposób poprzez skórę toksyna może oddziaływać na żołądek? Lekarka, z którą się konsultowałam nie widzi drogi skóra - żołądek. Mi też nie wydaje się to szczególnie logiczne. Tak czy siak; przestrzegam przed tą metodą a tymbardziej brakiem rozwagi w jej stosowaniu.

Objawy, które opisujesz, nie mogą być wywołane przez dezynfekcje butów formaliną. Są to objawy innej choroby lub bóle brzucha psychogenne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odświeżam temat,

Przeczytałem wszystkie posty ale nikt chyba nie wpadł na pomysł (może ja nie wyłapałem, może pomysł jest zbyt głupi) ale czy zanurzenie całego buta w spirytusie na pewien okres czasu (tu pojawia się pytanie - na ile?) nie jest jedną ze skuteczniejszych i prostszych metod sterylizacji? Dopytuję ponieważ (nie mam pojęcia w jaki sposób) dostałem grzybicy stóp (być może to przez moją nadmierną potliwość stóp, po zwykłym spacerze skarpetki są dosłownie nasiąknięte potem co oczywiście przekłada się na mokre buty) niedawno wyleczyłem stopy lecz mam wrażenie, że problem nawraca (z dnia na dzień coraz gorszy zapach mimo używania codziennie dezodorantu do stóp oraz innego do butów) naprawdę świetnie zadziałało posiedzenie w mikrofali przez minutę ale niestety but w dwóch miejscach się dosłownie roztopił, oczywiście na lato jak zawsze chcę kupić dwie nowe pary nike i adias bo new balance mam już dosyć. Nie wiem czy to wina tylko ich butów (zacząłem w nich chodzić w wieku 14 lat więc wtedy się jeszcze tak nie pociłem, teraz mam 18 i jest tragedia, nie ważne czy model buta był za 800 czy za 300 zł zawsze ten sam efekt - jezioro w butach dlatego w tym roku próbuję innych marek. Podsumowując:

1. Czy moczenie w spirytusie nie będzie najlepszym pomysłem aby buty trwale odkazić? Może lepiej oddać je do ozonowania i jonizowania, wyjdzie taniej ale czy równie skutecznie? Albo jeszcze inny pomysł, najpierw kąpiel w spirytusie, a następnie aby buty zabezpieczyć - zabieg ozonem i srebrem?Może do tego formalina?

2. Może ktoś z Was ma podobne doświadczenia z firmą NB? Bo nie znam drugiego człowieka, któremu by się aż tak pociły stopy, a z klasy chodzę w N kach jako jedyny (jestem wysportowany, niski bodyfat, sporo mięśni, w miarę czysto jem więc problem otyłości, itd odpada)

3. Ma ktoś z Was jakiś naprawdę mocny, godny polecenia dezodorant do butów? Bo tego co ja używam to już ledwo czuć po wyschnięciu...

Z góry dziękuję za odpowiedź i pomoc

Albert

P.S przepraszam za chaotyczność w poście, jestem wykończony po całym tygodniu nauki, głowa ledwo pracuje, mam nadzieję, że mi wybaczycie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.