Jump to content
Sign in to follow this  
The Kozlow

Tatuaż - Temat Tabu?!

Recommended Posts

Nie. Jest ładny, ale nie widzę w pokazywaniu go nic eleganckiego. Może gdybym pokusił się o naprawdę wysublimowane dzieło to tak. Uważałbym go za elegancki. Ale on był zrobiony dla mnie a nie na pokaz. Jest zazwyczaj zakryty skarpetą. Jeżeli robił bym kolejny to na tej samej zasadzie. Moje widzimisię w najmniej widocznym, często zakrywanym miejscu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aby mowic o elegancji nalezy najpierw przyjac jakas jej definicje, gdyz inaczej nie ma to sensu

Tutaj się w pełni zgadzam, bo możemy tak bez końca dyskutować i każdy będzie uważał co innego za eleganckie, a dopóki nie ustalimy pewnych kryteriów, to za elegancki możemy uznać nawet słoik.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może nie temat tabu, ale wg mnie temat spoza pola szeroko rozumianej elegancji. Po pierwsze jest to element mocno intymny, przynajmniej taki powinien być. A jak mamy ocenić czy jest elegancki, skoro go nie pokazujemy? Po drugie obszerne tatuowanie artystyczne jest obce naszej kulturze. Bliższe jej jest za to "dzierganie" wśród niższych warstw społecznych czy określonych grup. Niziny społeczne z elegancją się nie kojarzą. Z racji, że element ten jest postmodernistyczny, napływowy, ciężko go połączyć z klasyczną elegancją. To jak ta dziecięca zabawka z otworami w kształcie trójkąta, kwadratu itp. - czasem po prostu nie pasuje. Ja sam bym sobie tatuażu nie zrobił. Kiedyś chciałem, ale "przeszło bokiem". I bardzo się z tego cieszę, bo teraz wyglądałbym jak mur służewiecki. Jednak jak mówią Chińczycy (podobno) "sztuką jest żyć bez zasad" i jeśli ktoś eksponuje i wg niego to pasuje, to OK. Przecież o to chodzi, żeby dobrze się z samym sobą czuć. Ale czy to mieści się w kanonach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tatuaż to bardzo ciekawe zagadnienie - jest to pewnego rodzaju zmierzenie się z doczesnością. Znak, który zostawiasz na swojej skórze do końca życia (czasem w znaczącym miejscu na ciele) pokazuje, że w chwili, gdy zdecydowałeś się na tatuaż, pomyślałeś o tym, że przez najbliższe dziesiąt lat będziesz nosił ten symbol na sobie (pomijam dresiarskie smoki i kiczowate wzornictwo). Można temu symbolowi nadać szczególne znaczenie i starzeć się razem z nim. W ciągu życia Twoje poglądy ewoluują, miewasz humory, ulegasz pokusom, poddajesz się modom; tatuaż pozostaje niezmienny.

Ja posiadam jeden tatuaż, wydziergany na sercu. To miejsce jest poniekąd symboliczne. Zrobiłem go w wieku 17 lat, nie zamierzam robić więcej, i - wbrew obiegowej opinii - nie uważam go za błąd młodości. Był to pewien wyraz deklaracji, zobowiązania - na całe życie. Co więcej, będę z siebie dumny, jeśli w tym przekonaniu dotrwam do sędziwych lat. Czy ma głębię? Osobiście dla mnie ma i to na wielu poziomach, ale tu pozostanę tajemniczy; dobrze, gdy tatuaż otacza mgiełka enigmatyczności ;)

A co do elegancji - mój tatuaż widoczny jest tylko na plaży albo gdy ubiorę mocno przylegającą i prześwitującą koszulę, czyli - biorąc pod uwagę oficjalne spotkania - nigdy. A postrzeganie tatuaży jako znak rozpoznawczy więziennych kast tudzież ludów pierwotnych uważam za nieaktualne dzięki upowszechnieniu tatuaży w powojennej kulturze masowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Tatuaż może być nawet arcydziełem.

2. Ale nawet bycie arcydziełem nie zmienia kwestii trwałości fizycznej i konotacji kulturowych.

3. W zachodniej kulturze tatuaż jest nadal stygmatyzacją, może być subkulturą, ale nie może i nie powinien wiązać się z obrazem tego co nazywa się klasą średnią i elitą.

4. Jest absolutnie niepraktyczny za młodu byłem noszowym bloku operacyjnego chirurgi plastycznej, usuwano u nas tatuaże i wszyscy ci, którzy je mielli kiedyś żałowali tego, A usunięcie mimo wszystko nie jest fajne...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odswiezam troche temat , ale mam nadzieje ze moja wypowiedz bedzie pomocna dla kogos kto ma ochote w przyszlosci zrobic sobie taka "ozdobe" .

Otóz posiadam tatuaz . Zrobiony dawno temu . Ktos kto pasjonuje sie tego typu zdobieniem ciala pewnie przyznałby ze jest dobry .

Zrobilem go sam nie wiem dlaczego w wieku lat 17 . Mial to byc wyraz buntu , czy czegokolwiek ... Nie pamietam .

Dzis staram sie go nie ujawniac niepotrzebnie bo uwazam ze jest to zbedne i odstrasza niektorych ludzi . Dobrze ze mam go w takim miejscu ktore nie zawsze jest na wierzchu . W sumie tak teraz mysle ze sie go wstydze . Na pewno w niedlugim czasie go usune .

W naszym kraju tatuaz jest i bedzie symbolem wieziennictwa i nic na to nie poradzimy . A w polskim wieziennictwie trudno chyba znalezc symbole "meskiej elegancji" .

Podsumowujac : tatuaze to wyrzucanie pieniedzy w błoto i pietnowanie siebie samego .

Share this post


Link to post
Share on other sites

W naszym kraju tatuaz jest i bedzie symbolem wieziennictwa i nic na to nie poradzimy . A w polskim wieziennictwie trudno chyba znalezc symbole "meskiej elegancji" .

Podsumowujac : tatuaze to wyrzucanie pieniedzy w błoto i pietnowanie siebie samego .

Taaa... cała młodzież którą widzę codziennie na ulicach pewnie siedziała..

Tatuaże więzienne to znikoma część tego co się widzi na ulicach. Tatuaż już od dawna nie kojarzy się większości ludzi z więzieniem - może na wsiach, w małych miasteczkach, czy (strzelam) u pewnej grupy osób takich jak starsi ludzie, ale ja od dobrych kilkunastu lat nie spotkałem się z takimi (więzienie) opiniami wśród znajomych, współpracowników, rodziny.

Twoje podsumowanie można skwitować tak - elagencki ubiór to wyrzucanie pięniędzy w błoto i strojenie się na gogusia i fircyka :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja młodej daty wprawdzie jestem, ale kiedyś tatuaże kojarzyły się też z marynarzami ;>

Akurat tatuaże więzienne (cynkwajs i inne) to dość specyficzna rzecz i raczej mało popularna u osób, które nie siedziały.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tatuaż już od dawna nie kojarzy się większości ludzi z więzieniem - może na wsiach, w małych miasteczkach, czy (strzelam) u pewnej grupy osób takich jak starsi ludzie, ale ja od dobrych kilkunastu lat nie spotkałem się z takimi (więzienie) opiniami wśród znajomych, współpracowników, rodziny.

Zgoda. Jednak wśród pozywnych opinii, które słyszałem o tatuażach, ani razu nie padło słowo "elegancki". To moje obserwacje, być może ktoś z piszących ma inne.

Pytanie jednak brzmi, czy tatuaż w widocznym miejscu może być uznany elegancki, a nie czy jest społecznie akceptowalny. Akceptować, jeśli się chce, można zarówno obecność człowieka w dresie na premierze operowej, jak i faceta w garniturze bespoke z tatuażem na szyi i kilogramem metalu w brwiach, nosie itd. Nie sądzę jednak, żeby można było tu mówić o elegancji choćby dres był z wysokogatunkowego jedwabiu, tatuaż robił Michał Anioł, a metal był czystą platyną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie odnosiłem siędo tego czy tatuaż jest elegancki, tylko do jego postrzegania.

Tatuaż może być ładny, brzydki, fajny, ciekawy - przymiotnik elegancki nie jest stosowany raczej w stosunku do tatuażu - co automatycznie kojarzy się wielu na tym forum - że jest nieelagancki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

przymiotnik elegancki nie jest stosowany raczej w stosunku do tatuażu

Tu znów zgoda. Tak jak raczej rzadko słyszy się określenia "eleganckie slipy, kąpielówki, bikini, sandały" - nie dlatego, że nie mogą być ładne. Nie wpisują się jednak w pewne sytuacje, które zwyczajowo z elegancją bywają kojarzone.

Tatuaż/piercing w naszej kulturze może być np. wyrazem dążenia do zamanifestowania przynależności do jakiejś grupy lub wręcz odwrotnie - do pokazania odrębności i niezależności albo li tylko fantazji. Zgodzimy się jednak chyba, że (chodzi o ostatni aspekt w ujęciu elegancji) ma on trochę inny ciężar gatunkowy niż kolorowe skarpety czy fantazyjna poszetka.

PS Najczęściej słyszanym przeze mnie pochlebnym przymiotnikiem określającym tatuaż był "dyskretny". Hmm...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja uważam, że tatuaże mogą wyglądać fantastycznie i powiem szczerze zazdroszczę ludziom pewności siebie żeby je sobie robić. Sam podziwiam, ale raczej się nie zdecyduję.

Myślę, że zestawienie klasyczne ubranie + dziara wygląda znakomicie bo jest strasznie intrygujące. Ale uważam, że robienie tatuaży na twarzy jest ochydne. Zombie boy to coś okropnego.

BTW siedziałem wczoraj w Sushi Izushi, obok mnie mężczyzna dość gęsto pokryty tatuażami, sporo piercingu... zamówił nigiri z wołowiną!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oprócz pewności siebie trzeba także specyficznego zatrudnienia i niezłego ciała - na wychudzonym osobniku nigdy nie będzie wyglądał dobrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mówię o tym, że jako prawnik/finansista/pracownik ministerstwa/lekarz etc, czyli ludzie chcący uchodzić za spokojnych i zrównoważonych często spotykają się na stopie prywatnej z ludźmi z otoczenia zawodowego. Na basenie, korcie czy przyjęciu tatuaż mógłby zostać źle przyjęty. Natomiast scenarzysta, copywriter, pisarz, jakikolwiek artysta, może sobie pozwolić na taką ozdobę, ponieważ jego kontekst społeczny i oczekiwania co do roli są zupełnie inne. Pracodawca to jedna rzecz, inna, jak chcemy być postrzegani przez otoczenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na ten temat oczywiście można dyskutować, można dobrze wybierać krąg ludzi widujących nas w kąpielówkach.

Odnosiłem się bezpośrednio do wypowiedzi Jana, która mnie nieco zdziwiła (nie widzę ani powodu dla którego o tatuaż w większości popularnych miejsc[1] pracodawca miałby powód pytać, a tym bardziej powodu dla którego miałoby to stanowić decydujący o zatrudnieniu czynnik, nawet w przypadku prawnika czy lekarza).

[1]Czoło nie jest popularne...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba też wziąć pod uwagę różnice kulturowe. Mentalność się nawet w Polsce zmienia. Ostatnio w urzędzie obsługiwał mnie chłopak w garniturze z tatuażem na przegubie ręki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można dyskutować, czy posiadanie tatuażu (szczególnie widocznego także po założeniu ubrania) jest eleganckie, czy nie. Tu zdania mogą być podzielone, choć na pewno nie mieści się on w kanonach klasycznej elegancji. Ale mam wrażenie, że niektórzy traktują tatuaż jako coś złego, co "nie przystoi" pewnym osobom. A ja nie mogę pojąć dlaczego. Przecież artystyczny tatuaż nie ma nic wspólnego z więzienną dziarą i nie widzę powodów dla których prawnik, lekarz, czy nauczyciel nie mógłby mieć tatuażu. Będzie przez to gorszym prawnikiem? Albo źle będzie leczył ludzi?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tatuaz i klasyczna elegancja to dwie najbardziej odlegle plantey wszechswiata. Szybciej:

zapuszcze wasy i/lub brode

kupie klejony garnitur MTM

zamienie moje niemieckie osobowe auto na francuza/japonskiego SUVa

zaglosuje na PO lub SLD

niz zrobie sobie tatuaz.

Rzeczy nieodrwacalnie szpeczace cialo nie sa dla mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szybciej:

zamienie moje niemieckie osobowe auto na francuza/japonskiego SUVa.

Nie podobają Ci się SUV'y Lexus lub Infiniti czy masz wątpliwości co do ich jakości?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.